MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Łukasz Woźniak: Niech inni pedałują

Rozmawiał Grzegorz Drążek
Łukasz Woźniak najpierw był zawodnikiem Błękitnych Stargard, a później został trenerem tego zespołu. W tej ostatniej roli występował przez trzy lata.
Łukasz Woźniak najpierw był zawodnikiem Błękitnych Stargard, a później został trenerem tego zespołu. W tej ostatniej roli występował przez trzy lata. Tadeusz Surma
Rozmowa z Łukaszem Woźniakiem, który na kilka dni przed inauguracją sezonu w III lidze piłkarskiej przestał być trenerem Błękitnych Stargard.

- Tuż przed pierwszym meczem sezonu 2012/2013 przestał pan być trenerem Błękitnych. Z klubu płyną informacje, że nie przyjął pan zaproponowanych warunków finansowych i dlatego odszedł. Rzeczywiście poszło o pieniądze?
- Jestem ostatnim człowiekiem, który chciałby się dorobić na Błękitnych. Ja bym mógł i za darmo prowadzić ten zespół, byle tylko w normalny sposób traktowano w klubie ludzi. Zapewniam, że nie chodziło o pieniądze, a o pewien sposób postępowania w klubie. Jestem człowiekiem ambitnym i nie dam sobie w kaszę dmuchać.

- Komu więc zależało na tym, żeby pozbawić pana stanowiska trenera Błękitnych?
- Nie chcę mówić o nazwiskach. Powiem tylko tyle, że ktoś zabrał ten rowerek, to niech teraz na nim pedałuje. Fajnie się to będzie robić w sytuacji, kiedy ma się świetnie przygotowany zespół. Po trzech latach mojej pracy na stanowisku trenera Błękitnych z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że zespół jest dobrze przygotowany do sezonu 2012/2013 i stać go na awans do drugiej ligi. Zawsze podkreślałem, że moim celem jest gra z Błękitnymi o awans i po kilku latach pracy nadszedł na to czas.

- Czy to Krzysztofowi Kapuścińskiemu, dotychczas drugiemu trenerowi zespołu, a teraz pierwszemu, tak bardzo zależało na tym, żeby pana zastąpić?
- Jeszcze raz odpowiem, że nie chcę mówić o nazwiskach. Mocno chcę jednak podkreślić, że nie o pieniądze w tym wszystkim chodziło, co niektórzy tak podkreślają. Gdyby chodziło o pieniądze, to właśnie bym podpisał kolejną umowę. Przecież tuż przed inauguracją sezonu nie rezygnuje się z pracy, kiedy wszystkie kluby mają obsadzone ławki trenerskie i nie ma szans, by szybko znaleźć zespół do trenowania.

- Co więc zdecydowało, że nie jest już pan trenerem stargardzkiego trzecioligowca?
- Nie lubię jak ktoś gra moją osobą. To ja w stu procentach przygotowywałem zespół do ligi. Mocno pracowaliśmy, nigdy jeszcze tak ciężko jak teraz. To były treningi na wysokim poziomie. Taki był plan by co roku zwiększać obciążenia i wreszcie zagrać o awans. W tym momencie zespół jest na to gotowy. I ja wiem najlepiej, że to w znacznej części moja zasługa, że tak zespół jest przygotowany. Na inaugurację Błękitni pokonali w Szczecinie rezerwy Pogoni i całą śmietankę zaczęli spijać inni.

- W poprzednim sezonie, kiedy Błękitnym nie szło najlepiej, oddał się pan do dyspozycji zarządu klubu. Wtedy jednak włodarzom klubu pan nie przeszkadzał. Teraz jednak przestano na pana stawiać.
- Zawsze dawałem całe serce Błękitnym i taka sytuacja tuż przed inauguracją ligi bardzo mnie zabolała. Przez trzy lata to ja prowadziłem zespół, nie pozwalałem sobie na ingerowanie. Często za to dostawałem po głowie. Umowy z klubem podpisywałem jako ostatni, walczyłem o zawodników. Z jednej strony jest żal, że tak to się skończyło, a z drugiej jestem z siebie dumny, że nie pozwoliłem grać moją osobą. Rodzina też jest dumna z tego i to się dla mnie liczy. Czas goi rany i czas pokaże jaka jest prawda. A prawda o tym wszystkim jest tylko jedna i ja wiem, że to jest ta prawda, o której ja mówię. Wcześniej czy później wszyscy się o tym przekonają.

- Będzie pan przychodził na mecze Błękitnych?
- Będę. Dla mnie Błękitni są najważniejsi i to jest mój klub. Jestem przekonany, że do niego jeszcze wrócę. Jak już nie będzie pewnych osób.

- Szuka już pan nowego zespołu do trenowania?
- Na razie jestem na urlopie i spędzam czas z bliskimi. Niczego nie wykluczam, ale nie chodzi o to, żeby pójść gdzieś, byle tylko zarabiać pieniądze. Pójdę trenować do takiego klubu, który ma wytyczone cele sportowe.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński