MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Kwasy w szatni Pogoni Szczecin? Spokojnie na pewno nie jest

Jakub Lisowski
Jakub Lisowski
Wahan Biczachczjan w trakcie meczu Pogoni ze Śląskiem
Wahan Biczachczjan w trakcie meczu Pogoni ze Śląskiem Andrzej Szkocki/Polska Press
Po serii niepowodzeń zawsze pojawiają się różne plotki. Nie chcę ich komentować, ale powiem, że mam wsparcie zarządu klubu i chcę dalej pracować w Pogoni – mówił po meczu ze Śląskiem Wrocław Jens Gustafsson.

Szwedzki szkoleniowiec Portowców musiał kilkadziesiąt minut po spotkaniu wziąć udział w konferencji prasowej. To obowiązek trenerów po każdym ze spotkań. Spokojnie odpowiadał na wszystkie pytania, a jak nie rozumiał to dopytywał. Zapytaliśmy, czy miał postawione ultimatum przed meczem: posada za zwycięstwa?

- Po serii niepowodzeń zawsze pojawiają się różne plotki. Nie chcę ich komentować, ale powiem, że mam wsparcie zarządu klubu i chcę dalej pracować w Pogoni – mówił.

Tłumaczył swoje zmiany kadrowe, które przecież też wywołały sporo kontrowersji, jak choćby gra bez napastnika w ostatnich minutach spotkania. Jest kryzys wynikowy i znów rośnie grono kibiców, którzy chcieliby zmiany trenera. Czy Gustafsson przetrwa? Do meczu z Zagłębiem Lubin na pewno, ale przy ewentualnej kolejnej porażce – wszystko się może zdarzyć. Plotki są również takie, że i w zarządzie może dojść do zmian.

Rozmowni nie byli za to piłkarze Pogoni. Większość zawodników odmawiało rozmów w strefie medialnej. - A co mamy do powiedzenia po takim meczu? Śląsk oddał dwa strzały i miał dwie bramki. My mieliśmy cały czas piłkę, ale brakowało tych najważniejszych 5 procent w naszej grze – mówił Alexander Gorgon, pomocnik Pogoni. - Jest jakiś problem psychologiczny, ale trzeba wierzyć, że mamy jeszcze kilku doświadczonych piłkarzy, którzy pokażą, jak zareagować w takim okresie. Musimy wierzyć, że w Lubinie będzie lepiej.

A że w szatni dzieje się coś złego najlepiej nie chciał pokazać, a pokazał Dante Stipica. Zawsze uśmiechnięty, wesoły, chętny do rozmów i żartów po meczu ze Śląskiem bramkarz opuszczał szatnię przybity. I tu też nie bardzo wiadomo, o co chodzi.

Stipica dzień przed rewanżowym meczem z Linfield FC doznał na treningu urazu szyi. Niby nic poważnego i szybko miał wrócić, ale cały czas jest poza zespołem, a we wtorek Gustafsson powiedział: - On sam musi określić, kiedy wróci do zespołu.

Zabrzmiało to dziwnie, a Chorwat kilka godzin później dolał oliwy do ognia. W swoich kanałach społecznościowych opublikował oświadczenie.

- Po jednym niewyjaśnionym skoku kolegi na moją szyję, przez który prawie mogłem zostać sparaliżowany i gdzie moje życie prawie mogło się skończyć tak, jak je znałem, tylko Bóg mnie uratował w tej okropnej sytuacji... Po 20 dniach intensywnych terapii i ciężkiej pracy naszego personelu medycznego, w końcu powrót do zdrowia idzie w dobrym kierunku. Nie mogę się doczekać wrócić na boisko i świętować z Wami nasze zwycięstwa tak wspaniale jak zawsze. Do zobaczenia wkrótce... - napisał Stipica.

Z nikim tego nie skonsultował i prawdopodobnie poniesie za to konsekwencje. A kiedy wróci do składu? Może się dowiemy za 7-10 dni.

A przed Pogonią wyjazd niedzielny do Zagłębia Lubin. Wygrana – wyciszy złe emocje. Porażka tylko je zaogni. Póki co Portowcy mają serię trzech porażek ligowych z rzędu. Tak złej nie mieli od wiosny 2021.

Linus Wahlqvist i Bartosz Klebaniuk nie uchronili Pogoni przed porażką.

Po Śląsku nie mogło być dobrych not dla Portowców [OCENY POGONI]

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Świątek w finale turnieju w Rzymie!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński