Legia - Pogoń 3:0. Portowcy nie zepsuli fety nowemu mistrzowi

Maurycy Brzykcy
Porażką 0:3 zakończył się ostatni mecz Portowców w tym sezonie. Do przerwy była jeszcze nadzieja na korzystny wynik, ale nowy mistrz kraju okazał się zbyt silny.

Do Warszawy Pogoń wyruszyła w sobotę, samolotem z Goleniowa. Tam pracownicy lotniska przygotowali małą niespodziankę dla piłkarzy. Na tablicy odlotów widniał wynik 2:0 dla Pogoni. Taki rezultat to było marzenie gości ze Szczecina, którzy walczyli tylko o 5. lokatę.

Trener Pogoni Czesław Michniewicz postawił na ten sam zespół, co przed kilkoma dniami w meczu z Cracovią. Wygrana 3:2 dodała skrzydeł niektórym zawodnikom, jak choćby Dawidowi Kortowi, który zdobył gola i znowu zajął miejsce Takafumiego Akahoshiego. W ataku trener postawił na Wladimera Dwaliszwiliego. Wszystko wskazuje na to, że trener Michniewicz po raz ostatni poprowadził Portowców w meczu ligowym. O przedłużeniu jego umowy nie słychać nic.

Przez niemal pierwszy kwadrans gry oglądaliśmy dość statyczne spotkanie. Pogoń czyhała na własnej połowie na kontry, ale gdy przejmowała piłkę, starała się grać długie akcje. Legia nie wyglądała dobrze w ofensywie, ale pomogło jej szczęście. W 14. minucie akcję z boku przeprowadził Hlousek oraz Nikolić. Piłkę zagrywaną w pole karne źle wybił Jakub Czerwiński. Trafiła ona przed szesnastkę do Tomasza Jodłowca, a pomocnik gospodarzy od razu zdecydował się na strzał. Piłką nie zmierzała w światło bramki, ale trafiła w nogi Czerwińskiego. Ten rykoszet na tyle zmylił Jakuba Słowika, że nie uratował on zespołu przed stratą gola.

Pogoń po stracie gola wzięła się do odrabiania wyniku. Jej akcje wyglądały na dobrze zorganizowane, przemyślane. Najlepszą okazję w tej części gry miał dla gości Dwaliszwili. Powołany ostatnio do reprezentacji Gruzin dograł piłkę do Mateusza Lewandowskiego i pognał w pole karne. Skorzystał z dobrej wrzutki i oddał groźny strzał głową. Arkadiusz Malarz był jednak na posterunku. Legia w pierwszej połowie oddała tylko jeden celnego strzał i prowadziła 1:0. Z jednej strony świadczy to dobrze o grze obronnej Pogoni, z drugiej widać, jak bardzo zestresowani byli gracze Legii.

- Faktycznie, pierwsza połowa była w naszym wykonaniu całkiem niezła, ale to nie daje ani punktów, ani goli - mówił w przerwie kapitan Pogoni, Rafał Murawski. - Musimy wyjść jeszcze wyżej na Legię, bo mieliśmy zdaje się tylko jedną dobrą okazję strzelecką przez 45 minut - dodał Murawski.

Druga połowa zaczęła się od zadymy. Kibice gospodarzy odpalili mnóstwo rac na trybunach a dym z nich sprawił, że widoczność stała się szybko bardzo ograniczona. Piłkarze czekali na wznowienie gry przez prawie 10 minut. Trudno powiedzieć, czy to właśnie ta przerwa była powodem spadku tempa gry, ale druga połowa była już bardzo słaba w wykonaniu obu ekip. Legii trudno się dziwić, miała dobry wynik i wystarczyło go tylko utrzymać.

Trener Michniewicz chciał zmienić wynik. Wpuścił na boisko Akahoshiego oraz Łukasza Zwolińskiego. Nie zmienili oni wyraźnie ofensywnego oblicza Portowców. Ci starali się, jak mogli, ale strzałów było jak na lekarstwo. W 84. minucie Legia podwyższyła na 2:0. Piłkę stracił na własnej połowie Kort. Legia szybko przeniosła grę pod pole karne Pogoni. Podanie Jodłowca wykorzystał Nikolić, choć znowu piłka odbiła się od nóg Czerwińskiego i zmyliła Słowika. Jak gdyby rykoszetów było mało w tym spotkaniu, to trzecią bramkę Pogoń również straciła w podobny sposób. Tym razem składną akcję Legii starał się wykończyć Kasper Hamalainen. Udało mu się to, ale znowu piłka trafiła do siatki po nogach obrońcy. W tym wypadku był to Ricardo Nunes.

Pogoń zajęła w zakończonym właśnie sezonie 6. miejsce. To jej najlepszy wynik od 2002 roku, kiedy Portowcy zostali wicemistrzami kraju.


Legia Warszawa - Pogoń Szczecin 3:0 (1:0)

Bramki: Czerwiński (14-sam.), Nikolić (83), Hämäläinen (86).

Legia: Malarz - Jędrzejczyk, Lewczuk, Pazdan, Hloušek - Guilherme, Jodłowiec, Borysiuk, Hämäläinen (90 Saganowski), Kucharczyk - Nikolić (90 Aleksandrow).
Pogoń: Słowik - Frączczak, Czerwiński, Fojut, Lewandowski (72 Zwoliński) - Gyurcsó (73 Akahoshi), R. Murawski, Matras, Kort (90 Przybecki), Nunes - Dwaliszwili.
żółte kartki: Pazdan, Nikolić - Matras.
sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz).
widzów: 29 381.

Rekordowa cena za zaginiony obraz Matejki.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

n
niebuszewo

kazdy pilkarz i trener powinien dostac wpierdol od nas kibicow wtedy moze by sie nauczyli szanowac nasz klub prezesie Pogoni wypierdalaj do rajchu na ogorki

G
Gość

Przecież to były trzy samobóje,jaki Hamalajnen i Nikolić.Dziadowskie granie się zemściło.

W
Wojtek

Oni nie mają woli walki. To nie piłkarze, tylko zwykli podwórkowi kopacze. Zawsze kopią na remis tylko nie zawsze wychodzi. 

G
Gość

szkoda;

G
Gosc

Szmaciarze !

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3