sportowy24
    Michal Bruna: "Wakacje? Całe życie jestem na wakacjach....

    Michal Bruna: "Wakacje? Całe życie jestem na wakacjach. Piłka ręczna to zabawa"

    Paweł Pązik pawel.pazik@polskapress.pl

    Głos Szczeciński

    Głos Szczeciński

    - Na boisku, w szatni i poza nią mocno się wszyscy trzymamy - mówi Bruna (z piłką) o atmosferze w zespole.

    - Na boisku, w szatni i poza nią mocno się wszyscy trzymamy - mówi Bruna (z piłką) o atmosferze w zespole. ©Andrzej Szkocki

    Michal Bruna, czeski rozgrywający Pogoni Szczecin, opowiada o swojej bogatej karierze, naszym mieście, planach na przyszłość i oczywiście również o piwie. Poniżej druga część obszernego wywiadu z zawodnikiem.
    - Na boisku, w szatni i poza nią mocno się wszyscy trzymamy - mówi Bruna (z piłką) o atmosferze w zespole.

    - Na boisku, w szatni i poza nią mocno się wszyscy trzymamy - mówi Bruna (z piłką) o atmosferze w zespole. ©Andrzej Szkocki

    2012 rok, trafiasz do Szczecina. Jak taki zawodnik jak ty, znalazł się w składzie beniaminka polskiej Superligi?

    Pogoń przyjechała na sparingowy dwumecz do Rostocku. Chyba się spodobałem, bo złożono mi propozycję. W pierwszym momencie pomyślałem sobie: "gdzie ja tam grać do Polski". Ale tak od słowa do słowa, otrzymałem propozycję trzyletniego kontraktu. Przez ostatni rok grania w Niemczech trochę już byłem zmęczony, także tamtejszą mentalnością. Po prostu nie umiem chodzić jak zegarek. Postanowiłem spróbować czegoś innego. W końcu piłka ręczna w Polsce szybko poszła do przodu i do dziś utrzymuje się tendencja rosnąca.

    Jesteś zadowolony z gry w Pogoni?

    Jeśli chodzi o ostatni sezon, to bardzo. Ta drużyna, w takim składzie, z takimi finansowymi problemami, zajęła czwarte miejsce. Mam ogromny szacunek do tych chłopaków. Dla mojej drużyny to czwarte miejsce jest jak złoto. Sezon wcześniej mieliśmy ogromnego pecha z kontuzjami. W tym naszym celem było miejsce w ósemce, a ostatecznie do końca walczyliśmy o medal. To naprawdę bardzo dobry wynik.

    Niemcy już kilka lat temu zorientowali się, że play off nie ma sensu. O mistrzostwie, czy miejscach na podium powinien decydować cały sezon, a nie dwa-trzy mecze w maju.

    Co było kluczowe? Atmosfera w szatni?

    Dokładnie tak. Na boisku, w szatni i poza nią mocno się wszyscy trzymamy.To był naprawdę ciężki sezon, także pod względem mentalnym i psychicznym.

    Gdyby nie faza play off, to mielibyście jeszcze większe szanse na trzecie miejsce. Z rywalami słabszymi i podobnymi klasą do was radzicie sobie, zawsze w sezonie zasadniczym jesteście wysoko. Gorzej, gdy przychodzi młócka w play off. Odpowiada ci system rozgrywek w Polsce?

    Niemcy już kilka lat temu zorientowali się, że play off nie ma sensu. O mistrzostwie, czy miejscach na podium powinien decydować cały sezon, a nie dwa-trzy mecze w maju, gdy zawodnicy już są zmęczeni, walczą z kontuzjami. Nie chcę przez to powiedzieć, że Azoty Puławy nie zasłużyły na medal. Wręcz przeciwnie - byli bardzo zdeterminowani i mocni. Może miałbym inne zdanie o play off, gdyby w tym czasie trybuny się wypełniały, a kluby miały z tego zyski. W Polsce, oprócz rywalizacji Kielc i Płocka, żadne mecze nie ściągają tysięcy kibiców do hal. Granie wieczorami w maju, w środku tygodnia kompletnie mija się z celem.
    ZOBACZ JAK RZUCA MICHAL BRUNA


    Z Pogoni odeszli Wojciech Zydroń i Krzysztof Szczecina. Do odejścia szykuje się też Bartosz Konitz. Czy Michal Bruna zostanie?

    Jestem życiowym optymistą. Gdybym nim nie był, to chyba bym już nie grał w Pogoni. Wierzę, że wszystko się poukłada i będzie dobrze. Dlatego tu zostaję. Mam nadzieję, że nie zostanie zniszczone to, na co tak ciężko pracowaliśmy. Jak znajdzie się sponsor, to wszystko powinno być w porządku.

    W połowie przyszłego sezonu skończysz 38 lat.

    Na razie czuję się na siłach, aby grać. Przynajmniej przez najbliższy rok. Wprawdzie mam teraz problemy ze stawem skokowym, trochę kuleję, ale za kilka tygodni wszystko będzie w porządku.

    Dużo miałeś kontuzji w trakcie kariery? Czy może zapytać: czego nie miałeś kontuzjowanego?

    Na szczęście (odpukać!) nie miałem żadnych poważnych problemów ze zdrowiem. No, poza zerwaniem więzadeł krzyżowych w kolanie, ale to częsta kontuzja u wiekowych piłkarzy ręcznych. W Pogoni miałem problemy z łękotką, która pękła mi na początku okresu przygotowawczego. Grałem z tym urazem przez pół roku. Bolało, ale zacisnąłem zęby i jakoś dograłem.
    Teraz młodzi i tak mają lepiej, niż ja w ich wieku. Miałem ciężko, bo zaczynałem na lewym rozegraniu. Kiedyś starsi inaczej traktowali młodszych, trudno się było przebić. Dobrze, że czasy się zmieniły.

    Kto choć raz widział cię w akcji, ten na pewno zapamiętał twój specyficzny styl gry. Jesteś szybki, robisz niesamowite zwody nogami, rzucasz z podłoża. Sam sobie to wszystko wymyśliłeś, czy na kimś się wzorowałeś?

    Zawsze, gdy widzę jakąś fajnie rozegrana akcję, to próbuję potem ją powtórzyć na treningu czy na boisku. Uczę się całe życie, ale mój styl nie wziął się na raz, np. przez jakiegoś trenera.

    BRUNA RZUCA I PODAJE W MECZU Z WISŁĄ PŁOCK


    W Pogoni świetnie współpracowałeś z serbskim obrotowym, Nenadem Markoviciem. Teraz z kołem grasz rzadziej, bo zmieniliście trochę styl gry jako zespół.

    Zawsze z przyjemnością współpracowałem z obrotowymi. Mam większą radość, gdy kolega zdobędzie bramkę po moim ładnym i celnym podaniu, niż gdy sam trafiam.

    Już po roku gry w Pogoni zostałeś kapitanem zespołu. Jak myślisz, co o tym zadecydowało?

    O to trzeba już zapytać chłopaków. Chyba nie było takiego jednego momentu, że powiedzieli: "Michal, musisz być naszym kapitanem". Pełniłem tę funkcję już wcześniej w Rostocku i Stralsundzie. Kapitan jest od tego, aby rozwiązywać problemy w szatni, nie bać się czegoś powiedzieć. Czasami też trener prosi mnie, abym przekazał jakieś uwagi czy informacje drużynie. To normalna sprawa.

    Widzisz wśród młodych zawodników Pogoni jakiś talent, który w przyszłości może np. zagrać w reprezentacji?

    Jest kilku bardzo fajnych chłopaków. Na pewno Dawid Krysiak, który przy odpowiednim nakładzie pracy może być niezłym grajkiem. Nasz kołowy Tomek Grzegorek chętnie się uczy, słucha rad starszych, nie boi się walki. Ostatnio w Kielcach wyszedł na boisko bez respektu dla rywali. To mi się podoba. Nasz prawoskrzydłowy Mateusz Gmerek ma nieźle ułożoną rękę. Przed nimi wszystkimi dużo pracy, aby mogli wejść na 60 minut w Superlidze. Jednak teraz młodzi i tak mają lepiej, niż ja w ich wieku. Miałem ciężko, bo zaczynałem na lewym rozegraniu. Kiedyś starsi inaczej traktowali młodszych, trudno się było przebić. Dobrze, że czasy się zmieniły. Owszem, młodzi mają swoje zadania do wypełnienia w szatni, ale nikt nie patrzy na nich z góry.

    Mieszkałeś w wielu pięknych miastach. Jak na ich tle prezentuje się Szczecin?

    Bardzo lubię to miasto. Jest najładniejsze z tych, w których grałem. W ogóle miałem dużo szczęścia pod tym względem. Wielu moich kolegów grało gdzieś po wioskach. W Szczecinie są parki, bary, restauracje, kina, czyli wszystko co potrzeba. Często chodzę do baru Avanti i czasami do Czeskiego filmu. Ten lokal prowadzi Polak, który przez pięć lat mieszkał w Pradze. Tak mu się spodobał tamtejszy klimat, że postanowił przenieść go do Szczecina. Mam w tym mieście wielu przyjaciół, także poza piłką ręczną. Złapałem nawet kontakt z jednym Czechem, który dotąd myślał, że jest sam jeden w Szczecinie. Kiedyś usłyszał jakiś wywiad ze mną i postanowił się do mnie odezwać. Szybko złapaliśmy bardzo dobry kontakt.

    GENIALNY RZUT MICHALA BRUNY

    Nie mogę cię nie zapytać o piwo.

    Bardzo mi smakują polskie, bo są słodsze od czeskich. Nasze są gorzkie. Moim ulubionym piwem jest Tyskie.

    Masz jakiś plan, co będziesz robił po zakończeniu kariery?

    Na stałe mieszkam w Karwinie, tam pewnie wrócę. Od kilku lat mam już działalność niezwiązaną z piłką ręczną.

    Nie ciągnie cię do bycia trenerem?

    Nigdy nie mów nigdy, ale na dziś jestem przekonany, że nie będę szkoleniowcem. Owszem, korzystając ze swojego bogatego doświadczenia, staram się podpowiadać coś chłopakom na treningach. Mam trochę pojęcia o piłce ręcznej, w Niemczech zrobiłem nawet kurs trenerski. Ale bycie trenerem to też sprawy pozaboiskowe. Jakoś mnie to na razie nie kręci.

    Na pewno latem odpocznę od piłki. Po całym sezonie nie mogę patrzeć na nią nawet w telewizji.

    A co powiesz o swoim obecnym trenerze? W końcu Rafał Biały jest tylko kilka lat od ciebie starszy.

    Rafał bardzo chce wygrywać, dlatego często się denerwuje (śmiech). Bardzo dobrze zna się na taktyce, ale przede wszystkim ma coś, co posiada niewielu trenerów - umie słuchać zawodników. Gdy jest jakiś problem i drużyna się z nim do niego zgłosi, to wysłucha, przemyśli, nie odrzuca od razu, jak robi wielu innych. Gdy w 2012 roku przyszło do drużyny sześciu-siedmiu nowych, doświadczonych zawodników, to nie od razu wszystko odpaliło. Rafał umiał wszystko poukładać i dzięki temu powiodło się nam w ostatnim sezonie.

    KAPITALNE PODANIE DO MARKOVICIA


    Gdzie jedziesz na wakacje?

    Ja na wakacjach jestem całe życie. Wielu zawodników traktuje piłkę ręczną jak pracę, dla mnie to zabawa. Na pewno latem odpocznę od piłki. Po całym sezonie nie mogę patrzeć na nią nawet w telewizji (śmiech).

    Czytaj treści premium w Głosie Szczecińskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    GS24 poleca:

    Osobowość Roku 2018 - zagłosuj już dziś!

    Osobowość Roku 2018 - zagłosuj już dziś!

    Mistrzowie Handlu - zgłoś swoich kandydatów

    Mistrzowie Handlu - zgłoś swoich kandydatów

    Hakerzy kradną dane ze smartfonów, zabezpiecz je.

    Hakerzy kradną dane ze smartfonów, zabezpiecz je.

    SPORTOWY SUKCES ROKU | Głosowanie zakończone poznaj laureatów

    SPORTOWY SUKCES ROKU | Głosowanie zakończone poznaj laureatów