MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Matka afer coraz bliżej rozwiązania. Wielkie pieniądze, biznesmeni i blef

Mariusz Parkitny
Archiwum
Po czterech i pół roku prokuratura zamknie w tym miesiącu śledztwo w sprawie afery polickiej - ustalił „Głos”. Na ławie oskarżonych zasiądzie były zarząd Zakładów Chemicznych Police i grupa przedsiębiorców. Sprawa uruchomiła lawinę innych postępowań, w których zarzuty usłyszały osoby z pierwszych stron gazet.

Afera policka to bez wątpienia gotowy scenariusz na film sensacyjny. Są w niej miliony złotych, afrykańskie złoża fosforytów, międzynarodowa spółka i służby specjalne. Gdy okazało się, że wśród zatrzymanych jest wielu działaczy Platformy Obywatelskiej oraz przyjaciół i znajomych polityków tej partii, sprawie szybko przyczepiona została łatka sprawy politycznej. Temu jednak zaprzecza Prokuratura Regionalna w Szczecinie. Przekonuje, że mamy do czynienia z przekrętem na ogromną skalę, o charakterze kryminalno-biznesowym, by wyciągnąć państwowej spółki dziesiątki milionów złotych.

- Wielowątkowe śledztwo prowadzone przez Delegaturę CBA w Szczecinie pod nadzorem Prokuratury Regionalnej dotyczy m.in. przestępstw przeciwko istotnym interesom gospodarczym Polski i wyrządzenia szkody majątkowej wielkich rozmiarów Grupie Azoty Zakładom Chemicznym Police SA w związku z podjęciem szeregu bezpodstawnych decyzji gospodarczych - tłumaczyli śledczy.

Główni podejrzani to:

  • Krzysztof Jałosiński, były prezes zarządu Grupy Azoty Zakłady Chemiczne Police S.A (zgodzi się na ujawniania nazwiska),
  • Anna P. – były członek zarządu ZCH Police,
  • Wojciech N. – były członek ZCH Police,
  • Tomasz J. – były dyrektor generalny African lnvestment Group S.A.,
  • Bartłomiej K. – były dyrektor Departamentu Zakupów Strategicznych ZCH Police,
  • Maciej G. – były kierownik Biura Spedycji ZCH Police, ówczesny przewodniczący Platformy Obywatelskiej w powiecie polickim i członek Zarządu Regionu Zachodniopomorskiego PO,
  • Robert Z. – były prezes zarządu Transtech sp. z o. o. oraz kandydat na przewodniczącego Platformy Obywatelskiej w Stargardzie,
  • Piotr J. – były dyrektor Centrum Logistyki ZCH Plice
  • Tomasz B. – członek zarządu TK Transport sp. z o. o.,
  • Robert B. – członek zarządu TK Transport sp. z o. o.

Zostali zatrzymani przez CBA w połowie 2017 r. Nie przyznali się do winy.

Jałosińskiemu i jego zastępcom prokurator zarzucił wyrządzenie African lnvestment Group S.A., a więc spółce zależnej od Grupy Azoty Zakłady Chemiczne Police S.A., szkody majątkowej wielkich rozmiarów w kwocie 6 milionów dolarów, tj. równowartości 22 milionów 278 tysięcy złotych. Do przestępstwa doszło pomiędzy 1 września 2014 roku a 30 czerwca 2016 roku w związku z podpisaniem umów dotyczących inwestycji prowadzonych przez African lnvestment Group S.A. w Senegalu.

- Podejrzani zawarli te umowy i na ich podstawie dokonali wypłaty środków finansowych mając świadomość, że usługi będące przedmiotem tych umów nie zostały faktycznie wykonane - twierdzi prokuratura.

Jałosiński, Wojciech N. i Bartłomiej K. podejrzani są o wyrządzenie Zakładom szkody majątkowej wielkich rozmiarów - mowa o czterech milionach 535 tys. zł. Do przestępstwa miało dojść pomiędzy 25 sierpnia 2015 r. a 30 listopada 2015 r. w związku z zakupem ilmenitu kenijskiego (to minerał, tlenek żelaza i tytanu - przyp. red.).

- Dotychczas przeprowadzone próby technologiczne zakupionego towaru nie wykazały możliwości jego wykorzystania gospodarczego jako substytutu dla innych sprowadzanych surowców. Ponadto wykorzystanie sprowadzonego ilmenitu kenijskiego prowadziło do produkcji bieli tytanowej, która nie spełnia wymagań technicznych. Pomimo posiadania tych informacji oraz pomimo nie przeprowadzenia zamówionych wcześniej badań laboratoryjnych, podejrzani podjęli decyzję o zakupie tego towaru, działając na szkodę Zakładów Chemicznych Police - oskarża prokurator.

