ME 2017. Polska - Słowenia: Poprzeczka wędruje wyżej

Łukasz Żaguń
Łukasz Żaguń
Polaków czeka dziś arcyważny bój ze Słowenią Sylvia Dabrowa
Reprezentacja Polski, po dwóch zwycięstwach w Ergo Arenie, przeniosła się do Krakowa. Dziś, w Tauron Arenie, biało-czerwoni zmierzą się w barażu o ćwierćfinał ze Słowenią (godz. 20.30).

W Ergo Arenie polscy siatkarze zrobili to, co do nich należało. Po bolesnym nokdaunie, jaki zaliczyli na PGE Narodowym w inauguracyjnym meczu z Serbią, podnieśli się z kolan i pokonali Finów i Estończyków. Nie można powiedzieć, że rywali znokautowali, a raczej wygrali na punkty. Niemniej jednak znacząco poprawili morale w zespole i zyskali pewność siebie.

Pojedynek z Estonią ostatecznie nie okazał się dla naszych reprezentantów walką o być albo nie być w turnieju. A wszystko za sprawą Serbów, którzy pokonali Finlandię 3:0. Tym samym drużyna Nikoli Grbicia zapewniła sobie pierwsze miejsce w grupie, a biało-czerwoni mogli być już pewni gry w barażu o ćwierćfinał. Jedyna niewiadoma dotyczyła tego, z kim podopieczni trenera Ferdinando de Giorgiego się w nim zmierzą. Tak naprawdę rywala... mogli sobie wybrać. Gdyby przegrali, wówczas trafiliby na Bułgarów. Jako że jednak pewnie ograli Estonię, dziś zmierzą się ze Słowenią.

- Nie było mowy o żadnych kalkulacjach. Chcieliśmy wygrać dla kibiców. Oni przyszli do hali po to, by nas dopingować i zobaczyć nasze zwycięstwo - zapewnia Paweł Zatorski, libero reprezentacji Polski.

O tym, że biało-czerwoni nie chcieli kombinować przed meczem, przekonuje też Mateusz Bieniek.

- Tak, wiedzieliśmy, że mamy już zapewniony awans, ale chcieliśmy zrobić wszystko, by zająć drugie miejsce w grupie. Cieszymy się, że to nam się udało. Mecze w Ergo Arenie nie były dla nas łatwe. Rywale stawiali mocny opór. My na szczęście zachowaliśmy chłodną głowę - dodaje środkowy polskiej kadry.

Bieniek rozegrał w Ergo Arenie dwa przyzwoite zawody. A przecież jeszcze niedawno wydawało się, że w ogóle nie zobaczymy go w mistrzostwach Europy, bo tuż przed imprezą nabawił się urazu kostki. Na szczęście okazał się on niegroźny.

- Co prawda nie jest jeszcze idealnie, ale nie odczuwam już większych dolegliwości i ból nie przeszkadza mi w graniu - mówi Bieniek.

Środkowy reprezentacji Polski, wraz z kolegami z drużyny i całym sztabem, wczoraj, o godz. 8.30, wylecieli z gdańskiego lotniska do Krakowa. Cała podróż przebiegała bez zakłóceń i trwała zaledwie 55 minut. Na regenerację dużo czasu biało-czerwoni nie mają. Mimo to, sił nie powinno im zabraknąć, podobnie jak ambicji.

- Do Krakowa na pewno jedziemy z podniesionymi głowami, bo po tym, co wydarzyło się w Warszawie, udało nam się powstać. Niemniej jednak musimy pamiętać, że jeszcze niczego nie osiągnęliśmy. Nie ma zatem w zespole huraoptymizmu - stanowczo podkreśla Michał Kubiak, kapitan naszego zespołu.

Z radości Polacy na razie nie skaczą, bo rzeczywiście nie ma ku temu powodów. A ci, którzy już widzą naszych siatkarzy w ćwierćfinale mistrzostw Europy z Rosją, raczej powinni ostudzić swoje nastroje. Słowenia to zespół, który śmiało można umieścić już wśród tych z europejskiej czołówki. Przesada? Dwa lata temu, podczas odbywających się w Bułgarii i Włoszech mistrzostw Starego Kontynentu, Słoweńcy byli sprawcami największej sensacji. Zdobyli wówczas tytuł wicemistrzów Europy. O potencjale tego zespołu boleśnie przekonali się m.in. biało-czerwoni, kiedy to odpadli w bezpośredniej rywalizacji w ćwierćfinale. Później pogromcy Polaków ograli Włochów, a dopiero w walce o złoto musieli uznać wyższość Francuzów.

Wyniki Słoweńców w tej edycji mistrzostw Europy mogą być natomiast złudne. Drużyna wygrała w grupie co prawda tylko z Hiszpanami 3:0, a w starciach z Rosją i Bułgarią poległa 0:3, ale w obu tych pojedynkach bardzo wysoko zawieszała poprzeczkę swoim rywalom. A co do polskich siatkarzy - można powiedzieć, że z najbliższymi rywalami znają się jak łyse konie. Przed startem turnieju, na zgrupowaniu w Spale, mierzyli się oni bowiem w bezpośrednich konfrontacjach trzykrotnie. Dwa razy triumfowali biało-czerwoni, a raz Słoweńcy. Wzajemna znajomość to zatem atut nie tylko naszego zespołu, ale również przeciwnika. Trudno będzie o to, by na twarzach siatkarzy obu drużyn malowało się dziś zaskoczenie.

- Jest w nas odpowiednia determinacja. Znamy rywala bardzo dobrze, ale nie możemy w żaden sposób go zlekceważyć. Jeśli zagramy ze sportową agresją, nie obawiam się o wynik, będzie dobrze - mówi ze spokojem w głosie Michał Kubiak.

Mateusz Bieniek: Słoweńców dobrze znamy, są groźni

dziennikbaltycki.pl

Wideo

Materiał oryginalny: ME 2017. Polska - Słowenia: Poprzeczka wędruje wyżej - Dziennik Bałtycki

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

K
Kibicuje Naszym

to juz jutro ! Slowenia - Polska , godzina 12,45. Zapowiadaja sie wielkie emocje ! A co sie z tym wiaze ? trzeba ustawiac kuponiki ! Zakladypo1lipca.pl Najlepiej i najbezpieczniej !

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3