King Szczecin - Anwil Włocławek 97:110. Mistrz ciągle poza zasięgiem Wilków Morskich [ZDJĘCIA]

Aleksander Stanuch
Aleksander Stanuch
King Szczecin - Anwil Włocławek 97:110. Justin Watts grał przeciwko mistrzowi bez kompleksów. Amerykanin zdobył 15 punktów.
King Szczecin - Anwil Włocławek 97:110. Justin Watts grał przeciwko mistrzowi bez kompleksów. Amerykanin zdobył 15 punktów. Andrzej Szkocki/Polska Press
Udostępnij:
Wilki Morskie przegrały 97:110, choć przez długi czas były równorzędnym rywalem dla mistrza Polski. Goście trafili aż 16 trójek na 30 prób.

Do ostatnich godzin nie było jasne, czy przeciwko Anwilowi zagrają Justin Watts oraz Darrell Harris. Ostatecznie na parkiecie zaprezentował się tylko nowy nabytek szczecińskiej drużyny. Po stronie gości zabrakło kontuzjowanego Michała Michalaka, drugiego strzelca zespołu.

Lepiej to spotkanie rozpoczęli gospodarze, którzy grali agresywnie i często stawali na linii rzutów wolnych. Po nieco ponad dwóch minutach debiut zaliczył Watts, który zmienił Martynasa Paliukenasa (dwa faule). King grał uważnie po obu stronach parkietu. Trudno było wypracować sobie przewagę, bo w ataku szalał Ivan Almeida, który już w pierwszej kwarcie trzy razy trafił z dystansu. Po pierwszych 10 minutach był remis 27:27. Po stronie Wilków Morskich bardzo dobrze wyglądał Watts, który do 6 punktów dołożył 4 asysty.

Trener Łukasz Biela zapowiadał, że kluczowe będzie powstrzymanie strzelców Anwilu i w pierwszej połowie nie do końca to się udawało. King znalazł jednak swój plan, który umiejętnie realizował. Intensywność Wilków nie zmalała, twarda obrona przynosiła przechwyty i w efekcie to trener Igor Milicić jako pierwszy musiał poprosić o przerwę przy stanie 37:34 dla gospodarzy.

Walka trwała na całego. Chase Simon został ukarany przewinieniem niesportowym, gdy łokciem potraktował Taurasa Jogelę. Z nosa Litwina popłynęła krew i musiał opuścić parkiet. King postawił mistrzom Polski trudne warunki, do przerwy wykonał aż 20 rzutów osobistych i prowadził 49:48.

Zawodnicy ze Szczecina wyszli na drugą połowę, ale ich głowy zostały w szatni. Gospodarze zaczęli popełniać straty, Anwil bezlitośnie wykorzystał szkolne błędy Wilków i momentalnie zbudował sobie dwucyfrową przewagę. Sygnał do odrabiania strat dał Jakub Schenk i przed ostatnią kwartą King przegrywał tylko 72:75.

Ostatnia część meczu była bardzo efektowna – trójka za trójkę, wsad za wsad – ale trudno było zatrzymać gości, gdy ci podkręcili tempo. W połowie kwarty Anwil znów miał dwucyfrowe prowadzenie, którego już nie oddał. Włocławianie byli świetnie dysponowani na dystansie, szczególnie Ivan Almeida i Aaron Broussard, i ostatecznie goście wygrali 110:97.

Następne spotkanie King rozegra w niedzielę (godz. 19) we własnej hali. Rywalem będzie MKS Dąbrowa Górnicza, bezpośredni przeciwnik w walce o play-off.

King Szczecin – Anwil Włocławek 97:110 (27:27, 22:21, 23:27, 25:35)
King: Sajus 20, Schenk 15, Watts 15, Jogela 14, Kikowski 13, Bartosz 6, Diduszko 5, Williams 5, Paliukenas 4.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Głos Szczeciński
Dodaj ogłoszenie