Mateusz Borek: Brakuje logiki w decyzjach Paulo Sousy

Filip Bares
Filip Bares
Szymon Starnawski
ROZMOWA. Mateusz Borek, dziennikarz “Kanału Sportowego” i komentator TVP, o nadchodzących mistrzostwach Europy, duecie Lewandowski-Milik, pomysłach Paulo Sousy i swoich typach na wielki turniej.

Czego spodziewa się Pan po Paulo Sousie na nadchodzących mistrzostwach Europy?
Jesteśmy ciut mądrzejsi po tych trzech marcowych meczach eliminacji mistrzostw świata, w których zdobyliśmy cztery punkty. Mam nadzieję, że zdecydowanie mądrzejszy będzie za to trener Paulo Sousa, że przeanalizował dotychczasowe starcia. Trzeba powiedzieć jasno - w tych spotkaniach nasza gra wyglądała dobrze tylko momentami. Spodziewałem się czegoś innego, czegoś znacznie więcej. Na pewno mam dużo większe oczekiwania i wymagania względem zbliżającego się turnieju. Rozmawialiśmy o tym z Janem Tomaszewskim - mamy na pewno bardzo ciekawe pokolenie piłkarzy, a mistrzostwa Europy mogą być fajnym zwieńczeniem „prime’u” u niektórych piłkarzy. Wydaje mi się też, że mamy dużą dysproporcję poziomu zawodników na niektórych pozycjach. Dzisiaj zadaniem trenera jest wyeksponowanie tych najlepszych i zamaskowanie niedostatków. Po tym co mówił Paulo Sousa spodziewam się ustawienia z trzema stoperami, ewentualnie jakiejś hybrydy. Nie widzę klasycznego 4-4-2 czy 4-3-3. Myślę, że mając piłkę będziemy grali trzema obrońcami z atakującymi wahadłami, a bronić będzie już cała piątka.

Trener stawiał na 3-5-2, czyli formację, która do tej pory kojarzy się kibicom z klęską 0:3 z Kolumbią na mistrzostwach świata w 2018 r. Kto Pana zdaniem wystąpi na wahadłach?
Wydaje mi się to być oczywistym wyborem. Prawa to strona to najpewniej Bartosz Bereszyński, który pokazał, że jest w stanie tam grać. Jest silny i świetnie przygotowany fizycznie by radzić sobie na wahadle. Na tej pozycji chyba też komfortowo czuje się Kamil Jóźwiak, który dawał świetne zmiany w marcowych meczach. No i Tomasz Kędziora, który zaskoczył nas wszystkich brakiem powołania w marcu. Teraz sezon spuentował mistrzostwem i pucharem Ukrainy, wrócił do reprezentacji, gdzie z pewnością będzie walczył o miejsce w składzie. Po lewej stronie będzie to raczej Maciej Rybus. Jest też Tymoteusz Puchacz, ale on ma za sobą dość średni sezon w skali wszystkich rozgrywek. Przemysław Płacheta może jeszcze porywalizować o miejsce na lewym wahadle.

Na turnieju zabraknie skrzydłowych, m.in. Kamila Grosickiego czy Sebastiana Szymańskiego. Wygląda na to, że nie ma już nawet planu B.
Sousa ewidentnie nie chce grać skrzydłami i pokazał to od początku. Rola skrzydłowych, którzy 80 procent czasu spędzają pod polem karnym przeciwnika nie jest częścią jego filozofii. Generalnie w tych eliminacjach brakowało logiki. Sytuacja niektórych piłkarzy nie uległa zmianie, a pomimo tego potracili miejsca w reprezentacji albo je zyskali. Sebastian Szymański jest gwiazdą ligi rosyjskiej i znalazł się w jedenastce sezonu. Robert Gumny rozegrał ponad 20 meczów w Bundeslidze. Rafał Augustyniak dał dobrą zmianę z Anglią i jak nieoczekiwanie się pojawił, tak nieoczekiwanie zniknął. Jest też Kamil Grosicki - nie chce być adwokatem diabła, ale gdy będziemy potrzebowali jokera w ostatnich dziesięciu minutach to dlaczego nie on? Taki piłkarz jak on może wejść i nie zrobić nic, albo w swoim chaosie coś wyprodukować. Brakuje mi rezerwowych. Nie rozumiem dlaczego w kadrze jest czwarty bramkarz [Radosław Majecki - red.], który na 99 procent nie zagra, a nie jadą piłkarze, którzy mogą realnie pomóc. Nie wiem też, dlaczego trener nie zaprosił tych rezerwowych na zgrupowanie tylko od razu odrzucił czterech piłkarzy. Myślę, że na przestrzeni kilkunastu jednostek treningowych piłkarze rezerwowi by dużo zyskali. Zamiast x godzin treningu z Robertem Lewandowskim czy Kamilem Glikiem, dostępu do regeneracji itp. będą biegali wokół bloku czekając na szansę gry na turnieju. Może na zgrupowaniu by się okazało, że są lepsi od tych, którzy są nominowani obecnie. Może trener by zmienił wtedy zdanie? Myślę, że ta lista rezerwowych jest po to, by uspokoić kibiców, bo każdy z tych zawodników ma swoich zwolenników i przeciwników.

