Marek Żydowicz, twórca EnergaCAMERIMAGE: "Co chwilę widzimy, jak spadają korony z głów" [rozmowa]

Justyna Wojciechowska-Narloch
Justyna Wojciechowska-Narloch
Oto ekipa, która pracuje nad festiwalem EnergaCAMERIMAGE.
Oto ekipa, która pracuje nad festiwalem EnergaCAMERIMAGE. Grzegorz Olkowski
Marek Żydowicz, prezes Fundacji Tumult oraz założyciel i dyrektor EnergaCAMERIMAGE, opowiada "Nowościom" o kulisach organizacji tego międzynarodowego festiwalu.

Zobacz wideo: Tak wyglądają teraz kontrole zwolnień lekarskich. Oni są na celowniku ZUS

Camerimage świętuje w tym roku 30-lecie. Czy po tylu latach festiwal robi się już na pamięć, z zamkniętymi oczami?

Oczy trzeba mieć zawsze szeroko otwarte. Świat pędzi na złamanie karku. Przy realizacji festiwalu schematyzm może być zabójczy. Inaczej pracowaliśmy na początku lat 90-tych, kiedy nie było telefonów komórkowych i internetu, a inaczej dziś. Nowe narzędzia otworzyły nowe możliwości, co w powiązaniu z naszymi ambicjami i kreatywnością spowodowało, że pracy zamiast ubywać, przybywa. Przez te wszystkie lata nabraliśmy jednak doświadczenia i mądrości. Staliśmy się rozpoznawalni i szanowani na świecie.

Co jest w tym przedsięwzięciu najtrudniejsze?

Wciąż konieczność tworzenia sobie warunków do pracy. Słyszę głosy, że można festiwal organizować w CKK Jordanki i nie ma potrzeby budowy nowego centrum w Toruniu. Jeśli tak się komuś wydaje to jest to komplement dla nas, bo oznacza to, że potrafimy stwarzać pozory. Jednak zdanie przedstawicieli wielkich studiów, autorów zdjęć, reżyserów, producentów jest inne. Co roku musimy przystosowywać salę na Jordankach na potrzeby profesjonalnych projekcji filmowych i to za wielkie pieniądze. To nienormalne, że w Polsce nie ma żadnej sali kinowej spełniającej wymogi stawiane przez znaczących producentów filmowych organizatorom światowych premier. Takie sale powstaną w Toruniu dzięki władzom miasta i polskiemu rządowi. Zaskakuje mnie nieuczciwość tych, którzy to krytykują, chociaż w ogóle nie zapoznali się z naszymi planami, analizami finansowymi, projektami architektonicznymi i programowymi. To wstyd dla toruńskiego posła, który mieszkając na stałe w Warszawie, wzywa do zaniechania tej inwestycji. Nie dość tego, że obraża ludzi, którzy bardzo dużo zrobili dla Torunia, to jeszcze wyciąga ręce po pieniądze, które pozyskaliśmy dla miasta. Dla mnie to brudna polityka. Pan poseł nie wywalczył w Warszawie złamanej złotówki na żadną inwestycję w Toruniu. Jemu chodzi tylko o medialny rozgłos, zwrócenie na siebie uwagi. Czy to godne posła, by zabierać pieniądze ludziom kultury aby realizować własne cele polityczne? To jest niegodziwość. Nic nie stoi na przeszkodzie, by pan poseł jeszcze przed wyborami przekonał decydentów w Warszawie do przekazania środków z innych ministerstw np. na budowę mostu, bo o ile mi wiadomo środki z Ministerstwa Kultury nie mogą być przeznaczane na ten cel. My przekonaliśmy pana ministra i pana prezydenta do realizacji inwestycji na Jordankach swoją 30 - letnią pracą. Pokazaliśmy, że można w Toruniu, można w Polsce stworzyć liczący się na świecie festiwal filmowy. Dajemy zarabiać wielu ludziom, hotelom, gastronomi, firmom transportowym, reklamowym. Przynosimy miastu znaczące korzyści promocyjne. Europejskie Centrum Filmowe Camerimage będzie jedynym takim miejscem w Polsce. Za tym pójdzie stworzenie nowej dziedziny gospodarki w Toruniu, powstaną nowe miejsca pracy.

Polecamy

Jak wygląda selekcja filmów na festiwal? Wiemy, że nie kieruje się pan przesłanką, że ktoś daną produkcję już dostrzegł i nagrodził na innym festiwalu…

Oglądamy co roku tysiące filmów. Program festiwalu jest przemyślany w każdym szczególe. Nagroda na innym festiwalu nie zapewnia żadnemu filmowi miejsca u nas. Filmy oceniają liczni konsultanci, profesorowie szkoły filmowej w Łodzi, krytycy, reżyserzy, autorzy zdjęć. Ostatecznego wyboru dokonuję jednak ja z moim zespołem, który stworzyłem w Fundacji Tumult.

Jakie w takim razie są kryteria kwalifikacji filmów na festiwal?

Przyjmujemy zgłoszenia autorów zdjęć, producentów, reżyserów, dystrybutorów. Sami poszukujemy ciekawych obrazów. Analizujemy to co było komentowane w pismach branżowych, co poruszało widzów i krytykę w różnych miejscach na świecie. W tym roku udało się nam pozyskać 95 proc. filmów, które chcieliśmy pokazać. Szukamy filmów o ciekawych scenariuszach, świetnej reżyserii, aktorstwie i o znakomicie skomponowanych obrazach. Modny temat nie wystarczy, dlatego odrzucamy wiele filmów, w których obrazy jedynie zarejestrowano.

Co oznacza dobry obraz w filmie?

To obraz, który do scenariusza dodaje coś, czego nie można ująć w słowach. Nieadekwatność słów do uczuć może zostać skompensowana obrazami. Można to wykreować scenografią, gestami aktorów, ale przede wszystkim za pomocą zdjęć, kompozycji kadrów, światłem, kolorem, ruchem kamery, modelowaniem ostrości, montażem. Wyjątkowość zasad oceny filmów – jakie stosujemy – polega na tym, że analizujemy nie tylko wartości literackie, ale też estetyczne. Stosujemy metody badań historyków sztuki i filmoznawców. Krytyki filmowe niemal w większości odnoszą się do treści filmu, ale rzadko zwracają uwagą na kompozycję obrazów i ich montaż. Nie odpowiadają na pytanie: jakie uczucia w nas wywołuje to co widzimy na ekranie, do jakich skojarzeń nas skłaniają poszczególne kadry, gdzie prowadzą nasze myśli. A przecież jesteśmy tacy jak obrazy, w których dorastamy i żyjemy. Niestety wpływ estetyki na nasze życie jest niedoceniany. A przecież piękno onieśmiela, ułomność wzrusza, zwyczajność nudzi… Tak nasiąkamy obrazami i one inspirują nas do zmian. Język obrazów to najstarszy język na świecie, Przecież po urodzeniu najpierw, zanim zaczniemy mówić, widzimy.

Czy to znaczy, że filmy pokazywane na festiwalu są tylko dla tych, którzy się na sztuce znają?

Oczywiście, że nie. To jest festiwal bardzo dobrego rzemiosła. To jest festiwal, który powinien uczyć tego co najważniejsze, a mianowicie rzetelności, profesjonalizmu, kreatywności i odpowiedzialności za to, co się robi. Wolność, o którą się wszyscy dopominamy, nie oznacza dowolności. Nie ma czegoś takiego jak wolność bezgraniczna, bo jakieś granice muszą być. I o tym jest ten nasz festiwal. Każdy gatunek filmowy ma swoje zasady. Festiwal jest poświęcony pamięci wizualnej. W średniowieczu istniał niepisany zawód człowieka „zapamiętującego”. Każda wieś, miasteczko i miasto miały takiego starca, który rozstrzygał spory, bo po prostu pamiętał wszystko co się wokół niego działo, znał się na różnych sprawach i był uczciwy. Dziś takich ludzi nazywamy autorytetami, ale ich brakuje. Jest wielu którzy udają, bo im się wydaje, że mogą pouczać innych, ale nie dorośli do tego więc co chwilę widzimy jak spadają korony z głów. Nasz festiwal ma być miejscem spotkań z ludźmi wizualnej pamięci, od których możemy dostać to, czego nie da nam dzisiaj ani szkoła, nie da kościół i niestety nie daje dom. Mądrość, wrażliwość, umiejętność współodczuwania, przebaczenie i nadzieję. Festiwal jest dla młodych ludzi, przyszłych filmowców, którzy powinni zrozumieć, że obraz może być użyty w dobrym i złym celu. Ale zawsze powinien być dobry kompozycyjnie. Jak to możliwe, że serwuje się ludziom w chciwych telewizjach programy typu „Magia nagości”, „Hotel Pardise”, że powstają równie prymitywne filmy?
Filmowe opowieści, które wyszukujemy dotykają istotnych spraw, ale nie są też manifestami światopoglądowymi, obyczajowymi czy politycznymi. Jeśli nie ma w filmie opowieści o człowieku, a jest epatowanie jakimiś postulatami, to zamiast filmu otrzymujemy publicystykę lub propagandę.

Polecamy

Czy powstanie Europejskiego Centrum Filmowego sprawi, że festiwal będzie żył kilka miesięcy, może cały rok, a nie tylko kilka dni?

To centrum będzie działało przez 365 dni w roku. Festiwal będzie świętem głównym. Program będzie obejmował różne działania związane ze sztuką i biznesem.

Jakie konkretnie będą to działania?

To pięć zakresów merytorycznych. Pierwszy to produkcja filmowa – bardzo nowoczesne studio, w którym będzie można realizować różne projekty w najwyższych światowych standardach. Drugi to działalność edukacyjna. Wszyscy mają ambicje, by tworzyć wielkie szkoły filmowe. My chcemy stworzyć podstawową szkołę filmową dla dzieci i dorosłych, dla profesjonalistów i dla amatorów. Będzie się można tu nauczyć rzemiosła filmowego w pewnym określonym zakresie, bo zapotrzebowanie na planach zdjęciowych, zwłaszcza seriali, na zwykłych szeregowych pracowników technicznych jest ogromne. Dzisiaj już przedszkolaki posługują się telefonami, tabletami do zabawy i nagrywania filmików jak by to było rysowanie kredkami, malowanie farbkami albo formowanie ludzików z plasteliny. I to jest fantastyczne. Dla nich będzie można tworzyć zajęcia edukacyjne, które będą dawały podstawowe umiejętności opowiadania ruchomym obrazem małych historyjek. Do poważniejszych zajęć włączymy Keanu Reevesa, Tarantino i inni wielkich artystów. Trzecim elementem będzie market, czyli duże sale wystawowe, gdzie będzie można organizować targi, sympozja, a w trakcie festiwalu pokazywać najnowocześniejsze technologie filmowe. Czwartym elementem, najbardziej efektownym, będzie główna sala widowiskowa na 1680 miejsc, którą wyposażymy w nowoczesne urządzenia projekcyjne. Tu będzie można realizować widowiska teatralne, koncerty, kongresy. Będziemy starali się uzupełniać to, czego nie można realizować w CKK Jordanki. Ostatnim elementem będzie dom kina, czyli trzy sale kinowe, w tym jedna eksperymentalna, którą nazywamy IMAX’em. Będzie tam można realizować projekcje kinowe w technologiach, które dopiero nadejdą. Oprócz tego będą dwie dobre sale studyjne, gdzie będą wyświetlane filmy we wszystkich formatach. W podziemiu natomiast zaprojektowane zostały trzy duże sale wystawowe, gdzie będziemy pokazywali wystawy związane ze sztukami wizualnymi. Znajdzie się tam videoteka, audioteka, sklep artystyczny oraz duży klub muzyczno-filmowy. Bardzo ważne jest to, że cały kompleks budynków Europejskiego Centrum Filmowego połączyliśmy z CSW oraz z podziemnymi parkingami CSW, CKK Jordanki i właśnie realizowanym parkingiem Urzędu Marszałkowskiego. Plac przed budynkami będzie miejscem wydarzeń plenerowych, koncertów czy targów.
Powstanie swoiste kondominium, małe miasteczko w mieście, salon miasta.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Marek Żydowicz, twórca EnergaCAMERIMAGE: "Co chwilę widzimy, jak spadają korony z głów" [rozmowa] - Nowości Dziennik Toruński

