Kościół czasem zmusza Pana Boga

Rozmawiała: Agnieszka Kuchcińska-Kurcz, 15 kwietnia 2005 r.
Marcin Bielecki
Rozmowa z bp Marianem Błażejem Kruszyłowiczem wikariuszem generalnym archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej.

- Co teraz będzie?

- Nad tym zastanawia się cały Kościół, ale przede wszystkim kolegium kardynalskie. Od 18 kwietnia przystąpi do głosowania w konklawe nad osobą, która będzie biskupem Rzymu i jednocześnie pokieruje całym Kościołem. Niewątpliwie kardynałowie już się w tej sprawie porozumiewają, muszą pomyśleć nad tym, w którą stronę popchnąć Kościół. Bardzo dużo zależy od osobowości, świętości, inteligencji, od postawy tego, który jest na czele Kościoła. Teraz trwa dyskusja nad różnymi kierunkami w Kościele. Mówi się też o tym, czy to ma być papież przejściowy po tak długim pontyfikacie.

- Co to znaczy: "papież przejściowy"?

- Taki, którego pontyfikat trwa krótko. Tak, jak Jan XXIII, który rządził 5 lat. Miał 77 lat, kiedy został papieżem więc liczono się z tym, że nie będzie żył długo. Ale zawsze może być tak, jak w przypadku Leona XIII. Miał 68 lat, gdy nastał po Piusie IX, którego pontyfikat trwał najdłużej - 33 lata. A Leon XIII kierował Kościołem ponad 25 lat.

- Będzie rewolucja w Kościele, czy nie?

- Od osobowości nowego papieża będzie zależało, na co położy akcenty. Dla Jana Pawła II ważna były godność człowieka i prawa człowieka w relacji do Boga. Papież uważał, że wtedy zrozumiemy człowiek, jeżeli będziemy patrzeć na niego w świetle Jezusa Chrystysa, ewangelii. Inaczej nie odkryjemy ponadczasowości człowieka.

Inna ważna rzecz w nauczaniu papieskim, to obrona życia człowieka, mówienie o tym, że jest życie dane i zadane, a nie takie, o którym decyduje się według zachcianek. Ważny był też dialog ze światem, kulturą, nauką, dialog między ludźmi, narodami, w skali światowej, z religiami.

Następnie obrona wiary przed odchyleniami. Głoszenie ewangelii. Papież dokonywał tego przez liczne podróże. Odwiedzał różne Kościoły, ale także spotykał się z ludźmi nawet wrogimi Kościołowi katolickiemu. Tajemnica popularności papieża kryje się chyba w prowadzeniu życia głębokiej wiary. Odbywało się kiedyś spotkanie w Kairze w sprawie życia ludzkiego. Powiedział wtedy, że musi wnieść wkład osobisty, własne cierpienie jako ofiarę, bo argumenty filozoficzne, teologiczne, biblijne nie wystarczą, żeby człowiek nie szafował życiem ludzkim.

Powiedział też o tym w ostatnich, może najcięższych miesiącach życia, że chce dopełnić cierpień Jezusa Chrystusa. A bardzo cierpiał i przez liczne choroby i tę źle przeprowadzoną operacja stawu biodrowego, która obok choroby Parkinsona, była najbardziej uciążliwa. Prasa włoska potem pisała, że śmierć papieża odzwierciedlała, oczywiście na sposób ludzki, śmierć Jezusa Chrystusa na krzyżu.

Więcej w papierowym wydaniu Magazynu "Głosu"

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie