Katastrofa Tu-154 w Smoleńsku. 5 sekund mogło uratować życie pasażerów

gazetalubuska.pl
Udostępnij:
Z odczytu zapisu czarnej skrzynki prezydenckiego tupolewa, który rozbił się w Smoleńsku wynika, że zabrakło ok. 5 sekund, żeby samolot zdołał poderwać się do góry.

Interia podaje, że dowódca załogi, kpt. Arkadiusz Protasiuk, gdy zorientował się, że jest za nisko, próbował poderwać maszynę. Do uzyskania pełnej mocy potrzeba jednak w tym modelu samolotu około 10 sekund. Czasu zabrakło. Jednocześnie podano, że te 5 sekund oznaczało aż 400 metrów lotu.

Z ustaleń wynika też, że gdyby ten manewr się powiódł, samolot wylądowałby na brzuchu, co dawało szansę na uratowanie części pasażerów. Jednak samolot uderzył w drzewo i stracił 1/3 lewego skrzydła. Samolot zaczął się wtedy obracać dookoła własnej osi, a ścięte skrzydło zaczęło ryć ziemię.

Po chwili ogon lecącej do góry nogami maszyny zawadził o grunt. Przednia część samolotu, kokpit, salonka prezydencka i saloniki VIP-ów zostały rozerwane pod wpływem siły uderzenia. Druga część maszyny została zgnieciona pod ciężarem tzw. centropłatu. Ustalono także, że samolot nie wybuchł, bo wcześniej oderwały się silniki, a paliwo miało temperaturę poniżej zera.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Głos Szczeciński
Dodaj ogłoszenie