Katastrofa smoleńska. Piotr Łukaszewicz: Uderzenie w brzozę było początkiem tragedii [WYWIAD]

Agaton Koziński
Piotr Łukaszewicz  - ekspert lotniczy, pułkownik w stanie spoczynku. W czasie służby wojskowej był m.in. szefem oddziału szkolenia dowództwa sił powietrznych. Po zdjęciu munduru został pełnomocnikiem ministra obrony do spraw wdrożenia programu F-16 w Polsce
Piotr Łukaszewicz - ekspert lotniczy, pułkownik w stanie spoczynku. W czasie służby wojskowej był m.in. szefem oddziału szkolenia dowództwa sił powietrznych. Po zdjęciu munduru został pełnomocnikiem ministra obrony do spraw wdrożenia programu F-16 w Polsce Fot. Bartek Syta
Nowa komisja sejmowa powinna wyjaśnić, jaka była praktyka składania oraz uzgadniania zamówień na przeloty lotnicze stosowana w kancelariach prezydenta, premiera, marszałków Sejmu i Senatu - mówi Piotr Łukaszewicz, ekspert lotniczy.

Czegoś jeszcze nie wiemy o katastrofie smoleńskiej?
Doprecyzujmy jedną rzecz. To, o czym będę mówił, dotyczy wyłącznie przebiegu zdarzenia lotniczego z udziałem TU-154 na lotnisku Smoleńsk Północ 10 kwietnia 2010 r. i wszystkich spraw związanych z czynnościami lotniczymi w czasie planowania i realizacji lotu: planowanie, wyznaczenie załogi, czynności personelu naziemnego, załogi oraz osób trzecich przed i w trakcie lotu, a także okoliczności i przyczyny samej katastrofy.

Dlaczego tak Pan zawęża temat? To, co się działo przed i po 10 kwietnia nie ma znaczenia?
Nie o to chodzi. Po prostu nie chcę się wypowiadać w innych sprawach, takich jak wymiana korespondencji dyplomatycznej, sposób komunikowania się pomiędzy kancelarią prezydencką i rządową, ani żadnymi innymi sprawami, bowiem wykraczają one poza lotnictwo. A ja mam kompetencje tylko w tej ostatniej dziedzinie.

Rozumiem i przyjmuję warunki wstępne.
To ja wracam do pierwszego pytania. Ustalenia kompetentnych organów lotniczych, poparte dowodami zgromadzonymi w czasie badania zdarzenia lotniczego przez samą komisję oraz inne organy, wykonujące na jej zlecenie komisji specjalistyczne ekspertyzy jednoznacznie określiły okoliczności oraz przyczyny katastrofy lotniczej w Smoleńsku.

Wszystkie?
Tak. Przyczyną katastrofy było zniżenie lotu samolotu poniżej wysokości dopuszczalnej dla miejsca oraz panujących warunków atmosferycznych, a w konsekwencji zderzenie samolotu z przeszkodą terenową (drzewem) i wynikające z niego zderzenie z ziemią, w wyniku którego cała załoga oraz wszyscy pasażerowie samolotu ponieśli śmierć, a samolot uległ całkowitemu zniszczeniu. Komisja ustaliła także jednoznacznie, co przyczyniło się do powstania tej katastrofy.

Uderzenie w brzozę było początkiem tragedii, punktem bez możliwości powrotu. W jego wyniku samolot utracił sterowność

Chodzi o błędy w pilotażu?
Nie tylko. To był cały serial błędów - począwszy od wyznaczenia do wykonania lotu załogi bez wymaganych uprawnień, przez błędy pilotażowe popełnione przez załogę w czasie podejścia do lądowania, nieprawidłowe działanie rosyjskich kontrolerów lotu, a skończywszy na nieprawidłowym posługiwaniu się wyposażeniem kabinowym, w tym przestawienie ciśnienia na wysokościomierzu dowódcy załogi, ignorowanie sygnałów ostrzegających przed zderzeniem z ziemią, generowanych przez system TAWS oraz posługiwanie się w końcowej fazie podejścia radiowysokościomierzem. Także obecność osób trzecich w kabinie załogi w końcowej fazie lotu uznana została za czynnik sprzyjający powstaniu katastrofy.

Pan twierdzi, że wiemy wszystko, ale obecny rząd nie podziela tej oceny. „Poprzedniej władzy po prostu nie zależało na wyjaśnieniu przyczyn katastrofy smoleńskiej” - powiedział kilkanaście dni temu Mariusz Błaszczak. Czy rzeczywiście?
W obszarze mojego zainteresowania, który zdefiniowałem powyżej, wszystko co należało zrobić w celu wyjaśnienia przyczyn katastrofy, zostało wykonane zgodnie z obowiązującymi przepisami, stosowaną praktyką międzynarodową i należytą starannością. Wyniki prac komisji badającej katastrofę, a także ekspertów lotniczych powołanych przez prokuraturę dla dokonania ustaleń dla celów procesowych zostały udokumentowane we właściwy sposób, w stopniu pozwalającym na uznanie ich ustaleń za uzasadnione, a opis okoliczności i przyczyn katastrofy samolotu za nie budzący wątpliwości z perspektywy teorii i praktyki lotniczej. Zostały one także udostępnione opinii publicznej, więc w tym aspekcie opinia ministra Błaszczaka nie ma - moim zdaniem - uzasadnienia.
Nie tylko Błaszczak tak twierdzi. Antoni Macierewicz wyraźnie powiedział, że samolot rozpadł się 18 metrów nad ziemią - a więc także nad drzewem, o którym Pan przed chwilą wspominał. Skąd to twierdzenie? Widzi Pan podstawy do jego wygłaszania?
Nie widzę. Według jednoznacznych ustaleń, popartych analizą zapisów rejestratorów lotu, opinii eksperckich oraz dokumentacji fotograficznej z miejsca katastrofy, uszkodzenie elementów poszycia samolotu rozpoczęło się z chwilą pierwszego kontaktu z przeszkodami terenowymi znajdującymi się na torze lotu, czyli koronami drzew i krzewów. Te uszkodzenia, jakkolwiek skutkujące oderwaniem drobnych elementów samolotu, nie miały wpływu na jego zdolność do kontynuowania lotu. Dopiero uderzenie skrzydłem w brzozę, doprowadziło do utraty lewego płata skrzydła, a jego konsekwencją była utrata sterowności, czyli brak możliwości kontrolowania zachowania samolotu przez załogę.

Czyli Tupolew rozbił się o brzozę.
Uderzenie w brzozę było początkiem tragedii, punktem bez możliwości powrotu. W jego wyniku samolot utracił sterowność, dokonał samoczynnego obrotu w lewą stronę, a więc w kierunku utraconej końcówki skrzydła, ostateczne uderzył w ziemię w pozycji odwróconej (podwoziem do góry) i uległ całkowitemu zniszczeniu. Taka sekwencja zdarzeń jest opisana w protokole powypadkowym i opinii eksperckiej.

Mówi Pan o dokumentach, które są nieustannie prześwietlane i poddawane krytyce.
Akurat fakt zderzenia samolotu z brzozą potwierdza to, że w drzewie pozostały fragmenty skrzydła, a w kikucie skrzydła fragmenty drewna, które zostały jednoznacznie zidentyfikowane, jako pochodzące z brzozy, z którą zderzył się samolot. Nie wiem, na jakiej podstawie wygłaszane są poglądy o rozpadzie samolotu na większej wysokości, ale moim zdaniem taka spekulacja nie ma poparcia w żadnej dostępnej na chwilę obecna dokumentacji.

Obecny szef MON mówi też o faktach, które do tej pory były ukrywane w tej sprawie przed opinią publiczną, m.in. wada fabryczna, którą miał posiadać TU-154. Jakiego typu wada mogłaby doprowadzić do tego typu katastrofy?
Nie posiadam żadnej wiedzy o wadach fabrycznych samolotów TU-154 i nie wiem, na jakiej podstawie taka opinia została wygłoszona. Angielskojęzyczna wersja Wikipedii informuje, że wyprodukowano 1026 samolotów tego typu, a od roku 1968 miało miejsce 39 ciężkich wypadków lotniczych, których większość była spowodowana czynnikami innymi, niż stan techniczny samolotu albo miały związek z ich eksploatacją w wymagających (trudnych) warunkach. Gdyby istotna wada fabryczna tego typu w rzeczywistości miała miejsce, wszyscy jego użytkownicy mieliby o tym wiedzę. Jeżeli chodzi o stan techniczny samolotu o numerze 101 10 kwietnia 2010 roku, został on jednoznacznie uznany za sprawny technicznie i zdolny do lotu. Potwierdzają to wpisy w dokumentacji technicznej oraz zapisy rejestratorów lotu. Także zapis rozmów załogi nie wskazuje na wystąpienie jakiejkolwiek niesprawności technicznej samolotu, ani jego wyposażenia.

Macierewicz wspomina też o świadkach, którzy widzieli ogień wydobywający się z silników, co dowodzi ich awarii. W którym momencie one zawiodły?
Komisja w swoim raporcie końcowym zawarła następujące stwierdzenie: „W dniu 10.04.2010 r., od momentu uruchomienia silników przed startem z lotniska Warszawa-Okęcie do zderzenia samolotu z przeszkodami terenowymi podczas podejścia do lądowania na lotnisku Smoleńsk Północny, zespół napędowy oraz wykorzystywane instalacje, systemy i wyposażenie samolotu TU-154M działały prawidłowo. Nie stwierdzono związku przyczynowego pomiędzy stanem technicznym samolotu oraz jego eksploatacją a zdarzeniem”. To, co mogło być obserwowane przez świadków - przy czym wiadomo, iż liczba tych, którzy bezpośrednio zaobserwowali zjawisko była niewielka, a pozostali to świadkowie, którzy „słyszeli od tych, którzy widzieli” - mogło być skutkiem zaburzenia pracy silników po zassaniu przez nie fragmentów drzew i krzewów, z którymi samolot zderzał się przed uderzeniem w brzozę.
W jaki sposób małe gałązki mogły doprowadzić do śladów ognia?
Każde ciało obce, które dostanie się do silnika lotniczego, powoduje zaburzenia przepływu powietrza i procesu spalania paliwa. Ale to nie musi oznaczać ich zniszczenia, czy nawet istotnego uszkodzenia. W tym względzie opinia komisji, iż „na żadnym silniku nie było uszkodzeń korpusów charakterystycznych dla rozpadu w locie elementów wirujących silników. Na silnikach i ich osłonach nie było śladów świadczących o pożarze. Charakter uszkodzeń silników świadczy o tym, że pracowały w momencie wypadku. Nie stwierdzono uszkodzeń oraz innych śladów mogących świadczyć o awarii silnika spowodowanej inną przyczyną niż zderzenie z ziemią. Nie znaleziono związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy stanem technicznym i pracą zespołu napędowego a wypadkiem” jest dla mnie miarodajna. To nie silniki zawiodły w tej katastrofie i nie one były jej przyczyną.

Specjalna komisja sejmowa wznowi śledztwo w sprawie tej katastrofy. Które momenty warto jeszcze raz uważnie prześledzić?
Komisja sejmowa nie posiada kompetencji do przeprowadzenia ponownego dochodzenia w sprawie przyczyn i okoliczności katastrofy, w taki sposób i w takim zakresie, w jakim zrobiła to komisja badania wypadków lotniczych, czy eksperci działający na zlecenie prokuratury.

To czym się zajmą?
Sądzę, że o ile zostałoby to uznane za potrzebne - a moim zdaniem nie jest - mogłaby powołać biegłych z dziedziny lotniczej. Niemniej jestem głęboko przekonany, że parlamentarzyści nie usłyszeliby od nich niczego innego, niż to, co do tej pory zostało opublikowane. Zakładając oczywiście, że powołaliby kompetentnych i wiarygodnych specjalistów lotniczych, posiadających rzeczywistą wiedzę i praktyczne doświadczenie w badaniu katastrof lotniczych. Władze krajowe mogą oczywiście powoływać dowolne komisje, w dowolnym składzie, także z udziałem zagranicznych ekspertów, ale nawet konstytucyjna większość parlamentarna nie jest w stanie zmienić uchwałą polityczną faktów ustalonych przez kompetentnych specjalistów, udokumentowanych niepodważalnymi dowodami, w oparciu o rejestratory obiektywnej kontroli i zweryfikowane naukowymi metodami.

Nie widzę związku pomiędzy remontem Tupolewa w Samarze, a okolicznościami i przyczyną jego katastrofy w Smoleńsku

Należy zaprosić ekspertów zagranicznych?
Wyjaśnienie przyczyn i okoliczności katastrofy zostało przeprowadzone zgodnie z przepisami międzynarodowego prawa lotniczego, a wyniki zostały oficjalnie uznane za wiążące przez krajowe i międzynarodowe władze lotnicze. Jak do tej pory, nie odnotowano żadnych przesłanek, które uzasadniałyby wznowienie zakończonego w tym trybie postępowania. Oczywiście można zaprosić każdego także zagranicznego specjalistę, pytanie brzmi po co?

Widzi Pan jeszcze pola, którymi ta komisja może się zająć?
Być może celowym byłoby wyjaśnienie przyczyn innych spraw, które jakkolwiek nie zostały uznane za przyczyniające się do powstania katastrofy, jednakowoż zostały potwierdzone. Chętnie poznałbym odpowiedź na pytanie: dlaczego „Instytucje upoważnione do korzystania ze specjalnego transportu lotniczego” nie miały opracowanych wewnętrznych instrukcji i procedur współpracy przy organizacji transportu? Jaka była praktyka składania oraz uzgadniania zamówień na przeloty lotnicze stosowana w kancelariach prezydenta, premiera, marszałków Sejmu i Senatu, bo o te właśnie instytucje chodzi? Interesująca mogłaby być odpowiedź na pytanie kto stał za decyzją o rezygnacji z rosyjskiego nawigatora w locie na lotnisko wojskowe i dlaczego taka decyzja została podjęta? Kto i dlaczego zrezygnował ze szkolenia polskich załóg TU-154 na symulatorach w Rosji? A może także to dlaczego, pomimo faktu iż nowa prognoza pogody, zawierająca informację o mgle na lotnisku Smoleńsk, dotarła do służb lotniczych 36. pułku w czasie, gdy samolot jeszcze nie rozpoczął kołowania, to zgoda na wykonanie lotu nie została cofnięta?
Śledztwo ma się rozpocząć od remontu Tupolewa w rosyjskie fabryce w Samarze. Jakie mogłyby być tam tropy rzucające nowe światło na przyczyny tej tragedii?
Nie widzę związku pomiędzy remontem samolotu, a okolicznościami i przyczyną jego katastrofy w Smoleńsku. Jak wspomniałem powyżej, tezy o wadach fabrycznych TU-154 i niesprawności samolotu 101, jako przyczynie katastrofy nie znajdują potwierdzenia w dotychczas wykonanych czynnościach wyjaśniających. Być może pojawią się jakieś nowe ustalenia. Istotne jest to, aby były rzetelnie udokumentowane i wykazywały bez najmniejszych wątpliwości istnienie powiązań pomiędzy wykonanym remontem, a katastrofą w Smoleńsku. Życzę śledczym powodzenia.

Antoni Macierewicz mocno podkreśla błędy popełnione przez rosyjskich kontrolerów 10 kwietnia. Mogli oni pomóc uniknąć katastrofy? Czy można powiedzieć, że są jej winni?
Nieprawidłowe działania kontrolerów ruchu lotniczego na lotnisku Smoleńsk Północ miały wpływ na powstanie katastrofy, natomiast nie były jej bezpośrednią przyczyną. Spośród wszystkich ustalonych nieprawidłowości najważniejsza była zgoda kontrolerów na wykonanie „próbnego” podejścia samolotu do lądowania. Zgodnie z posiadanymi uprawnieniami oraz na podstawie warunków atmosferycznych panujących na lotnisku mieli oni obowiązek zabronić podejścia i odesłać samolot na lotnisko zapasowe lub lotnisko startu.

Nie ma związku między stanem technicznym samolotu i katastrofą. To nie silniki były jej przyczyną

Zgodnie z zapowiedziami PiS ruszy śledztwo w sprawie katastrofy, a także śledztwo w sprawie śledztwa, jakie prowadzono po 10 kwietnia. Jak Pan sądzi, które z tych dwóch śledztw będzie ważniejsze? Które zakończy się konkluzjami?
Rozmawialiśmy o tym na początku naszej rozmowy, gdy podkreśliłem, że chcę się skupić tylko na kwestiach związanych z lotnictwem. To, o co teraz pan pyta, leży poza tym obszarem. Nie będę wypowiadał się w kwestiach politycznych ani prawnych.

To wróćmy do Pana dziedziny. Twierdzi Pan, że pod względem faktów wiemy wszystko o wydarzeniach z 10 kwietnia. Skąd więc tak duża rozpiętość opinii o rozwoju sytuacji? Uda się kiedyś wypracować jedną wersję zdarzeń?
W tej sprawie powiedziano wiele. Jedni wiedzą, co mówią, inni zaś mówią to, co wiedzą. Ja chciałbym tylko zwrócić uwagę na jeden fakt. Lotnictwo jest dziedziną bazującą na niewzruszonych zasadach fizyki. Aerodynamika i mechanika lotów to część działu nauki znanego pod nazwą mechaniki płynów. Samolot odrywa się od ziemi i lata nie wskutek siły woli, czy kaprysu pilota, tylko dzięki umiejętności zachowania równowagi pomiędzy siłą nośną i siłą ciążenia. Jak dotąd grawitacja jest prawem fizyki, a nie kaprysem i sporo wskazuje na to, że tak jeszcze pozostanie przez długi czas. Sztuka latania to umiejętność zachowania równowagi, a jej podstawowa zasada, adresowana do adeptów brzmi następująco: „Rozpoczynasz latanie z pustym workiem doświadczenia i pełnym koszykiem szczęścia. Twój problem polega na tym abyś napełnił swój worek zanim opróżnisz koszyk”.

Wideo

Materiał oryginalny: Katastrofa smoleńska. Piotr Łukaszewicz: Uderzenie w brzozę było początkiem tragedii [WYWIAD] - Polska Times

Komentarze 44

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
GABRIEL

Teraz gdy zostały opublikowane przez TVN zapisy czarnych skrzynek zawierające rozmowy do ostatniego momentu przed uderzeniem o ziemię teorie spiskowe Pana Macierewicza można włożyć pomiędzy bajki.

t
tbgmbx

A to akurat było omawiane przez Andrzeja Dudę, pracownika kancelarii prezydenta, przy okazji prac komisji Macierewicza. Duda zeznał, że on, Sasin i Szczygło, a także inni pracownicy kancelarii wiedzieli o fakcie zgromadzenia "kadry polskich generałów" w jednym samolocie i nic nie zrobili, żeby temu zapobiec. Szczygło powiedział, wg Dudy, że w czasie lotu musi z generałami odbyć naradę.

s
seba

Panie i Panowie spokojniej, umysły ścisłe widzą błędy w teorii, bo fizyki to się nie trzyma. Dla umysłów humanistycznych, dlaczego tyle rzeczy zostało ukrytych i dlaczego nie mamy wraku,kto ma w tym interes? Skoro była to wina pilotów to dlaczego nie oddano nam wszystkich skrzynek i resztek, dlaczego miejsce katastrofy posprzątano.Czy na prawdę nie widzicie tu drugiego dna? No i dlaczego naciskano na pilota wcześniej lądującego tam samolotu aby zeznawał nieprawdę (wywiad w necie)

J
Janusz

WSZYSTKIE przyczyny, które doprowadziły do tej katastrofy, są bardzo dobrze znane. Kto mówi, że nie wie, dlaczego doszło do tego wypadku, już nigdy się nie dowie. Geny, które odziedziczył, pozbawiły go zdolności poznawania rzeczywistości.

g
gość

NIE WOLNO SZKALOWAĆ Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej i z tego właśnie powodu katastrofa TU-154 M - 101, SAMOLOTU WOJSKOWEGO, PODLEGAJĄCEGO KANCELARII Prezesa Rady Ministrów, jaka miała miejsce w dniu 10 kwietnia 2010 roku, w Smoleńsku oraz przyczyny jej zaistnienia MUSI BYĆ WYJAŚNIONA JEDNOZNACZNIE, na podstawie UDOKUMENTOWANYCH FAKTÓW, BEZ "PRZYPUSZCZEŃ", "DOMYSŁÓW" i bez JAKICHKOLWIEK WĄTPLIWOŚCI!

DOKŁADNEGO, NIEZAWISŁEGO ZBADANIA tej sprawy mogą dokonać TYLKO MIĘDZYNARODOWI, NIEZAWIŚLI EKSPERCI oraz PROFESJONALNI, MIĘDZYNARODOWI, NIEZAWIŚLI PROKURATORZY, opierając badania na międzynarodowych normach, obowiązujących w przypadku katastrof samolotów wojskowych.

MUSI BYĆ WYJAŚNIONA TAKŻE SPRAWA: DLACZEGO na pokładzie TU-154 M - 101, BEZ WAŻNEGO CERTYFIKATU ZDATNOŚCI DO LOTU, WRAZ z Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej, ZOSTAŁA ZGROMADZONA KADRA POLSKICH GENERAŁÓW, przywódców wielu rodzajów sił zbrojnych Polski!

s
sceptyk

wykazałem jedynie w ten sposób brak kwalifikacji i czytania ze zrozumieniem pana Łukaszewicza i wyznawców tezy pancernej brzozy.
Gdyby ci ludzie potrafili zastosować fizykę z pierwszej klasy dawnego liceum (rozkład wektorów sił) to by dawno stwierdzili, że oba "raporty" są sprzeczne z fizyką i że brzoza złamała się gdy samolot przelatywał i ona się ugięła. Po przekroczeniu punktu elastyczności po prostu się złamała i stąd jej czubek pokazuje z grubsza kierunek lotu (odchylenie ma ze względu na skos skrzydła tutki).
No ale to proste wytłumaczenie obala z góry przyjętą teze o pancernej brzozie.
Płk. Benedict obalił te tezę doświadczalnie ścinając samolocikiem z dykty stalowy słup latarni na Bemowie ale i to nie przekonało wyznawców religii pancernej brzozy.
No skoro co niektórzy wierzą w Potwora Spaghetti to czemu nie w Pancerną Brzoze?

?

debilu?

?

Widział ktoś podstawę wrak? widział ktoś sekcje zwłok? a może czarne skrzynki?,Brak nawet nagrań odlotu! o czym tu mówić oczarodziejce Anodinie? Ona już znikła!

s
sceptyk

dane czasowe, komunikat Zakładu Energetycznego o zerwaniu linii SN 6kV, zmierzyć odległość linii SN 6kV od miejsca upadku Tupolewa a nastepnie wykonać kilka prostych działań na poziomie 5 klasy szkoły podstawowej: przebyta droga podzielona przez czas potrzebny na jej pokonanie = prędkość (v=s/t).
Wychodzi 5 m/s składowej POZIOMEJ nieuki.
Po tych "skomplikowanych " obliczeniach dopiero proszę zabierać głos.
A co do kąta skosu synku (pewnie w Wikipedi wyczytałeś, nazwa nachylenie jest też poprawna, poczytaj co to jest oblique wing), to istnieje coś takiego jak rachunek wektorowy o którym pewnie nie słyszałeś. Z rachunku wektorowego wynika jakie siły i w jakim kierunku oddziaływały na układ brzoza - samolot. Tobie i temu "ekspertowi" się wydaje, że te siły były zgodne z kierunkiem lotu. Otóż nie.
Poczytaj albo weź ekierkę i uderz skośną krawędzią w jakiś kwiatek a potem zabieraj głos.
BTW czubek brzozy nie był oderwany - w "raporcie" MAK jest zdjęcie oznaczone "Rysunek 27" które do dokumentuje.
A 5m/s spadania w porównaniu do normalnych 2m/s przy lądowaniu nie tłumaczy przeciążenia 100g któremu poddani byli ponoć pasażerowie.

g
gość

Zostawmy pana eksperta w stanie spoczynku, niech sobie odpocznie, to może będzie w stanie wrócić do rzeczywistości i zapoznać się z opiniami niezależnych badaczy katastrof lotniczych.

Sporo można się od takich dowiedzieć z wywiadu, przeprowadzonego z niezależnym, duńskim prokuratorem, panem Jorgensenem, w Parlamencie Europejskim, a film, w polskim tłumaczeniu, można obejrzeć w internecie.

Może po obejrzeniu tego filmu nie wszyscy, ale przynajmniej niektórzy, ci trochę mniej zacietrzewieni miłośnicy rozmaitych domysłów, zaczną myśleć samodzielnie. Czy będzie im to na rękę?

A swoją drogą to zastanawiam się, dlaczego ci "miłośnicy" aż tak nienawidzą Polski, Polaków i POLSKOŚCI w ogóle, że całkowicie odrzucają zdrowy rozsądek, aby tylko nie dostrzec ani najprostszych praw fizyki, ani niedorzeczności raportów, które nawzajem SIĘ podważają, dla WSPÓLNEGO SOBIE celu, jakim było sfałszowanie NAMACALNYCH DOWODÓW MATERIALNYCH na rzecz NIEPRAWDOPODOBNEGO, ale NIEZBĘDNEGO dla sprawców, WŁASNEGO POGUBIENIA SIĘ, w samodzielnie ZMYŚLONYCH, "faktach".

K
Krzesiny

Już nie powtórzę, że chodzi o prędkość SPADANIA 5m/sek, kiedy samolot odwrócony górnym poszyciem o grubości tylko ok. 3 mm!!! uderza w ziemię a płyta podłogowa będąca teraz na górze, ważąca 26 ton, przejeżdża po wszystkich pasażerach rozrywając poszycie i pasażerów, w trakcie tego oderwane silniki zgodnie z prawem fizyki urywały się i koziołkując rozwalały resztę konstrukcji, stąd tyle rozerwanych fragmentów.

Zgodnie z zasadą fizyki i przypadku oderwany czubek brzozy mógł uderzyć w pień innej brzozy i odwrócić się tam gdzie chciał ale wciąż był oderwany!

Mam kontynuować? Wiesz jaki jest kąt SKOSU a nie nachylenia skrzydeł Tu 154, bo ja wiem, 35 stopni. Kąt nie ma żadnego znaczenia od 0 do 35 stopni, siła jest mniejsza ale wciąż niszczy skrzydło, IŁ 62 z Lasu Kabackiego też miał kąt skosu 35 stopni,i co? Ocalała Anna Jantar?

A czy wiadomo, że: warunki pogodowe w Smoleńsku były b. złe i nie powinni w ogóle wystartować? Papiery są do sprawdzenia!

że, po późniejszym sprawdzeniu stanu szkoleń załogi, w tym locie tylko mechanik miał uprawnienia, reszta załogi nie miała "prawa jazdy"?

że, tylko kapitan znał język rosyjski, więc rozmawiał z wieżą, kierował samolotem, obserwował przyrządy i wypatrywał ziemi?

że, Kapitan miał uprawnienia do lądowania przy widoczności pasa startowego z odległości 1800 m w poziomie i 120 m w pionie, a zeszli do wysokości 20 m,

gdyby wylądowali, prokurator!

że, w tle słyszymy "pull up" i "terrain ahead", co oznacza " w górę" i "przed tobą ziemia" a oni nie reagują! Amerykanie sprawdzili działanie TAWS i odpisali, że wszystko OK

że, załoga przełączyła wysokościomierz baryczny na radiowy, w związku z tym znaleźli się pod poziomem pasa startowego i co to oznacza?

że, wieża posługując się starym radarem o dokładności poziom pion 300 m, a za drzewami jeszcze więcej (o czym załoga wiedział z informacji o lotnisku) mówiła "na kursie i na ścieżce", a pilot Tu 154 nie kwitował wysokości ani razu, co jest obowiązkiem! Bo właśnie w samolocie jest najdokładniejszy wysokościomierz! Ale ich tego nie nauczono!

że, ostatni zapis dźwięku z kabiny to : kuuwa maaaa... potem 6 sek lotu i cisza, to gdzie ta bomba wybuchła? Przed ku czy po ku?

Cześć ich pamięci!

g
gość

Nie pozioma, ale pionowa prędkość SPADANIA samolotu wynosiła 5 m/sek!

Ekspert, Piotr Łukaszewicz, mówi, że pilot LĄDOWAŁ na tym brzozowo-krzewiastym "lądowisku", bo "turyści" chcieli posmakować wczesnowiosennych grzybów. Czy w kwietniu zdarzają się jakieś grzyby w lasach?

Czy można się dziwić, że przy takiej prędkości "lądowania" połowa samolotu odwróciła się kołami do góry? A wszystko można zawdzięczać tylko znakomitym humorom załogi po "kielichu", dostarczonym do kokpitu przez... kogo to, panie Łukaszewicz?

No i "wszystko jest jasne"! I co tu jeszcze wyjaśniać?

Ja też myślę, że wyjaśniać nie trzeba już nic! Całkowicie WYSTARCZY, że nowo powołana podkomisja POTWIERDZI wszystkie MAK-owo-Millerowskie "odkrycia", wykryte dzięki temu, że każda z tych komisji badała SWÓJ samolot!

Jedna komisja, w SWOIM samolocie "wykryła" miejsc pasażerskich 90, a druga, w SWOIM, znalazła ich 100 i dlatego zabrakło W NIM miejsca dla pracownika ochrony jednego z generałów, bo pasażerów było aż 88, ale niektórym potrzebne były miejsca LEŻĄCE!

Gratulacje panie ekspercie Piotrze Łukaszewiczu! Pana "odkryciom" nie dorównuje żadna z dotychczasowych komisji: ani komisja Millera, ani komisja MAK.

A według pana: ile było miejsc pasażerskich W TYM TRZECIM samolocie, KTÓRY uległ katastrofie?

.

Czerwona kasienko!

K
KPT. REZ. WOLAK

SAMOLOT PODLEGAŁ ORGANIZACYJNIE JEDNOSTCE WOJSKOWEJ CZYLI PUŁKOWI LOTNICZEMU A TEN PODLEGA POD MINISTERSTWO OBRONY NARAODOWEJ . SAMOLOT BYŁ W DYSPOZYCJI PREMIERA TZN. MÓGŁ GO WYKORZYSTYWAĆ DO CELÓW WYNIKAJACYCH ZE SPRAWOWANIEM URZEDU. PREMIER NIE MIAŁ WYPŁYWU NA STAN TECHNICZNY SAMOLOTU CZY KOMPETENCJE ZALOGI W ROZUMIENIU ODPOWIEDNICH UPRAWNIEN , UMIEJETNOŚCI . ZA TO ODPOWIADA DOWÓDCA PUŁKU LOTNICZEGO. SAMOLOT BYŁ JEDNOSTKA CYWILNĄ TZN. WYKONYWAŁ LOTY NA RZECZ WOJSKA I PREMIERA ALE NIE BYŁ W ROZUMIENIU KONSTRUKCYJCNYM SAMOLOTEM WOJSKOWYM TAK JAK NP. BOMBOWIEC , SAMOLOT SZTURMOWY ZWIADOWCZY. SAMOLOT PRZEWOZIŁ OSOBY W WIĘKSZOŚCI CYWILNE NATOMIAST FAKT ,ŻE PILOCI BYLI ETATOWYMI PILOTAMI WOJSKOWYMI NIE PRZESĄDZAŁ O JEGO PRZEZNACZENIU. W OPARCIU O DANE METEOROLOGICZNE NIE MIAŁ PRAWA WYLECIEĆ Z WARSZAWY. TO WSZYSTKO W WOJSKOWYM SKRÓCIE.

r
rozsypał się na ziemi

Jeszcze nikomu nie udało się zaprojektować samolotu odpornego na debilizm pilota, który wszystko zrobi, żeby udowodnić, że jego procedury nie dotyczą.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3