Kupił Twittera, wsparł Ukraińców, chce podbić Marsa. Przed nami dekada Elona Muska?

Kacper Rogacin
Kacper Rogacin
Majątek Elona Muska wynosi ponad 250 miliardów dolarów i wciąż rośnie. Kilkanaście dni temu Musk kupił 100 proc. udziałów w portalu Twitter, płacąc 44 miliardy dolarów
Majątek Elona Muska wynosi ponad 250 miliardów dolarów i wciąż rośnie. Kilkanaście dni temu Musk kupił 100 proc. udziałów w portalu Twitter, płacąc 44 miliardy dolarów Rex Features/East News
Udostępnij:
Najbogatszy człowiek na świecie właśnie kupił Twittera, pisze o przejęciu Coca-Coli, rozpętał burzę wokół kwestii wolności słowa, zapewnił Ukrainie łączność satelitarną, ku wściekłości Rosji, a do końca dekady chce wysłać ludzi na Marsa

Do tej pory jedyną osobą w historii, która została trzykrotnie wybrana Człowiekiem Roku magazynu „Time”, był Franklin Delano Roosevelt. Za pierwszym razem - w 1932 r., nagrodzono go za miażdżące zwycięstwo wyborcze nad Herbertem Hooverem. Po raz drugi na okładce „Time” Roosevelt pojawił się dwa lata później, kiedy wprowadzony przez niego Nowy Ład zaczął wydobywać USA z kryzysu. Okładkowego hat-tricka prezydent USA skompletował w 1941, gdy po ataku na Pearl Harbor podjął decyzję o dołączeniu jego kraju do II wojny światowej.

Od tamtej pory, przez prawie 80 lat, wielu wielkich ludzi wyróżniano okładką dwukrotnie, m.in. Winstona Churchilla, Baracka Obamę czy Billa Clintona, ale nikt nie trafił na nią trzy razy.

Człowiekiem 2021 roku został Elon Musk, który - jeśli zrealizuje wszystkie swoje plany i zapowiedzi - w ciągu dekady powinien z łatwością przebić rekord Roosevelta.

„Robiłem rzeczy, które mogły mnie zabić”

Elon Musk urodził się 28 czerwca 1971 roku w Pretorii w RPA. Rodzice w zasadzie nigdy nie poświęcali mu uwagi. Opiekę nad małym Elonem sprawowała głównie gospodyni, ale większość wolnego czasu Musk spędzał samotnie, czytając książki, budując proste rakiety i eksperymentując z wybuchowymi substancjami chemicznymi.

- Robiłem rzeczy, które potencjalnie mogły mnie zabić. Jestem w szoku, że jako dorosły mam wszystkie palce - powiedział kiedyś Musk.

Gdy miał osiem lat, jego rodzice rozwiedli się. Młodsze rodzeństwo - brat Kimbal i siostra Tosca zostało z mamą, natomiast przyszły miliarder wybrał tatę, czego później bardzo żałował.

Errol Musk był cenionym inżynierem, zarabiającym fortunę m.in. w kopalni szmaragdów. Ale według Elona, jego ojciec był „złym człowiekiem”.

- Był potworną istotą ludzką. Planował złe rzeczy, nie macie pojęcia jak złe. Dokonał prawie wszystkich przestępstw, jakie moglibyście sobie wyobrazić - mówił Elon dla „Rolling Stone”.

Jego ojciec odpierał zarzuty syna, twierdząc, że nigdy nikogo nie skrzywdził, a swoje dzieci kochał i zrobiłby dla nich wszystko.

- Miały wszystko. Odwoziłem je do szkoły Rolls-Roycem, miały własne konie pełnej krwi angielskiej, a w wieku 14 lat dostały motocykle. Były rozpieszczone, może dlatego dziś Elon zachowuje się jak rozpieszczone dziecko - powiedział Errol w rozmowie z „Daily Mail”.

W wieku 17 lat Elon wyjechał z RPA do Kanady. Ojciec na pożegnanie nazwał go idiotą i przepowiedział, że syn wróci do kraju po trzech miesiącach z podkulonym ogonem.

Oddech bankructwa na plecach

Wyjazd do Kanady był spowodowany chęcią zmiany otoczenia i pójścia na tamtejsze studia. Po niedługim czasie Musk wylądował jednak w USA na University of Pennsylvania, gdzie studiował ekonomię i fizykę. Następnie zapisał się na podyplomowe studia z fizyki na Uniwersytecie Stanforda, ale szybko z nich zrezygnował. Postanowił bowiem rozwinąć biznes.

Już jako dwunastolatek zaprojektował i napisał swoją pierwszą grę komputerową. W nowych technologiach widział gigantyczny potencjał, więc postawił właśnie na ten sektor. Wkrótce jedna z jego firm, zajmująca się oprogramowaniem i bankowością internetową, przekształciła się w PayPal, który w 2002 roku został kupiony przez eBaya za 1,5 mld dolarów.

Musk nie zamierzał brać przykładu ze Sknerusa McKwacza i zamiast trzymać gotówkę w skarbcu i cieszyć się nią, zainwestował świeżo pozyskane pieniądze w kolejne firmy. Tym razem postawił m.in. na elektryczne, przyjazne środowisku samochody (Tesla) oraz podróże kosmiczne (SpaceX).

Oba projekty od początku balansowały na granicy bankructwa. Musk widział w nich jednak przyszłość i za wszelką cenę walczył o to, by pozostały na rynku. Po latach okazało się, że znów trafił w dziesiątkę. Tesla jest dziś liderem rynku aut elektrycznych i autonomicznych. Z kolei SpaceX została pierwszą prywatną firmą, która wysłała ludzi na orbitę okołoziemską i do stacji ISS.

SpaceX odgrywa także kluczową rolę w trakcie trwającej obecnie wojny Rosji z Ukrainą. Co ciekawe o pomoc do Muska zwrócił się wicepremier Ukrainy Mychajło Fiodorow. „Gdy póbujesz skolonizować Marsa, Rosja chce zająć Ukrainę. (...) Prosimy o udostępnienie nam stacji Starlink” - napisał na Twitterze. Kilka godzin później Musk osobiście odpowiedział, że wszystko już działa. Nad ukraińskie niebo skierowano satelity Starlink, które zapewniają bezprzewodowy internet, łączność pomiędzy miastami, a nawet pomagają w naprowadzaniu pocisków z dronów na rosyjskie cele. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski osobiście podczas telekonferencji podziękował Muskowi za to wsparcie i zaprosił go na Ukrainę.

Dotychczasowe kosmiczne osiągnięcia miliardera to jednak jedynie wstępny etap na drodze, którą Musk wyznaczył sobie i... całej ludzkości.

Wolność słowa, Trump i hejt na Twitterze

W 2017 roku na Twitterze doszło do proroczej wymiany zdań.

„Kocham Twittera” - napisał Musk.

„Zatem powinieneś go kupić” - odparł jeden z internautów.

„Ile kosztuje?” - spytał Elon.

Nie dowiemy się, ile portal kosztowałby go wtedy, ale pięć lat później właściciel Tesli, SpaceX i wielu innych firm dorzucił do swojej kolekcji właśnie Twittera, płacąc za niego 44 miliardy dolarów. Jak przyznał, nie zamierza zarabiać na Twitterze, ale chce go porządnie usprawnić.

Te zapowiedzi sprawiły, że wielu aktywistów i celebrytów wyraziło publicznie niepokój co do przyszłości Twittera. Lewicowe organizacje obawiają się, że „całkowita wolność słowa”, za którą opowiada się Musk, doprowadzi do bezkarnego hejtu na mniejszości, przemocy słownej i uczyni z Twittera rynsztok.

Wiele osób wypomina nowemu właścicielowi portalu, że w przeszłości starał się uciszać blogerów krytykujących produkty jego firm. Prawdziwą burzę wywołały z kolei doniesienia, jakoby Musk miał zdjąć bana Donaldowi Trumpowi. Były prezydent USA oświadczył jednak, że nie zamierza wracać na platformę.

Sam Musk twierdzi, że zarzuty wobec niego formułuje głównie skrajna lewica, która „nienawidzi nikogo, również siebie samej”. Zarzeka się jednocześnie, że żadnej cenzury nie zamierza wprowadzać. Chce natomiast walczyć z botami i trollami, których obecność na Twitterze określa „plagą”.

„Pierwsi ludzie na Marsie zapewne umrą”

Cierpiący na zespół Aspergera Musk jest znany z kontrowersyjnych wypowiedzi i zachowań - od palenia marihuany podczas wywiadu radiowego po nazwanie jednego ze swoich siedmiu synów imieniem „X AE A-XII”. Nie da się nie odnieść wrażenia, że Twittera kupił przynajmniej po części dla zaspokojenia własnego kaprysu. Wymowny jest wpis, który zamieścił na platformie tuż po sfinalizowaniu transakcji: „Jako następną kupię Coca-Colę i przywrócę do jej składu kokainę”.

Choć nawet jeśli miliarder wiąże z Twitterem duże plany, to skalą nijak nie dorównują one zamiarom, jakie ma wobec SpaceX. Niedawno (również na Twitterze) ogłosił, że jego zdaniem do 2029 roku pierwsi ludzie wylądują na powierzchni Marsa. Nie trzeba chyba dodawać, że polecą tam rakietami produkowanymi przez jego firmę.

Co ciekawe, Musk nie tyle dopuszcza, co wręcz jest przekonany, że pierwsi ludzie na Marsie... zginą.

- Prawdopodobnie na początku misji na Marsa jakaś liczba osób zginie - powiedział w ubiegłym roku Musk w rozmowie z Peterem Diamantisem. W 2017 roku mówił z kolei, że pierwsi ludzie lecący na Marsa „powinni być przygotowani na to, że umrą”.

Być może wraz z pierwszymi kolonizatorami na Marsa udadzą się także humanoidalne roboty autorstwa Tesli, które - według zapowiedzi Muska - już w przyszłym roku mają trafić do pierwszych właścicieli.

Tesla Bot, znany jako Optimus, którego produkcji nadano priorytet, mierzy 173 cm, waży 57 kg i korzysta z systemu sztucznej inteligencji, wykorzystywanego w samochodach Tesla. Optimusy przeznaczone dla „zwykłych ludzi” mają pomagać w podstawowych czynnościach domowych i wyręczać w nich swoich właścicieli. Na Marsa mogą natomiast polecieć zmodyfikowane roboty, przystosowane odpowiednio np. do przenoszenia ładunków albo pracowania poza habitatami, gdzie astronauci musieliby korzystać ze skafandrów kosmicznych.

Co jeszcze Musk wymyśli do dnia startu rakiety, która zabierze Ziemian na Marsa? Tego nie wie nikt. Chyba nawet on sam.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Jakie znaczenie ma wejście Finlandii i Szwecji do NATO

Wideo

Materiał oryginalny: Kupił Twittera, wsparł Ukraińców, chce podbić Marsa. Przed nami dekada Elona Muska? - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Głos Szczeciński
Dodaj ogłoszenie