Łukasz Żebrowski - trener naszych srebrnych futsalisów

Anna Pasztor
Radość futsalistów Pogoni' 04 Szczecin po wywalczeniu srebrnego medalu w tym sezonie ekstraklasy. Podrzucany przez kolegów jest Łukasz Żebrowski.
Radość futsalistów Pogoni' 04 Szczecin po wywalczeniu srebrnego medalu w tym sezonie ekstraklasy. Podrzucany przez kolegów jest Łukasz Żebrowski. Andrzej Szkocki
Pogoń '04 Szczecin została wicemistrzem Polski. Na 3 kolejki przed końcem, funkcję trenera objął kapitan ekipy, Łukasz Żebrowski. Gdyby nie spotkał odpowiednich osób, wielokrotny reprezentant Polski pewnie nie grałby w futsal.

Łukasz Żebrowski to jeden z najbardziej znanych i szanowanych szczecińskich futsalistów w kraju. W tym sezonie musiał zmierzyć się z niezwykle odpowiedzialnym zadaniem - został trenerem i miał poprowadzić zespół po medal mistrzostw Polski. To się udało, choć droga do miejsca, w jakim teraz się znajduje, była długa i kręta.

Od Salosu do Pogoni

Niemal każdy mały chłopiec marzy o tym, by grać w piłkę i w przyszłości zostać znanym zawodnikiem. Podobnie było też z naszym graczem, który swoją przygodę z piłką rozpoczął jako młodzieniec. Najpierw Łukasz trafił do znanego w mieście Salosu, skąd w wieku 14 lat przeniósł się do klasy sportowej Pogoni Szczecin.

- Wiem, że na poważnie zacząłem grać trochę późno - przyznaje. - Tak to jednak wyglądało w tamtych czasach, były inne realia. Młodzież nie mogła się tak wcześnie szkolić jak teraz - wspomina.

W klasie sportowej Łukasz trafił pod skrzydła trenera Kazimierza Bieli, który wówczas przez szereg lat był także jego wychowawcą. - Trener Biela miał wielki wpływ na przebieg mojej przygody z piłką i na to, jakim jestem dziś człowiekiem, za co mu serdecznie dziękuję - opowiada Żebrowski.

Po klasie sportowej Łukasz przeszedł, jak sam to określa, "przez wszystkie szczeble rozwoju piłkarskiego w portowym klubie". Żebro zaczął występy w zespole rezerw, później trafił do pierwszego zespołu Pogoni, w której wybiegł na murawę nie tylko w I lidze, ale też w ekstraklasie. Przygoda z granatowo- bordowymi zakończyła się, gdy włodarzem klubu został Antoni Ptak.

- Tak się te losy potoczyły, że nie udało mi się zadomowić w nowym klubie rządzonym przez Antoniego Ptaka - wspomina Łukasz.

Po rozstaniu z Pogonią Żebrowski występował w zespołach z niższych lig, ale grę tę pomału zaczął już łączyć z występami w hali. Gwardia Koszalin, Odra Chojna, niemiecki Waren 09, Flota Świnoujście, GKS Mierzyn czy Ina Ińsko - to drużyny, które do 2009 roku reprezentował nasz futsalista. W niemieckim Waren dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Łukasz miło wspomina grę w trzeciej czy czwartej lidze.

- Każdy występ w tych wszystkich klubach był ważnym elementem mojej przygody z piłką - podkreśla.

W hali z grupą przyjaciół

Łukasz do futsalowej Pogoni' 04 trafił niemal na początku jej istnienia, czyli w sezonie 2004/2005.

- Na początku tworzyliśmy zespół z przyjaciółmi ze Szczecina, z zawodnikami, którzy przyszli tutaj z dużego boiska - m.in. z Mariuszem Lewandowskim, Adamem Dąbrowskim - wspomina Żebro. - Do dziś ta przyjaźń między nami została i chłopaki odwiedzają naszą halę - dodaje.

Już w 2005 roku Żebrowski wywalczył z drużyną awans do ekstraklasy. Początek występów Pogoni' 04 w najwyższej klasie rozgrywkowej okazał się momentem przełomowym, bo wtedy Łukasz przestał wybiegać na murawę i postawił na grę w hali.

- Ta zmiana nastąpiła jakoś naturalnie - opowiada. - Po prostu zacząłem coraz bardziej poznawać tajniki dyscypliny, jaką jest gra na hali i jej się poświęcać.

Jeszcze większą mobilizacją do oddania się futsalowi okazały się powołania do reprezentacji narodowej. Pierwsze napłynęło w 2007 roku od selekcjonera Tomasza Aftańskiego. Od tego momentu Łukasz stał się regularnym reprezentantem Polski. Zawodnik Pogoni' 04 wystąpił w wielu spotkaniach towarzyskich oraz turniejach międzynarodowych. Miał możliwość współpracy z różnymi trenerami m.in.: Aftańskim oraz Vlastimilem Bartoskiem. Na parkiecie rywalizował z zespołami z czołówki, jak choćby Brazylia, Hiszpania czy Ukraina.

- Powołania do kadry to dla każdego nobilitacja, gramy przecież po to, żeby do tej kadry trafić - przyznaje. - Mecze z utytułowanymi rywalami były dla mnie doświadczeniem, które na pewno będę mógł w przyszłości wykorzystać.

Ostanie spotkania w reprezentacji Łukasz rozegrał w 2012 roku. Od tamtej pory jego nazwisko nie pojawia się na liście życzeń selekcjonerów. O naszym zawodniku zapomniał trener Klaudiusz Hirsch oraz obecny selekcjoner, Andrea Bucciol.

- Za kadencji trenera Hirscha mogłem mieć nadzieję, że wrócę do kadry. Ale od razu podkreślam, że do nikogo nie mam pretensji - zaznacza Łukasz. - Niestety, końcówka ostatniego sezonu (2012/13) i początek tego (2013/14) tak się dla mnie potoczyły, że borykałem się z kontuzjami kolan. W tym wypadku nie mogłem nawet liczyć na powołania, bo w ostatnim czasie grałem w kratkę. Jeśli moja forma będzie wysoka, to myślę, że trener sobie o mnie przypomni. Nie chcę jednak tak daleko wybiegać w przyszłość. Na razie trzeba dokończyć ten sezon - zapowiada.

Piłka daje mnóstwo wspomnień

Obecny sezon dobiega końca, ale w karierze Łukasza będzie to już dziesiąty rok gry. Przez ten czas Łukasz wypracował sobie miano niekwestionowanego lidera zespołu, który znany jest nie tylko w Szczecinie, ale i w całym kraju. Zawodnik przeżył wiele nie tylko w klubie, ale i w kadrze. Ma co wspominać.

Za szczególnie ważne mecze w karierze Łukasz uznaje dwa - z Akademią Futsal Pniewy (wówczas Akademia Słowa Poznań) oraz Cleareksem Chorzów. Spotkanie z Akademią było trzecim meczem Portowców podczas pierwszego sezonu w ekstraklasie. Szczecinianie zwyciężyli z zespołem, który aspirował do tytułu mistrza Polski 5:4. - Środowisko dziwiło się, że my - drużyna, która dopiero co awansowała, gra taką dobrą piłkę - wspomina Łukasz.

Mecz z Cleareksem także ma szczególne znaczenie dla naszego zawodnika. Clearex wygrywał wówczas spotkania nawet z wyżej notowanymi przeciwnikami, a przegrał z beniaminkiem ze Szczecina. - To był taki impuls - opowiada Żebro. - Środowisko zaczęło nam się przyglądać, zastanawiać co to za zespół. To przyciągnęło też kibiców na halę w Szczecinie, bo kolebką futsalu od zawsze był Śląsk.

Najważniejsza bramka w karierze? Sentymentalne znaczenie dla zawodnika ma gol strzelony w meczu z GKS Tychy. Wówczas końcówkę Pogoń' 04 rozgrywała w przewadze a gol padł w ostatnich sekundach meczu, zapewniając remis 3:3. Tego gola Łukasz wspominał po spotkaniu z Red Devils Chojnice w tym sezonie, które zakończyło się wynikiem 2:2. - Szkoda, że tego wykończenia dziś zabrakło. Od razu w głowie miałem ten mecz, liczyłem, że może któremuś z chłopaków uda się dołożyć nogę i wydrzeć dla nas zwycięstwo - opowiada

Medal jest. Będzie puchar?

W końcówce sezonu Łukasz został rzucony na głęboką wodę. Ku zaskoczeniu objął funkcję trenera zespołu, gdy - na trzy kolejki przed końcem ekstraklasy - zarząd podziękował za współpracę trenerowi Gerardowi Juszczakowi. Portowcy mieli apetyty na mistrza, ale w meczach z AZS UG Gdańsk i AZS UŚ Katowice stracili pięć oczek. Jeszcze przed ostatnią kolejką znajdowali się tuż za podium - na czwartej pozycji. - Wiem, że w końcówce sezonu zabrakło nam trochę dojrzałości - przyznaje grający trener. - Nie wytrzymywaliśmy psychicznie w najważniejszych momentach.

Gdy Żebrowski został szkoleniowcem zespołu sam na początku nie pojawiał się na parkiecie. Podkreślał, że ufa swoim kolegom i, gdy nie widzi potrzeby wejścia na boisko, to tego nie robi. Powtarzał, że pozostali zawodnicy ciężką pracą na treningach zasłużyli na to, żeby grać. Trener od pierwszych minut pojawił się jako zawodnik dopiero w niedzielnym meczu z Gattą Active Zduńska Wola. I z satysfakcją zakończył ekstraklasowe zmagania, bo strzelił jedną bramkę. Pogoń' 04 Szczecin ostatecznie zdobyła srebrne medale mistrzostw Polski. Teraz Pogoń' 04 będzie świętować, bo taki sukces trzeba uczcić. - Jestem wykończony, ale i szczęśliwy - przyznawał po meczu z Gattą Żebrowski. - Teraz na pewno zajmiemy się świętowaniem.

Mimo to sezon dla Portowców się jednak jeszcze nie skończył. Żebrowski poprowadzi drużynę w Halowym Pucharze Polski. W niedzielę (4 maja) Pogoń przed własną publicznością ponownie zmierzy się z Gattą Active Zduńska Wola. Stawką meczu będzie awans do Final Four.

Odwiesi buty na kołek?

Łukasz przyznaje, że po zakończeniu kariery zawodniczej planuje poświęcić się trenowaniu innych. Nie wie jednak, kiedy to nastąpi. Dlatego objęcie stanowiska szkoleniowca w tym sezonie pomaga mu zdobywać cenne doświadczenie. To nie jest jednak jego całkowity debiut. W zeszłym roku prowadził studentki z Uniwersytetu Szczecińskiego, z którymi zdobył brąz Akademickich Mistrzostw Polski. Łukasz jednak nie wie, czy będzie trenował Pogoń w przyszłym sezonie. Pytany o to podkreśla, że na takie rozmowy z działaczami przyjdzie czas po zakończeniu tego. Wtedy wszyscy usiądą, przeanalizują pracę Żebrowskiego i będą podejmować decyzje. Gdyby jednak padła taka oferta ze strony klubu...

- Każdą propozycję na pewno przemyślę - zapewnia "Żebro". - Nie mówię ani tak, ani nie. Być może odwieszę buty na kołek.

Łukasz Żebrowski

Urodzony 13 listopada 1982 roku. Polski futsalista i piłkarz. W przeszłości występował w trawiastej Pogoni Szczecin, w której zaliczył 15 występów w piłkarskiej ekstraklasie. Grał także w Gwardii Koszalin, Flocie Świnoujście, Odrze Chojna, Inie Ińsko oraz niemieckim Waren 09. Od 2004 roku występuje w futsalowej Pogoni '04 Szczecin, z którą w tym sezonie zdobył wicemistrzostwo kraju. Jest także wielokrotnym reprezentantem kadry narodowej w futsalu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie