Kary za nieprawidłowe przewożenie żywności

Emilia Chanczewska
– Nie można w tym samym miejscu przewozić żywności i części do samochodu – tłumaczyła kierowcy Wanda Janiszewska ze stargardzkiego sanepidu.
– Nie można w tym samym miejscu przewozić żywności i części do samochodu – tłumaczyła kierowcy Wanda Janiszewska ze stargardzkiego sanepidu. Emilia Chanczewska
Jeden kierowca dostał mandat za niewłaściwe przewożenie żywności, inny stracił dowód rejestracyjny. To wynik dzisiejszej, godzinnej akcji sanepidu i policji w Stargardzie.

Dzisiaj "Głos" przyglądał się, jak pracownicy działu higieny żywności, żywienia i przedmiotów użytkowych Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej oraz policjanci z sekcji ruchu drogowego Komendy Powiatowej Policji w Stargardzie kontrolowali samochody, przewożące żywność.

Łyse opony

Na ulicy Barnima zatrzymane zostało mitsubishi, wiozące serki, śmietanę i twarogi z mleczarni. Kierowca okazał się aktualną książeczką zdrowia, książeczką mycia i dezynfekcji samochodu, decyzją weterynarza dopuszczającą auto do przewozu żywności.

- Proszę tylko wymienić fartuch, bo jest zużyty - pouczała Wanda Janiszewska z sanepidu, pracująca razem z Bogusławą Ignacik.

Na Ceglanej kontrolowany był volkswagen, wiozący słodycze. Prowadzący go Litwin, mieszkaniec Trzebieży, dostał 100-złotowy mandat. Przede wszystkim za niewłaściwe przewożenie żywności. Paczka galaretek leżała na zapasowym kole. Kierowca nie miał przy sobie książeczki zdrowia, książeczki mycia, decyzji weterynarza, a samochód był nieoznakowany. Zaskoczony był, że to go obowiązuje.

- Tyle jeżdżę i było dobrze - mówił, rzucając mandatem.

Zaraz po nim zatrzymany był mercedes, wiozący chipsy. Towar był dobrze zabezpieczony, dokumenty kompletne, ale kierowca stracił dowód rejestracyjny.

- Opony z przodu ma pan jak Robert Kubica - mówił st. sierż. Wojciech Orzechowski z drogówki, który działał z sierż. sztab. Grzegorzem Furmanem.

- Szef każe jechać, to się jedzie - tłumaczył kierowca, który dostał czas do końca tygodnia na wymianę opon.

Pierwsza kontrola

Dostawcza kia, należąca do zakładu przetwórstwa mięsnego, była bez zarzutu.

- Nazwiskiem panieńskim? - żartował sobie jej kierowca, podpisując protokół kontroli sanitarnej.

Jako piąty sprawdzone było mitsubishi, wiozące mrożonki.

- Jeżdżę od dwóch lat i pierwszy raz mam taką kontrolę - opowiadał kierowca.

Sanepid i policja nie mieli mu nic do zarzucenia. W dokumentach był porządek, podobnie jak w samochodzie. Przewożone mrożonki i suche produkty były porządnie zapakowane.

Na Ceglanej w ręce drogówki "po drodze" wpadł młody chłopak, jadący bez przedniej tablicy rejestracyjnej. Przyjął za to mandat 50 zł. Tłumaczył się, że tablica wisiała na jednej śrubie i wolał ją zdjąć. Okazało się, że szewc bez butów chodzi, bo kierowca jest właścicielem... warsztatu samochodowego.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

o
obywatelgc

A może by tak sanepid i policja zainteresowali się rzekomymi nieprawidłowościami w zakładach mięsnych Agrofirma w Witkowie ??? skoro telewizja TVN nakręciła na ten temat "piękny" reportaż !!!

Dodaj ogłoszenie