Miasto na "minach"

Michał Fura, 8 grudnia 2004 r.
Być może dziś rozstrzygnie się, czy miasto zapłaci 5 mln zł odszkodowania Polskiego Ratownictwu Okrętowemu za zerwanie umowy na oczyszczanie Basenu Mulnik.

Wiadomo natomiast, że na pewno w tym roku nie zostanie dokończone oczyszczanie dna Mulnika z pozostałości po stacjonujących tam w przeszłości wojskach.

Pozew przeciwko miastu trafił do sądu po tym, jak pięć lat temu ówczesny prezydent Stanisław Możejko zerwał umowę z Polskim Ratownictwem Okrętowym na oczyszczanie basenu. Dziś sąd gospodarczy w Szczecinie kolejny raz zajmie się sprawą.

Poszło o minę

Stanisław Możejko zrobił to, bo oskarżył PRO o bezpodstawne wyłudzanie pieniędzy od miasta. Dowodem na to, miała być słynna mina nr 16. Według ówczesnego prezydenta, mina została podrzucona do basenu, aby PRO mogło wziąć pieniądze za jej wyciągnięcie.

Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Poznaniu nie potwierdziła tego zarzutu. Powołała ekspertów, którzy stwierdzili, że mina była niemiecka i pochodziła z okresu II wojny światowej.

Prezydent: to był błąd

Obecny prezydent Janusz Żmurkiewicz uważa, że zerwanie umowy było błędem. Próbował dogadać się z PRO. Zaproponował, że w zamian za wycofanie pozwu o odszkodowanie, on wycofa ten (również z roszczeniami finansowymi), który kilka lat temu miasto złożyło przeciwko PRO. Nie udało się.

Dziś przed sądem gospodarczym w Szczecinie odbędzie się kolejna rozprawa między PRO a miastem. Na razie nie wiadomo, czy zakończy się wyrokiem. Władze miasta nie ukrywają jednak obaw, że sprawa może się zakończyć niekorzystnie dla miasta.

CO DALEJ Z MULNIKIEM?

Miasto zamierza dokończyć oczyszczanie dna basenu. Z przygotowanej ekspertyzy wynika, że leży na nim ponad sto metalowych przedmiotów różnej wielkości.
Prace miały się rozpocząć jeszcze w tym roku. Ale tak się nie stanie. Miasto zawiesiło bowiem przetarg, w którym miano wybrać wykonawcę.

- Musieliśmy to zrobić. Wpłynęły oferty od trzech firm, ale dwie z nich po czasie, więc automatycznie nie były brane pod uwagę. Natomiast ta jedna nie spełniała naszych wymagań. Po prostu firma nie dałaby rady finansowo sprostać tym pracom - mówi Barbara Michalska, naczelnik wydziału inżyniera miasta.

Kolejny przetarg będzie mógł zostać ogłoszony dopiero w przyszłym roku. Ale czy tak się stanie, zależy teraz od ministerstwa infrastruktury. To ono przyznało miastu 850 tys. zł z tzw. funduszu pojarowskiego na prace przy oczyszczaniu Mulnika.

- Były to pieniądze przeznaczone na ten rok. I teraz musimy zapytać, czy ministerstwo zgodzi się przesunąć je na następny - mówi Barbara Michalska. Nawet jeśli tak się stanie, to wybór wykonawcy nie nastąpi prędko. Od ogłoszenia przetargu do jego rozstrzygnięcia muszą minąć bowiem aż 52 dni.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie