Marszałek i radni województwa zachodniopomorskiego podnieśli wysokość diet i to maksymalnie. Jakie są tłumaczenia? [NASZ KOMENTARZ]

Leszek Wójcik
Leszek Wójcik
Udostępnij:
Marszałek województwa będzie zarabiał 20 tysięcy 41,5 zł złotego brutto, a radni sejmiku otrzymają miesięczne diety w wysokości od 3864 zł do 4294 zł brutto - przyznane stawki są blisko górnej granicy, jaką mieli prawo dla siebie ustalić.

Dwie uchwały, jedna dotycząca apanaży marszałka i druga, odnosząca się do diet radnych województwa, zostały przegłosowane na ostatniej sesji Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego. Podczas głosowania nad nimi zapanowała rzadko spotykana zgoda - za ich przyjęciem radni głosowali jednomyślnie. Nie było na ten temat dyskusji.

Dlatego marszałek województwa będzie zarabiał 20 tysięcy 41,5 zł brutto, a radni sejmiku otrzymają miesięczne diety w wysokości od 3864 zł do 4294 zł brutto.

Wyższe zarobki samorządowców wymusiła niejako wprowadzona przez rząd nowelizacja ustawy o pracownikach samorządowych. Ale ustawa przewiduje widełki - minimalną i maksymalną kwotę. W myśl jej przepisów marszałek musi otrzymywać więcej niż zarabiał do tej pory. Z prawa wynika, że jego wynagrodzenie powinno wynosić nie mniej niż 80 proc. ustawowej kwoty maksymalnej. A, że do tej pory otrzymywał 11,5 tys. zł brutto, teraz ma „zarabiać” przynajmniej 16 tys. zł.

Radni zdecydowali jednak, że dostanie maksymalne wynagrodzenie wynikające z widełek. Stąd wspomniane 20 tys. zł brutto. Z tego samego powodu, czyli ustawy Sejmu, podwyżki otrzymają też radni wojewódzcy. I, jeśli chodzi o przewodniczących Sejmiku, oni również otrzymają te najwyższe stawki z możliwych. Podwyżka dla tzw. zwykłego radnego, czyli niepełniącego żadnej funkcji wzrośnie o 90 proc. z ustawowej kwoty.

Najniższa dieta wynosić ma teraz 3800 zł (brutto) miesięcznie. Radni pełniący jakieś funkcje (przewodniczący sejmiku i jego zastępcy, szefowie poszczególnych komisji) otrzymają wynagrodzenie odpowiednio wyższe.

ZOBACZ TEŻ:

Jak komentują to radni?

Zapytaliśmy szefów klubów radnych, dlaczego skorzystali z możliwości przyznania sobie (i innym radnym) wyższych stawek - mogli przecież uchwalić podwyżki dużo niższe. Poza tym interesowała nas niespotykana przy rozpatrywaniu innych spraw, jednomyślność i... brak dyskusji na ten temat przed głosowaniem uchwał dotyczących diet. Ten ostatni problem rozwiązał się bardzo szybko: wysokość apanaży była dyskutowana wcześniej, przed sesją, m.in. na posiedzeniu prezydium.

- Przewodnicząca Sejmiku, pani Maria Ilnicka-Mądry wstępnie zaproponowała inne rozwiązanie, które skutkowałoby mniejszą podwyżką. Dieta radnego niepełniącego funkcji wzrosłaby do 85 proc. ustawowej kwoty - tłumaczy Wojciech Dorżynkiewicz, przewodniczący klubu KO. - Jednak przewodnicząca klubu Prawa i Sprawiedliwości zgłosiła wniosek podwyższający tym radnym uposażenie do 90 proc. Jednocześnie, kiedy ustalaliśmy wysokość obniżki diet w sytuacji absencji radnego na sesji, pani radna chciała, by "kara" była o połowę niższa. Na to się nie zgodziliśmy. Co do diet, przegłosowaliśmy propozycje przewodniczącej klubu PiS.

Z kolei Małgorzata Jacyna-Wit, przewodnicząca klubu Prawa i Sprawiedliwości zapewniła, że głosowała za taką a nie inną uchwałą, by docenić poświęcenie samorządowców, którzy od lat nie mieli żadnych podwyżek.

- Chciałam, żeby to potraktowano jako rekompensata za ich wieloletnią i ofiarna pracę - podkreśliła. - Poza tym, nasza kadencja kończy się już za dwa lata. Praktycznie więc te podwyżki są dla naszych następców, przyszłych radnych.

Rafał Rosiński, szef klubu Pro Centrum zapewnił, że głosując za (prawie) maksymalnym podniesieniem stawek dla radnych, chodziło mu o zniwelowanie różnic między wysokością diety radnych "niefunkcyjnych", a szefów klubów czy przewodniczącego.

- Dlatego zdecydowaliśmy się za stawką 90., a nie 85 procentową.

Rafał Rosiński zauważył też, że część radnych mieszkających poza Szczecinem dojeżdża na komisje i sesje Sejmiku własnymi samochodami.

- I nie dostaje za to żadnych zwrotów -dodał.

Niestety z przedstawicielami klubu PSL-Nowa Lewica nie udało się nam skontaktować. Dwóch radnych jest chorych. Trzeci, nie odbierał telefonu.

KOMENTARZ REDAKCJI

Gdyby samorządowcy Koalicji Obywatelskiej, Bezpartyjnych, Polskiego Stronnictwa Ludowego czy Nowej Lewicy lubili śpiewać i znali repertuar Jacka Kaczmarskiego, zapewne nuciliby od kilku tygodni refren „Obławy III”: „Strzeżcie się wilki! Strzeżcie się przynęty!/ Strzeżcie się wilki! Strzeżcie ludzkiej łaski!/Zastawił na was wróg zawzięty/ Potrzaski!”

Bo tak właśnie - mianem potrzasku, albo pułapki - będący w opozycji do rządzących krajem samorządowcy określali fakt, że rozporządzenie wskazuje, iż od stycznia 2022 roku ich uposażenia wzrosną. Bo tak rzeczywiście miało się stać. I się stało. Oczywiście nie samo, bo radni musieli jeszcze zagłosować za tymi podwyżkami. Wszystko dlatego, że ustawodawca i autor rozporządzenia dał radnym wybór. Sami mogli określić skalę podwyżek, jakie dostaną od nowego roku.

Konia z rzędem temu kto zna człowieka, który uważa, że za swoją pracę dostaje dokładnie tyle na ile zasługuje. Zawsze jesteśmy dla siebie więcej warci niż dla pracodawcy. Tylko niewielu z nas ma przywilej, aby samemu sobie dać podwyżkę oraz określić jej wysokość. Radni zarówno miejscy jak i wojewódzcy taki przywilej otrzymali.

I to właśnie nazwane zostało pułapką vel potrzaskiem. A nawet więcej. „Perfidia polega na tym, że tę podwyżkę trzeba zrobić, bo nakazuje to prawo. Żeby było jasne, przepisy dla posłów i ministrów weszły w życie we wrześniu! A przepisy, które dotyczą samorządowców wchodzą dziś – kiedy galopuje inflacja, nie możemy poskładać budżetów miast, a nasi pracownicy, oczekują podwyżek. Nie zmieniam zdania, że to pułapka, która będzie przeciw nam wykorzystywana. Najgorsze jest to, że niezależnie od tego co powiem i zrobię – tę podwyżkę i tak dostanę – na tym polega cyniczna gra polityczna PiS-u” – żalił się w mediach społecznościowych zagnany w kozi róg (swoim zdaniem) prezydent Szczecina Piotr Krzystek.

Schemat działania w zagrożeniu (a znalezienie się w pułapce, a więc sytuacji, z której wyjść bez szwanku nie sposób) jest taki, że negatywne skutki należy minimalizować. A kiedy już rzeczywiście jest nam wszystko jedno pójść na całość i zobaczyć co się wówczas wydarzy. Uda się przeżyć, albo nie.

Mam wrażenie, że zarówno radni miejscy Szczecina, jak i ci z Sejmiku wybrali to drugie rozwiązanie. Pierwsi głosowali kiedy pod magistratem pikietowali pracownicy socjalni, drudzy kiedy niebo (sufit w budowanej siedzibie Marszałka) omal nie spadło im na głowy. I wszyscy solidarnie, ponad politycznymi podziałami przyznali sobie najwyższe możliwe podwyżki.

Jak w świątecznej piosence gdzie Niebo – Ziemi/ Niebu – Ziemia/
Wszyscy wszystkim ślą życzenia. Chociaż tutaj bardziej adekwatne byłyby banknoty.

W piosence Kaczmarskiego wilk złapany w potrzask odgryzł sobie łapę, aby przeżyć i wciąż być wolnym. Nasi radni w radosnym pląsie w pułapkę weszli. Weszli na maksa. Czy przeżyją? Zobaczymy przy urnach.

ZOBACZ TEŻ:

Gmach Urzędu Marszałkowskiego w Szczecinie coraz bardziej wi...

Bądź na bieżąco i obserwuj:

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rosjanie atakują swoich

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

P
Pikorty
Skoro można było zrobić podwyżki to je zrobili !! Kadencja się kończy więc trzeba wydoić kasy ile się da , bo następnym razem mogą nie wybrać !! I nie pitolcie jak Jacynka że to za ciężką i ofiarną pracę bo to żart chyba ....
P
Patryk Szczeciński
Pisowska propaganda. Nie trzeba było robić ustawy skoro w kraju bieda. A tak możecie pisać bzdury bo jeszcze specjalnie zrobiony temat. Ludzi Wam już nie wierzą redaktorze naczelny aparatczyku
Przejdź na stronę główną Głos Szczeciński
Dodaj ogłoszenie