Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Koronawirus w Stargardzie. Pracownicy firmy Hiab obawiają się o swoje zdrowie

Emila Chanczewska
Hiab w Stargardzie
Hiab w Stargardzie Tadeusz Surma/archiwum
W poprzedni wtorek odnotowany został przypadek zarażenia koronawirusem młodego mężczyzny. Okazało się, że to pracownik stargardzkiej firmy Hiab, działającej w branży przeładunku drogowego. W ten wtorek i dziś (środa) w powiecie stargardzkim pojawiło się aż 5 nowych przypadków zarażenia. Pracownicy Hiaba obawiają się o swoje zdrowie. Jak ustaliliśmy, nowe przypadki nie dotyczą pracowników fabryki.

W środę późnym popołudniem otrzymaliśmy list podpisany "pracownicy firmy Hiab".

- Nie jesteśmy o niczym informowani - czytamy w liście. - Ze strony sanepidu stargardzkiego nie uzyskaliśmy żadnej odpowiedzi. Ludzie w obawie przychodzą do pracy. Nadal wszyscy pracownicy odbywają przerwy jednocześnie czekając w tłumie na wejście na stołówkę. Wszyscy jednocześnie zaczynają i kończą pracę w wielkim ścisku w szatni i w drodze do wyjścia. Często brak środków higieny w toaletach. Sanepid nie kwapi się do robienia testów, mimo że to ich obowiązek aby powstrzymać być może kolejne ognisko rozprzestrzeniania się koronawirusa. Trudno jest uwierzyć, że jedna osoba nie zaraziła kolejnej z 300 jakie pracują na terenie zakładu.

ZOBACZ TEŻ:

Kwarantannie poddano 7 pracowników firmy Hiab. Zostały im wykonane testy. Zarówno rzecznik Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej, jak i szef Hiaba informują, że wśród pracowników fabryki nie ma stwierdzonych kolejnych przypadków zarażenia koronawirusem.

- Mamy codzienny kontakt z inspekcją sanitarną i tę współpracę uważam za wzorową - mówi Przemysław Skałecki, kierujący Hiabem. - Mam nadzieję, że nie będzie u nas więcej przypadków, bo to może wiązać się z zamknięciem zakładu i stratą pracy. Rozumiem pracowników, że się boją, ja też się boję o przyszłość, bo sytuacja jest nieprzewidywalna. Nie mogę się jednak zgodzić z ich zarzutami. Przerwy są w różnych godzinach, od 8.30 co 20 minut. Gdzie można było wymontowaliśmy drzwi, by nie dotykać klamek. Stołówka jest dezynfekowana co godzinę, poręcze i schody - co 3 godziny. Nie brakuje środków dezynfekcyjnych, ale faktem jest, że pracownicy wynoszą je do domu. Nie podajemy sobie rąk na powitanie. Liderzy informują na bieżąco pracowników o wszelkich zaleceniach.

zobacz też:

Premier przedstawił czwarty etap odmrażania gospodarki. Otwa...

Bądź na bieżąco i obserwuj:

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński