Kaczyński nie jest wszechpotężny?

Piotr ZarembaZaktualizowano 
Piotr Zaremba
Piotr Zaremba Polska Press
Słychać, że prezydent Andrzej Duda zamierza zablokować nominację Antoniego Macierewicza, gdyby przyszło mu powoływać nowy rząd. Mało kto już zaprzecza, że istnieje plan wymiany Beaty Szydło na Jarosława Kaczyńskiego. Ale powołać trzeba od nowa cały gabinet. Jest to więc realny kłopot dla lidera PiS.

Oczywiście prezydent Duda chce w ten sposób skłonić Kaczyńskiego, aby ten sam zrezygnował z udziału Macierewicza w nowym rządzie. Nie są to tylko strachy na lachy. Obserwując prezydenta w ostatnich tygodniach widać, że po pierwsze jest już gotów do rozpychania się na scenie, obrony zarówno własnego prestiżu jak i kompetencji. A po drugie, że Macierewicz dopiekł mu szczególnie. Bardziej nawet, niż Zbigniew Ziobro ze swoimi pomysłami na przebudowę sądownictwa „pod ministra sprawiedliwości”. Na dokładkę nic nie stoi na przeszkodzie, aby prezydent spełnił swoją groźbę. Wprawdzie konstytucjonaliści raczej kwestionują prawo prezydenta do odmowy mianowania ministra. Jest ona sprzeczna z logiką systemu parlamentarno-gabinetowego, w którym o składzie rządu decyduje wola sejmowej większości (co w Polsce w praktyce oznacza wolę prezesa). Ale nie ma żadnej procedury pozwalającej zakwestionować decyzje prezydenta jako sprzeczne z prawem - przećwiczyliśmy to, kiedy ten sam Andrzej Duda odmówił powołania trzech sędziów TK. PiS go w tym wówczas popierał. A formalnie teki wręcza ministrom prezydent. I nikt go nie zmusi aby wręczył komuś, kogo nie zechce.

To oznacza nieformalną, niemniej oczywistą korektę zarówno ustroju, jak i politycznego układu sił. Lekceważony do niedawna prezydent staje się realnym współrządzącym.

Możliwe, że Kaczyński sam ma dosyć samowolnego, aroganckiego szefa MON. Ale też obawia się jego wpływu na prawicowy elektorat. Macierewicz już dziś gromadzi aktywa przedstawiając się jako jedyny niezłomny, walczący z postkomunistycznym układem w wojsku i chcący ujawnienia raportu o WSI. Trudno powiedzieć, jak liczna, ale jakaś grupa wyborców wierzy mu bezkrytycznie. Na dokładkę prezes PiS może by i przystał na warunki prezydenta, ale pod warunkiem, że na zewnątrz można by przedstawić korekty w rządzie jako wynik jego woli. A skoro wyciekło, że prezydent stawia ultimatum, brak Macierewicza w nowej ekipie oznaczać może przyznanie się do słabości. „Działa pod przymusem” - powiedzą wszyscy.

CZYTAJ TAKŻE: Rekonstrukcja rządu PiS: Jarosław Kaczyński będzie premierem. "Szydło jest bardzo rozgoryczona"

To paradoksalnie może zamrozić obecny układ rządowy. Ruszanie go przynosi prezesowi kolejne kłopoty. Nie tylko zresztą ten. Wniosek PO o konstruktywne wotum nieufności też jest kołem ratunkowym rzuconym przez opozycję Beacie Szydło. Bo jak tu zmieniać premiera, którego odejścia się ta opozycja gromko domaga? Możliwe, że Kaczyński pokona te przeszkody, bo zdaje się, że zależy mu na zmianie. Nietrudno jednak zauważyć, że ruch, który miał usprawnić rządzenie, obnażył słabości i kłopoty. Jest to po części pochodną wielkiej pewności siebie. Gdyby potrzebną skądinąd rekonstrukcję przeprowadzono szybko, opozycja nie miałaby czasu na reakcję. Co więcej uniknięto by długiego i demoralizującego okresu przejściowego. Kiedy co najmniej kilku ministrów siedzi na walizkach, a reszta już całkiem nie wie, gdzie jest centrum dowodzenia. Rozciągnięto ten proces, bo prezesowi się nie spieszyło.

Z prezydentem sprawa jest bardziej złożona, bo jego drogi z PiS rozeszły się kilka miesięcy temu. Można powiedzieć, że tu odkładanie rekonstrukcji mogło nawet dawać nadzieje na jakieś ułożenie się. Ale Kaczyński nie wykorzystał tego czasu. Chyba bagatelizował to napięcie. Tymczasem Macierewicz nie zasypiał gruszek w popiele, jeszcze bardziej prowokując Dudę. I demonstrując, że ponad interesy całego obozu przedkłada swoje osobiste satysfakcje. Jeśli nie wiem, jak to się skończy, to tylko z jednego powodu. Wielotygodniowy zamęt nie waży w żaden sposób na sondażach. Możliwe więc, że Kaczyński zlekceważy wszelkie wizerunkowe ryzyka. Ale czy zgadzając się na zmianę w rządzie, w tak newralgicznym punkcie jak MON, zaryzykuje nie tylko konflikt z częścią wyznawców, ale i przyznanie, że nie jest już wszechpotężny?

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Materiał oryginalny: Kaczyński nie jest wszechpotężny? - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3