Jeszcze jakiś czas temu niektórzy domagali się gry trzema dziewiątkami, a na mistrzostwach Europy najprawdopodobniej zobaczymy tylko jedną. Czy Arkadiusz Milik wpasuje się w plany trenera? Jak odbije się na nas kontuzja Krzysztofa Piątka, jeśli w ogóle?
Nie wiem czy będzie grał Arkadiusz Milik. We Francji forma dopisuje, ale czy trener będzie chciał wrócić do ustawienia dwoma napastnikami to nie wiem [rozmawialiśmy jeszcze zanim okazało się, że piłkarz Olympique Marsylia przyjechał na zgrupowanie z kontuzją - red.]. Możliwe, że po prostu obuduje Roberta Lewandowskiego większą liczbą pomocników. Natomiast Krzysztof Piątek pokazywał na poziomie reprezentacji swoją skuteczność. Strzelał często, a nawet ratował reprezentację z tarapatów i myślę, że swoją szansę by dostał. Jeśli prowadzimy wysoko to Krzysiek może odciążyć np. Roberta Lewandowskiego i go zmienić, a gdy przegrywamy mógłby wejść za kogoś by odwrócić losy meczu. Chciałbym, żeby między naszymi piłkarzami wróciła chemia z przeszłości. Kilka lat temu jak te puzzle się ułożyły, to słyszeliśmy piękna muzykę jak graliśmy. Teraz ta współpraca po prostu wygląda gorzej. Chciałbym, żebyśmy wrócili do duetu Arkadiusz Milik - Robert Lewandowski, bo uważam, że byłoby to korzyścią dla polskiej kadry. Niektórzy twierdzą, że ta współpraca nigdy nie funkcjonowała i jej już nigdy nie będzie, ale ja się z tym nie zgadzam.

Trener Sousa ogłosił też Wojciecha Szczęsnego „jedynką” w naszej bramce. Czy w końcu zobaczymy go w dobrej dyspozycji na wielkim turnieju? Do tej pory na Euro 2012 obejrzał czerwoną kartkę, cztery lata później doznał kontuzji po pierwszym meczu, a na mundialu w 2018 roku był współwinowajcą drugiego gola dla Senegalczyków.
Wojtek na pewno musi czuć presję, bo gra w wielkim klubie, który też ma teraz swoje problemy. W decydującym meczu o Puchar Włoch zagrał Gianluigi Buffon. Wojtek i Łukasz Fabiański czekali na decyzję trenera, kto jest pierwszym bramkarzem reprezentacji. Teraz, jak w końcu Wojtek dostaje zapewnienie, to przeżywa trudniejszy okres w swojej karierze. To jest jednak silny psychicznie chłopak i wierzę w niego. Martwię się też o zdrowie Łukasza, bo dla mnie ta kadra - nie tylko z sentymentu, ale i sportowo - jest kadrą, która zawsze miała dwa numery jeden: Szczęsnego i Fabiańskiego. Czułbym się bardziej komfortowo mając ich obu, a nie tylko jednego.

Jakieś przewidywania odnośnie występu Polaków? Ile punktów zdobędziemy w grupie?.
Chciałbym pięć. Jeśli zdobędziemy mniej niż pięć punktów to wciąż możemy co prawda wyjść z grupy, ale będzie to oznaczało, że nie mamy już czego na tym turnieju szukać. Najistotniejszy będzie pierwszy mecz, bo jeśli w przekonujący sposób nie pokonamy Słowacji, to będę się martwił.

Pana faworyt na Euro 2020?
Myślę, że Francja. Jeśli tacy piłkarze jak Aymeric Laporte, Houssem Aouar czy Dayot Upamecano nie jadą na mistrzostwa Europy to pokazuje to siłę nacji i pokolenia. Kylian Mbappe, Olivier Giroud, Antoine Griezmann i Karim Benzema - no nazwiska takie, że kolana miękną [śmiech].

A król strzelców?
Postawiłbym na Mbappe. Francja powinna daleko zajść, a on będzie miał swoje okazje.

To na koniec jeszcze “czarny koń”?
Belgia. Myślę, że to jest dobry moment na puentę dla tego pokolenia.

Tokio Flesz odc. 5

Wideo

Materiał oryginalny: Mateusz Borek: Brakuje logiki w decyzjach Paulo Sousy - Polska Times

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Borek prosiaku zniknij

Dodaj ogłoszenie