Jałosińskiemu i Annie P. prokurator zarzucił przekroczenie uprawnień i podpisanie z dyrektorami zatrudnionymi w Zakładach Chemicznych Police umów o zakazie konkurencji, które były niekorzystne dla spółki. Działania te bezpośrednio naraziły spółkę na szkodę majątkową w wielkich rozmiarach w kwocie 2 milionów 414 tysięcy 939 złotych.

Zarzuty wyrządzenia Zakładom i Transtechowi szkody majątkowej wielkich rozmiarów - na dwa miliony 716 tys. 655 zł - usłyszeli też: Krzysztof J., Anna P., Bartłomiej K., Maciej G., Robert Z., Piotr J., Tomasz B. i Bartłomiej B. Do przestępstwa miało dojść w związku z podpisaniem umów na wykonywanie usług spedycyjnych bez przeprowadzenia postępowania ofertowego i wbrew we wnętrznym regulacjom spółki. W umowach tych przyjęte zostały stawki spedycji, które odbiegały od rynkowych - były wyższe.

Po przesłuchaniu prokuratura wystąpiła do sądu o areszt dla podejrzanych. Po kilkunastu godzinach, sąd rejonowy w Szczecinie odrzucił wnioski i zatrzymani mogli wrócić do domu. Po kilku tygodniach decyzję podtrzymał sąd okręgowy. Wtedy prokuratura zarzuciła sądowi, że coś mieszał w składach orzekających i dlatego zapadła decyzja korzystna dla podejrzanych. W tej sprawie wszczęto nawet śledztwo, ale nieprawidłowości w postępowaniu sądu nie znaleziono. Krzysztof Jałosiński tryumfował.

- Jestem przekonany, że czynności, które podejmowaliśmy w spółce były właściwe. Te rzeczy, które wykonaliśmy były z dużym zyskiem dla firmy. Tu nie ma błędu menadżerskiego, czy przestępstwa. Niech nasi następcy skupią się na tym, co w spółce zostało zrobione dobrze. Szukanie haków na mnie, czy naszych kolegów to jest zła droga, by utrzymać się w tej spółce na takim poziomie, na jakim my ją zostawiliśmy - mówił w sądzie były szef „Polic”.

Droga spółka

Kolejny wątek dotyczy wprowadzenia w błąd rady nadzorczej ZCh Police w związku z zakupem afrykańskiej spółki African Investment Group z. Według prokuratury była warta co najwyżej 5 mln zł, a ZCh Police kupiły ją za 87 mln zł.

Pod koniec 2019 r. zatrzymano cztery osoby związane z wrocławską spółką, które miały wprowadzić w błąd radę nadzorczą "Polic".

- Działania zatrzymanych miały charakter zorganizowany. Zmierzały do sprzedaży na rzecz Grupy Azoty Zakłady Chemiczne Police S.A. akcji spółki wydobywającej fosforyty w Afryce po zawyżonej w sposób oczywisty cenie. W ich wyniku doszło do sprzedaży 55 procent akcji African Investment Group S.A. z siedzibą w Senegalu za cenę niemal 29 milionów dolarów amerykańskich na rzecz ZCH Police S.A. Sprawcy mieli świadomość, że wprowadzają nabywców w błąd, gdyż cena oferowanych udziałów była zawyżona i ich faktyczna wartość wynosiła nie więcej niż około 5 milionów zł - wyjaśnia prok. Marcin Lorenc z Prokuratury Regionalnej w Szczecinie.

Sąd nie zgodzi się aresztować przedsiębiorców, choć przyznał, że dowody są mocne.

- Sąd uznał, że zarzuty prokuratury są uprawdopodobnione, nie widział jednak konieczności izolacji podejrzanych - wyjaśniał sędzia Michał Tomala z Sądu Okręgowego w Szczecinie.

Liczba podejrzanych przez cztery lata wzrosła z dziesięciu do ponad dwudziestu osób. Wśród kolejnych zatrzymanych osób byli m.in. prawnicy z Warszawy.

- Zatrzymani przez CBA w kolejnym wątku to adwokat, radca prawny, doradca podatkowy, aplikant adwokacki z warszawskiej kancelarii doradztwa podatkowego świadczącej usługi z zakresu tzw. optymalizacji podatkowej z wykorzystaniem spółek zarejestrowanych w rajach podatkowych. Kancelaria funkcjonuje w ramach grupy doradczej będącej członkiem międzynarodowej sieci niezależnych firm doradczych. Piątym zatrzymanym przez CBA jest prezes spółki świadczącej usługi na rzecz Zakładów Chemicznych Police - mówi Piotr Kaczoruk z CBA.

W 2020 r. prokuratura przyszykowała nowe zarzuty dla Jałosińskiego, ale okazało się, że był w Senegalu. Według jego adwokata nie mógł wrócić z powodu koronawirusa, bo Senegal zawiesił loty. Ale według prokuratury były prezes wyprowadził się do Senegalu z większością swojego majątku, a koronawirus to tylko wymówka, by uniknąć odpowiedzialności.

- Podejrzany zmierzał do wprowadzenia w błąd organów ścigania, co do planowanego terminu pobytu na terenie Senegalu, eksponując kilkudniowy wyjazd z Polski do Senegalu, w trakcie którego z uwagi na epidemię koronawirusa wprowadzono stan wyjątkowy, uniemożliwiający mu powrót do kraju - wyjaśnił prokurator Lorenc.

Śledczy ustalili, m.in. na podstawie wypłat dokonywanych przez podejrzanego na terenie Senegalu, że w zasadzie na stałe przebywa w afrykańskim państwie i nie jest to wcale incydentalny wyjazd, z którego powrót uniemożliwia pandemia koronawirusa.

- Podejrzany nie zrealizował przy tym obowiązku poinformowania organu prowadzącego postępowanie karne o każdej zmianie miejsca zamieszkania bądź pobytu na okres powyżej siedmiu dni. Przebywa on na terenie Polski incydentalnie, zaś faktycznie przebywa od dłuższego czasu na terenie Senegalu oraz Szwajcarii, gdzie jest rezydentem podatkowym - dodał śledczy.

Prokuratura, doszła do wniosku, że Jałosiński ukrywa się poza Polską i skierowała wniosek o areszt. Gdy w końcu przyjechał do Polski, został zatrzymany. Sąd jednak nie zgodził się go aresztować.

Matka innych śledztw

Działania operacyjne zastosowane w śledztwie polickim (m.in. podsłuchy) spowodowały, że prokuratura wpadła na trop kilku innych spraw, które nazwane zostały odpryskami afery polickiej. Jeden z nich dotyczy działania na szkodę klubu sportowego Chemik Police. Na ławie oskarżonych zasiadły trzy osoby, m.in. była prezes klubu Joanna Ż. W tej sprawie trwa proces. O najnowszym odprysku usłyszeliśmy kilka dni temu.

Prokuratura Regionalna w Szczecinie twierdzi, że warszawska prokurator Ewa Wrzosek przekazywała informacje ze śledztwa nieuprawnionym osobom. W tle jest kampania Rafała Trzaskowskiego, prezydenta stolicy z Platformy Obywatelskiej, na prezydenta.

Nie tylko Senegal, nie tylko kopalnie

21 listopada 2016 roku dr Wojciech Wardacki, ówczesny prezes zarządu spółki Grupa Azoty Zakłady Chemiczne Police S.A. był gościem „Rozmów pod Krawatem” w Radiu Szczecin. W rozmowie z Przemysławem Szymańczykiem pierwszy raz publicznie pojawiły się nie tylko gospodarcze wątki działalności byłego zarządu spółki.

Dziennikarz pytał: Jakie kwestie są badane? Pan wspomniał w wywiadzie dla „Kuriera Szczecińskiego” o wydatkowaniu pieniędzy z kart kredytowych.

- Ponad 90 osób miało te karty kredytowe. Poza zarządem te badania były przeprowadzone i ten raport był porażający. W czerwcu ubiegłego roku został przekazany zgodnie z procedurą byłemu prezesowi panu Jałosińskiemu i on został schowany i dopiero jak pojawiliśmy się na początku kwietnia, część osób wskazała, że taki raport był. I my ten raport, który mieliśmy, przeanalizowaliśmy i zarządziłem, żeby dziesięć tysięcy faktur było analizowanych.

Ile faktur?

- Około dziesięciu tysięcy faktur, bo chciałem, żeby każda osoba, która wydatkowała z kart służbowych określone kwoty miała możliwość wyjaśnienia, w jakim celu i żeby można było powiązać to z celami służbowymi, (...)

Posiadanie karty kredytowej przez członków zarządu nie jest chyba niczym dziwnym. Rozumiem, że dziwne są te
wydatki, o których pan wspomniał.

- Jedna osoba kupowała mnóstwo butów, między innymi buty dla dzieci - w jednym miesiącu siedem par, klocki Lego, płyty DVD. Zegarki za 48 tysięcy. (...) Pytanie dlaczego wydawał w czasie urlopu w Grecji. „Ano, spotkałem na plaży greka polskiego pochodzenia, zaprosiłem go do restauracji i chciałem zachęcić do inwestowania. Rozmowa była owocna, ale zakończyła się niepowodzeniem”.

Panie prezesie, czy ja dobrze zrozumiałem? Został zakupiony zegarek za 48 tysięcy zł z karty służbowej?

- Tak. Były karty z limitami 100 tysięcy złotych miesięcznie. Jedna osoba wydała w ciągu trzech lat milion dwieście tysięcy. W ubiegłym roku 470 tysięcy. Trzy miesiące tego roku 100 tysięcy. Także to były tego typu wydatki swobodne.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Ślubowanie olimpijczyków - wywiad Przemysław Zamojski

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński