Krzysztof Jałosiński, były prezes ZCh Police, zatrzymany przez CBA i zwolniony przez sąd

Mariusz Parkitny
Mariusz Parkitny
Krzysztof Jałosiński, były prezes ZCH Police
Krzysztof Jałosiński, były prezes ZCH Police
Udostępnij:
Aresztowania byłego prezesa chciała Prokuratura Regionalna w Szczecinie, która podejrzewa, że były prezes mógł popełnić oszustwo. Gdy Jałosiński jechał do sądu zatrzymała go CBA. Sąd uznał jednak, że areszt w tej sprawie nie jest potrzebny.

Jałosiński przyjechał do Szczecina z Senegalu po dłuższej nieobecności. Nie mógł wrócić do Polski ze względu na pandemię koronawirusa, bo Senegal jeszcze do niedawna zamknął granice. Sprawa ma związek z tzw afera policką.

Śledczy podejrzewają, że Krzyszof Jałosiński przeprowadził się do Senegalu i nie miał zamiaru stawić się na przesłuchanie po nowe zarzuty w aferze polickiej - Zmierzał do wprowadzenia w błąd organów ścigania, co do planowanego terminu pobytu na terenie Senegalu - twierdzi prokuratura. Ustaliła też, że jest rezydentem podatkowym w Szwajcarii.

Krzysztof Jałosiński były prezes ZCH Police (zgodził się na publikację nazwiska) to główny podejrzany w aferze polickiej. Razem ze swoimi zastępcami jest podejrzany o działanie na szkodę spółki w latach 2013-2015. Zarzuty usłyszeli trzy lata temu. Niedawno pojawiły się nowe i nowy wątek związany z pobytem Jałosińskiego w Senegalu i Szwajcarii.

Na początku lipca sąd rejonowy w Szczecinie zdecydował, że Jałosiński nie trafi do aresztu, ale nowe ustalenia prokuratury są uznał za prawdopodobne.

Sprawa dotyczy zakupu przez ZCH Police afrykańskiej spółki African Investment Group S.A.,która miała wydobywać składniki do produkcji nawozów.

Według prokuratury ZCH Police kupiły African za drogo o ok. 87 mln zł. Zarzuty w tej sprawie na początku czerwca usłyszeli byli zastępcy Jałosińskiego: Anna P. i Wojciech N.

Nie przyznali się do winy. Musieli wpłacić po milionie złotych poręczenia majątkowego.

Gdy prokurator wezwał na przesłuchanie Jałosińskiego okazało się, że jest w Senegalu. Według jego adwokata, nie może wrócić z powodu koronawirusa, bo Senegal zawiesił loty. Ale według prokuratury były prezes wyprowadził się do Senegalu z większością osobistego majątku, a koronawirus jest tylko wymówką. Próbuje nawet sprzedać swoje mieszkanie w Polsce.

- Podejrzany zmierzał do wprowadzenia w błąd organów ścigania, co do planowanego terminu pobytu na terenie Senegalu, eksponując kilkudniowy wyjazd z Polski do Senegalu, w trakcie którego z uwagi na epidemię koronawirusa wprowadzono stan wyjątkowy, uniemożliwiający mu powrót do kraju - mówił prokurator Marcin Lorenc z Prokuratury Regionalnej w Szczecinie.

Ustalono m.in. na podstawie wypłat dokonywanych przez podejrzanego na terenie Senegalu, że w zasadzie na stałe przebywa on na terenie afrykańskiego państwa i nie jest to wcale incydentalny wyjazd, z którego powrót uniemożliwia pandemia koronawirusa.

- Podejrzany nie zrealizował przy tym obowiązku poinformowania organu prowadzącego postępowanie karne o każdej zmianie miejsca zamieszkania bądź pobytu na okres powyżej siedmiu dni. Przebywa on na terenie Polski incydentalnie, zaś faktycznie przebywa od dłuższego czasu na terenie Senegalu oraz Szwajcarii, gdzie jest rezydentem podatkowym - dodaje prokurator.

Dlatego z uwagi na okoliczności wskazujące na ukrywanie się podejrzanego poza granicami RP skierowano o wniosek o areszt.
Prokuratura złożyła zażalenie na brak aresztu. Teraz sąd odwoławczy w Szczecinie podtrzymał decyzję i były prezes pozostanie na wolności, choć prokuratura może zakazać mu opuszczania kraju.

ZOBACZ TEŻ:

Afera policka

  • W aferze polickiej zarzuty usłyszały już 24 osoby.
  • Wszyscy są na wolności.
  • Śledztwo było kilkukrotnie przedłużane.
  • Zaczęło się od zatrzymania w 2017 r. dziesięciu osób.
  • Wśród nich byli członkowie zarządu ZCH Police i kooperanci spółki.
  • Według prokuratury od września 2014 r. do 30 czerwca 2016 r. działali na szkodę spółki w związku z podpisaniem umów dotyczących inwestycji prowadzonych przez African lnvestment Group w Senegalu.
  • Chodziło o wydobywanie surowców do produkcji nawozów sztucznych.
  • Według prokuratury podejrzani mieli świadomość, że to nietrafione inwestycje.

- Zawarli te umowy i na ich podstawie dokonali wypłaty pieniędzy, mając świadomość, że usługi będące przedmiotem tych umów nie zostały faktycznie wykonane - twierdzi prokuratura.

Wśród podejrzanych jest też czterech przedsiębiorców, którzy mieli wprowadzić w błąd radę nadzorczą. Są związani z wrocławską spółką, która pośredniczyła w zbyciu na rzecz „Polic” afrykańskiej spółki African Investment Group, wydobywającej i poszukującej surowców mineralnych w Afryce.

Zobacz też:

Sprawa ZCH Police. Podejrzani są na wolności. Co dalej?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

"ale nowe ustalenia prokuratury są uznał za prawdopodobne" - czy może pisać pan bez błędów?

Dodaj ogłoszenie