Ktoś się mija z prawdą

Marek Rudnicki, 28 października 2004 r.
Regionalne instytucje mogą nie dostać w tym roku 8 mln euro przewidzianych w programie unijnym Interreg - przestrzega kierownictwo Euroregionu Pomerania.

Tak się stanie, gdy Polacy nie zdążą złożyć do urzędu marszałkowskiego wniosków wymaganych przez Unię Europejską. Wnioski muszą przejść skomplikowaną procedurę, a komitet, który je zatwierdza, zbiera się 24 listopada.

Problem w tym, że gdyby samorządy chciały złożyć wnioski, to i tak urząd marszałkowski ich nie przyjmie, gdyż Niemcy nie zatwierdzili jeszcze dokumentu programowego. W Euroregionie Pomerania twierdzą jednak coś innego - urząd marszałkowski przyjmuje wnioski, ale chowa je w szufladach zamiast przesłać do oceny Pomeranii.

Do szuflady?

Pieniądze pochodzić będą ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. Fundusz, zwany Interreg IIIA, jest największym unijnym funduszem strukturalnym. Można z niego finansować firmy, turystykę, modernizację i rozbudowę istniejącej infrastruktury, inicjatywy lokalne, badania naukowe itd.

- Nie przyjmujemy jeszcze wniosków, gdyż nie ma zatwierdzonego dokumentu programowego i zgody ministerstwa gospodarki na rozpisanie konkursu wniosków - twierdzi prof. Zygmunt Meyer marszałek województwa.

- Nie jest prawdą, że nie można prowadzić naboru dokumentów do programu Interreg IIIA - mówi Mirosław Mikietyński, prezydent Euroregionu Pomerania.

Norbert Obrycki, dyrektor Biura Stowarzyszenia Gmin Polskich Euroregionu Pomerania dodaje, że wbrew temu, co mówi urząd marszałkowski i marszałek, wpłynęły już do urzędu wnioski od zainteresowanych.

- Czekamy, by nam je przesłano do opinii, ale w urzędzie są odkładane do szuflady - mówi dyr. Norbert Obrycki. - Niemieckie wnioski są składane bez przeszkód, a w skrajnym przypadku tylko one będą rozpatrywane przez polsko-niemiecki komitet 24 listopada.

Czarny scenariusz

Tej wersji zaprzecza departament integracji europejskiej urzędu marszałkowskiego.

- Wnioski nie zostały formalnie złożone w departamencie i żaden nie został przyjęty jako wniosek aplikacyjny - twierdzi Agnieszka Lisicka, zastępca dyrektora departamentu integracji europejskiej urzędu marszałkowskiego.

Radni POPiS w sejmiku samorządowym, którzy na ostatniej sesji mówili o opóźnieniach w realizacji programu Interreg obawiają się, że polska strona straci przez opieszałość marszałka. Dowodzili, że podobne wnioski są już przyjmowane w regionach lubuskim i dolnośląskim, również objętych programem Interreg.

Jeśli sprawdzi się czarny scenariusz, to stronie polskiej bezpowrotnie przepadnie 8 mln euro.

- To niemożliwe - zapewnia Agnieszka Lisicka.

Winni Niemcy?

Zdaniem specjalisty od programów unijnych, który pragnie zachować anonimowość, spór między polskimi instytucjami odpowiedzialnymi za Interreg III został wywołany przez stronę niemiecką. To oni, przez wypowiedzi swych przedstawicieli, zasugerowali, że polska strona zwleka z przyjmowaniem wniosków, a tym samym działa na szkodę Polaków.

Przemilczeli przy tym fakt, że polska strona od czerwca bezskutecznie czeka na podpisanie przez Niemców ostatecznego kształtu dokumentu, na podstawie którego można składać wnioski do Interreg III.

- Czemu ma to służyć, to już pozostawiam indywidualnej interpretacji - mówi. - Dodam tylko, że niemiecka strona może otrzymać trzy razy więcej, niż polska.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie