Lech - Legia 3:0. W pojedynku chorwackich trenerów Bjelica znokautował Jozaka

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Maciej Gajos i Michał Kucharczyk
Maciej Gajos i Michał Kucharczyk Szymon Starnawski /Polska Press
W szlagierze 11. kolejki Lotto Ekstraklasy Lech Poznań bez problemów rozprawił się z Legią Warszawa 3:0. Nenad Bjelica, który mecz oglądał z trybun, upokorzył swojego rodaka i kolegę Romeo Jozaka. Goście nie mieli żadnych argumentów przeciwko Kolejorzowi, przez 90 minut oddali tylko jeden celny strzał.

Siedem punktów – tyle w trzech kolejkach poprzedzających ich bezpośrednie spotkanie zdobyły drużyny Legii i Lecha. Stołeczny zespół trzy, Kolejorz cztery. Ekipy, które przez ostatnie pięć sezonów zdominowały ligę (cztery tytuły i wicemistrzostwo Legii, jeden złoty, dwa srebrne i brązowy medal Lecha) przeżywają jesienią trudne chwile. Oba kluby odpadły z europejskich pucharów, w lidze są co prawda w czubie tabeli, ale głównie ze względu na słabość innych drużyn, a nie swoją siłę.

Lech do niedzielnego spotkania przystąpił osłabiony brakiem... Nenada Bjelicy, który w meczu ze Śląskiem (0:2) został odesłany na trybuny i występ swojego zespołu przeciwko Legii musiał oglądać z takiej samej perspektywy. Na ławce mecz zaczął najlepszy strzelec Kolejorza Christian Gytkjaer, który we Wrocławiu doznał lekkiej kontuzji. Po odcierpieniu kary trzech meczów zawieszenia za czerwoną kartkę powrócił za to kapitan Lecha Maciej Gajos.

W Legii poza kontuzjowanymi od dłuższego czasu Miroslavem Radoviciem i Jakubem Czerwińskim zabrakło Krzysztofa Mączyńskiego. Artura Jędrzejczyka, który od początku sezonu grał ze złamanym palcem (w przerwie na reprezentacje czeka go operacja) zastąpił Łukasz Broź. Obok „Jędzy” na ławce usiadł za to Guilherme, który pauzował z powodu urazu przez ostatnie sześć tygodni.

Niezależnie od okoliczności, rywalizacja Lecha z Legią zawsze jest gorąca na boisku i trybunach. Tak było też tym razem. Mecz rozpoczął się z opóźnieniem przez świece dymne, które odpalili fani gospodarzy. Legionistów gorąca atmosfera wyraźnie zdeprymowała. Dali się zdominować, a na efekty nie trzeba było długo czekać. Już w 13. minucie po złym wybiciu Michała Kopczyńskiego dośrodkowanie Roberta Gumnego na bramkę zamienił Gajos.

Stracona bramka nie podziałała na legionistów, jak mawia znany trener, „pozitiwnie”. Wręcz przeciwnie, cofnęli się jeszcze mocniej. Lech nacierał, a po rzucie rożnym (i fatalnym kryciu obrońców) Łukasz Trałka podwyższył na 2:0.

Dopiero wtedy Legia zaznaczyła swoją obecność na boisku kilkoma ofensywnymi akcjami. W sumie do przerwy oddała trzy strzały, w tym jeden celny (Lech odpowiednio osiem i trzy).

– Naprawdę nie wiem co powiedzieć – rzucił do dziennikarza Canal+ schodzący do szatni Kucharczyk. Na drugą połowę już nie wyszedł, zmienił go Guilherme. Brazylijczyk próbował poderwać kolegów do walki, ale wiele z tego nie wyszło.

Lech mądrze rozbijał chaotyczne ataki gości, a w 65. minucie bezlitośnie skontrował. Gola na 3:0 strzelił Makuszewski. W Dariuszu Mioduskim chyba coś wtedy pękło, bo opuścił trybuny. Szybko wrócił, ale wynik do końca już się nie zmienił. Nawet gdyby do tego doszło, więcej sytuacji i tak miał Lech. Legia goniąc wynik w drugiej połowie nie potrafiła oddać nawet jednego celnego strzału. A bez nich trudno wygrywać mecze.

W pojedynku chorwackich trenerów (i kolegów) górą był Bjelica. Trudno jednak krytykować Jozaka. W końcu dla niego był to czwarty mecz w roli trenera drużyny seniorów...

Obserwuj autora artykułu na Twitterze

Wideo

Materiał oryginalny: Lech - Legia 3:0. W pojedynku chorwackich trenerów Bjelica znokautował Jozaka - Polska Times

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
S Y L W E S T E R

Były trener Magiera nie przygotował Legii do gry i teraz należy oczekiwać , że nowy trener na zimowych zgrupowaniach przygotuje i właściwie wzmocni Legie Warszawa . Cały czas jest potrzeba zciągnięcie do Legii bramkarza ARTURA BORUCA i skutecznego napastni ka , może nawet z Chorwacji (?) . Oczekujemy na wzmocnioną Legię . Jestem z Lublina i Legia wcale mi nie przynosi wstydu . Każda drużyna potrzebuje skuteczne wzmocnienia i zgranie wszystkich formacji . Kto zaproponował Legii *trenera* Magiere ? . WSTYD !

k
kibic98

i przynosi wstyd nam Warszawiakom. Tyle w tym temacie

Dodaj ogłoszenie