Konflikt na kortach tenisowych w Szczecinie

Marek Rudnicki
Mieszkańcy domków przy ulicy Wyspiańskiego patrząc przez swoje okna mają taki widok od października ubiegłego roku. Namioty postawiono o 12 m bliżej, niż nakazują przepisy. – Zasłonili nas i udają, że nie ma sprawy – mówi Roman Tomaszewski.
Mieszkańcy domków przy ulicy Wyspiańskiego patrząc przez swoje okna mają taki widok od października ubiegłego roku. Namioty postawiono o 12 m bliżej, niż nakazują przepisy. – Zasłonili nas i udają, że nie ma sprawy – mówi Roman Tomaszewski.
Na kortach tenisowych przy al. Wojska Polskiego stoją wielkie namioty. Według prawa, powinny być rozebrane już w lutym. Montując je w ubiegłym roku nie uzyskano opinii straży pożarnej, bo ta nie zgodziłaby się na ich postawienie.

Namioty stoją na kortach nr 4 i 5 tuż przy granicy sąsiednich działek. Są tak duże, że zasłaniają widoczność z okien domków stojących od strony ulicy Wyspiańskiego. Mieszkańcy protestowali.

- Charakterystyczne w tej sprawie jest to, że trwa spychologia, jeśli chodzi o odpowiedzialność za ustawienie namiotów - mówi Roman Tomaszewski, mieszkaniec jednego z domków. - Przykładem pismo kierowane do Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego, który od razu odesłał je do wydziału urbanistyki szczecińskiego urzędu. Do dziś nie ma odpowiedzi.

Przywołany inspektorat na pismo, w którym zwrócono mu uwagę, że Szczeciński Klub Tenisowy nie zadbał o wymagane ekspertyzy dotyczące bezpieczeństwa przeciwpożarowego i bhp, stwierdził, że nie są one potrzebne.

Prawnik reprezentujący inną mieszkankę, Elżbietę Barańską napisał w tej sprawie do Wojewódzkiego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego. Wytknął powiatowemu, że nie zna przepisów, które w tej sprawie są jednoznaczne, tj. ekspertyza taka jest niezbędna, by móc namioty postawić.

Nie jest to jedyne uchybienie. W ekspertyzie sporządzonej przez strażaka, mł. brygadiera Krzysztofa Matuszczaka czytamy, że minimalna odległość między namiotami a domkami powinna wynosić 24 m (jest tylko 12 m) by mogły być zachowane warunki bezpieczeństwa przeciwpożarowego.

Namioty są obiektami tymczasowymi. Według przepisów, stać mogą nie dłużej niż 120 dni. Montowano je w dniach 24-25 października ub.r. Powinny być rozebrane 25 lutego tego roku. Prawnik występujący w imieniu mieszkańców w piśmie do wojewody i prezydenta miasta stwierdził:

- Świadczy to, po pierwsze, o lekceważeniu przez organ administracji obowiązujących przepisów prawa, a ponadto rodzi wątpliwość co do bezstronności organu w podejściu do załatwienia niniejszej sprawy.

Na razie wszyscy milczą. Tak prezydent miasta, wojewoda, jak i wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
sped2E1BFF

Pewnie ci do których zostały wysłane pisma sami tam grają .

R
RIGII

im dłużej stoją namioty tym więcej kasy ma dzierżawca kortu-stwarzanie zagrożenia pożarowego jest przestępstwem ściagnym z urzędu przez prokuraturę ZATEM PRAWNIK POWINIEN POUCZYĆ KLIENTKĘ O MOZLIWOŚCI ZŁOŻENIA ZAWIADOMIENIA DO PROKURATURY PRZECIW DZIERŻAWCY A CO DALEJ PROKURATURA PO PRZECZYTANIU GAZETY MOGŁA BY ŁASKAWIE ZAJĄĆ SIĘ SPRAWĄ SAMA ,

Dodaj ogłoszenie