Kłusownicy bez szans. Ludzie pilnują Wiśniówki, w której trwa tarło

agat
Poza społecznikami, w akcję pilnowania ryb włączają się także policjanci, strażnicy miejscy i funkcjonariusze straży granicznej.
Poza społecznikami, w akcję pilnowania ryb włączają się także policjanci, strażnicy miejscy i funkcjonariusze straży granicznej. Fot. Agnieszka Tarczykowska
W tym roku do rzeki spłynęła zaskakująca ilość tarlaków troci. Kłusownicy podchodzą do brzegów, ale są skutecznie odstraszani.

- Przez lata mieszkańcy okolicznego osiedla widłami i grabiami zabijali ryby i niszczyli tarliska - mówi Artur Furdyna, szef Towarzystwa Przyjaciół Rzek Iny i Gowienicy. - W tym roku im nie pozwolimy na zabicie dla mięsa ani jednej ryby. Dzień i noc, przez 24 godziny na dobę pilnujemy rzeki.

Goleniowianie mają niezwykłe szczęście oglądać przepiękny spektakl przyrodniczy w centrum miasta, zupełnie za darmo. W świecie z takich spektakli tworzy się atrakcję turystyczną. Ludzie płacą po kilka tysięcy dolarów i jadą na Alaskę, żeby obejrzeć rzeki tarłowe. To są bardzo spektakularne zjawiska.

W tym roku zjawisko jest tym bardziej wyjątkowe, że po raz pierwszy bierze w nim udział zaskakująca ilość 50 tarlaków troci na 500 metrach rzeki. Okazy dorodnych troci są na wyciągniecie ręki, dlatego społecznicy tak bardo pilnują każdego metra rzeki.

Miłośnicy TPRIiG nocami pilnują tarlisk, a w dzień protestują i uświadamiają ludzi o zgubnych skutkach nieprzemyślanych działań człowieka. Kilka dni temu brali udział w ogólnopolskim proteście przeciwko budowie małych elektrowni wodnych, które zagrażają środowisku. W tym tygodniu ekolodzy z całego województwa spotkali się w Stepnicy przy okazji warsztatów "Natura 2000 szansą dla regionu Zalewu Szczecińskiego", gdzie poruszany był problem kłusownictwa, a także nieprzemyślanej regulacji rzek, zmiany naturalnych ujść i wprowadzania do rolnictwa chemii, która zatruwa rzeki.

- Trzeba sobie jasno powiedzieć, że nie potrafimy korzystać z tego, co daje nam natura - uważa Artur Furdyna. - Na świecie rybołówstwo to ogromna gałąź gospodarki, u nas wciąż wielki problem. Okazuje się, że rybacy Zalewu Szczecińskiego są na krawędzi śmierci gospodarczej, a wędkarstwo zarobkowe i nielegalny skup ryb wykańcza rybaków.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gilbert
Lekko zaszkliły mi się oczy ze wzruszenia..Złowiłem w życiu tylko jedną troć. Ale los tych ryb leży mi na sercu od dawna. Pierwszy krok zrobiono nad Łebą. Tam wiele osób poświęcało swój czas, trocie w spokoju mogły oddać się temu, co nakazuje natura...Tu podobnie, nie ma żadnych pałkarzy wyciskaczy ikry..Chwała wam za to, naprawdę. Nie wolno grzebać łapskami w naturze. Bo ona sie zemści. Niewiele zostało do uratowania, ale jesli i to zginie...Dzięki, Koledzy z Pomorza, i z wielu innych zakatków Polski.
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński
Dodaj ogłoszenie