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
10 listopada, 12:42, Gość:

Jeżeli "znaczący producenci filmowi" stawiają wymagania i skoro ten biznes ma funkcjonować 365 dni w roku, to może ci producenci sfinansują marzenie pana Marka? Przecież tak to funkcjonuje na całym świecie, od Hollywood po Szanghaj, tylko u nas socjalistyczne myślenie, że podatnicy wespół z państwem polskim będą finansować i utrzymywać festiwal filmowy.

10 listopada, 15:10, Gość:

Żydowicza nikt nie będzie utrzymywał przecież, poza Zaleskim. Nie jest tego wart.

Pewnie dlatego festiwal świętuje już 30 lat istnienia, opierając swoje funkcjonowanie od początku na poważnych międzynarodowych sponsorach prawda? Ta impreza w przeciwieństwie do wielu innych wydarzeń kulturalnych nie jest uzależniona od dotacji publicznych.

G
Gość
10 listopada, 12:42, Gość:

Jeżeli "znaczący producenci filmowi" stawiają wymagania i skoro ten biznes ma funkcjonować 365 dni w roku, to może ci producenci sfinansują marzenie pana Marka? Przecież tak to funkcjonuje na całym świecie, od Hollywood po Szanghaj, tylko u nas socjalistyczne myślenie, że podatnicy wespół z państwem polskim będą finansować i utrzymywać festiwal filmowy.

Warto zorientować się trochę w temacie i zobaczyć, że nie ma takich miejsc, gdzie wydarzenia tego typu nie otrzymują wsparcia publicznego zarówno ze strony samorządów jak i instytucji centralnych. Jest dokładnie przeciwnie, w świecie wolnego rynku wydarzenia tego typu wybierają miejsca gdzie otrzymują najlepsze warunku do dalszego rozwoju, także w zakresie infrastruktury. EnergaCamerimage przynosi konkretne korzyści zarówno miastu w którym funkcjonuje jak i przedsiębiorcom, którzy w nim prowadzą swoje biznesy. To właśnie ludzie, którzy tego nie dostrzegają, mentalnie pozostają w poprzednim systemie gospodarczym. Miasta, województwa, regiony, kraje rywalizują ze sobą o tego typu wydarzenia. To zupełnie naturalne. Wygląda to dokładnie tak samo jak w biznesie, który osiada miejscach gdzie ma zagwarantowane najlepsze warunki dla swojego funkcjonowania (m.in. ulgi podatkowe, tańsze grunty itp.). Różnica jest taka, że od Hollywood po Szanghaj doskonale to rozumieją a jak widać z powyższego wpisu w naszym kraju wciąż nie do wszystkich to dotarło.

G
Gość
Jeżeli "znaczący producenci filmowi" stawiają wymagania i skoro ten biznes ma funkcjonować 365 dni w roku, to może ci producenci sfinansują marzenie pana Marka? Przecież tak to funkcjonuje na całym świecie, od Hollywood po Szanghaj, tylko u nas socjalistyczne myślenie, że podatnicy wespół z państwem polskim będą finansować i utrzymywać festiwal filmowy.
A
Antykultura
sama Antykultura i Antysztuka
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński
Dodaj ogłoszenie