reklama

Jak wyglądały dawniej święta Wielkanocne w Szczecinie

Marek RudnickiZaktualizowano 
– W latach pięćdziesiątych, gdy władza wzięła się ostro za zwalczanie całego prywatnego handlu i przedsiębiorczości, ze sklepów praktycznie wszystko znikło – opowiada Jan Stopyra.
Dawniej to święto było typowo rodzinne i religijne, bez tej całej oprawy, upodobnianiającej je dziś do Bożego Narodzenia. Jak przebiegało w Szczecinie w czasie wojny i tuż po niej.

Wielkanoc, to główne święto ewangielickie mieszkańców przedwojennego Szczecina. Nie święciło się palm, jak dziś, podobnie jak nie czyniono to z pokarmami i nie budowano grobów Chrystusa.

Święta czasu wojny
Koncentrowano się bardziej na przekazywaniu i zwiastowaniu Słowa Bożego. Jednocześnie było to święto radosne, a Wielki Piątek - największym świętem roku kościelnego. Tamte święta niosły podwójną radość, ze zmartwychwstałego Jezusa i ze zbliżającej się wiosny.

- Zmieniło się obchodzenie świat w czasie wojny - opowiadała mi pani Hildegarda, która po wojnie wyszła za mąż za Polaka, sołtysa z Radziszewa, Edwarda Kalitę. Przed wojną mieszkała w Szczecinie. - W pierwszym okresie wojny na ulicach widziało się więcej umundurowanych młodych ludzi, więcej nachalnych uroczystości partyjnych, ale zaopatrzenie w sklepach było dobre - wspomina.

WIELKANOC 2019. Kramy z wyrobami wielkanocnymi, restauracje ...

- Dopiero później wojna zaczęła dawać o sobie znak, również w zaopatrzeniu. Rodzice starali się jednak, aby podstawowe potrawy były na stole, żebyśmy z siostrą Eryką nie odczuli zmian. Święta spędzaliśmy w skupieniu i z nadzieją na lepsze. To pierwsze Święto Wielkanocy po nabożeństwie spędzaliśmy rodzinnie, a dopiero nazajutrz, w Poniedziałek Wielkanocny, po nabożeństwie i świątecznym obiedzie odwiedzaliśmy bliskich znajomych.

Dodaje też: - Po 1943 roku świat się "zawalił", gdy z innymi dziewczętami zostałam wywieziona do fabryki amunicji w Ueckermünde. Nie było już świąt.

Pierwsze święta po wojnie
O pierwszych powojennych świtach Wielkiej Nocy opowiadał mi nieżyjący już dziś Zdzisław Miller, który przyjechał z Włocławka do Szczecina w 1945 roku i współtworzył pierwszy Urząd Skarbowy. Opowiadał o morzu gruzów, które jego i kolegę, z którym przyjechał, przeraziło. Gdy byli jeszcze w Koszalinie, opowiadano im o Szczecinie, jak o Eldorado. Rzeczywistość była inna.

Podobnie pierwsze chwile po dotarciu do centrum miasta, gdy idąc w tunelu zrobionym wśród gruzów w okolicach Hakenterasse (Wałów Chrobrego) dostali się w środek gwałtownej wymiany ognia. Między kim, nie dociekali, tylko uciekali, ile tchu w piersiach.

- Pierwsze święta Wielkanocy, a na stole to, co kto zdołał załatwić, jakieś "tuszonki" radzieckie, chleb, ktoś przyniósł kwitnącą gałązkę jakiegoś drzewa, ale jakiego, nie pamiętam - opowiadał. - Było nas kilka osób z tworzone skarbówki. Chcieliśmy być w tym dniu razem, stworzyć namiastkę rodziny, bo te każdy z nas posiadał gdzieś daleko, w Polsce. Jeszcze wówczas w urzędzie państwowym obchodzono je oficjalnie. Chyba nie udało się, o ile dobrze pamiętam, zaprosić na wieczerzę żadnego księdza. Tych polskich było wówczas, jak na lekarstwo. Ówczesna skarbówka powstawała w budynku na rogu ulic Preussiche (dziś Mazurskiej) i Kaiser Wilhelm Strasse (al. Jana Pawła II). Dziś mieści się tu policyjny komisariat.

Święta prezydenta

Jan Stopyra, obecnie przewodniczący rady miasta i najdłużej piastujący stanowisko prezydenta Szczecina (1972 - 1984) wspomina, że zaraz po wojnie święta Wielkiej Nocy obchodzono zgodnie z tradycją jeszcze powojenną.

- Wielkanoc nieco odbiegała od tego, co dziś się dzieje. Była tradycja stara, przedwojenna i nikomu nie przyszło do głowy, aby to zmieniać. A nowa władza nie była na tyle silna, aby próbować wybić z głowy Polakom obchodzenie świąt kościelnych. Sklepy, przynajmniej do roku 1948 były stosunkowo dobrze zaopatrzone, na stołach było to, na co wówczas poszczególne rodziny było stać.

Opowiada o swoim przyjacielu, który pochodził z rodziny wielodzietnej, gdzie było siedmioro dzieci i panowało ubóstwo.

- Jego ojciec ciężko pracował w zakładach mięsnych. W rodzinie panowała naprawdę bieda jak cholera. Później on sam też pracował, bo rodzeństwo trzeba było wyżywić, a matka była chora. Moi rodzice, których było stać na o wiele więcej, praktycznie go przygarnęli i żywił się u nas. Tak więc różnie stoły były zastawione, ale nigdy tak obficie, jak to czyniono na Boże Narodzenie. Ale święta Wielkanocne zawsze były rodzinnie, przebiegały w skupieniu. Ów przyjaciel po latach był w Szczecinie szefem prokuratury.

- W latach pięćdziesiątych, gdy władza wzięła się ostro za zwalczanie całego prywatnego handlu i przedsiębiorczości, ze sklepów praktycznie wszystko znikło - opowiada dalej Jan Stopyra. - Nie było cytrusów, nie było słodyczy, nie było wędlin, a jeśli już, to tylko towary przypominające te z pierwszych lat powojennych. I to wówczas, mimo ogromnych trudności z zaopatrzeniem, objawił się cud gospodarczy Polaków - w sklepach nie było nic, a na stołach podczas świat, było wszystko.

Przy czym, wówczas nie celebrowano gastronomicznie świąt w takim stopniu, jak dziś, gdy mentalnie zrównano obchody Wielkanocy ze świętami Bożego Narodzenia. Potrawy były podstawowe, skromne, ale tradycyjne. Jak dziś pamiętam smak żurku, jajka, pachnącą białą kiełbasę i cudowną babkę piaskową.

Dodaje też po chwili: - Wielkanoc była świętem bardziej kościelnym i rodzinnym. Każde wyjście do kościoła z rodziną było bardzo uroczyste, miało inny wymiar niż obecnie. Wówczas wydawało mi się, że do kościoła na uroczystości chodzi mało osób, ale jak porównam to z liczbą obecnie chodzących, to wówczas były tłumy.

Expose premiera - orto najważniejsze obietnice Morawieckiego

Wideo

Materiał oryginalny: Jak wyglądały dawniej święta Wielkanocne w Szczecinie - Głos Szczeciński

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 12

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

S
Stefan

Warto dodać żę zdjęcia które tu oglądacie wykonał Stefan Zubczewski i nie dostał ani złotówki za prawa autorskie i nie jest to wina tej ani innej władzy .

 

e
e-t

PO-wska propaganda dla zmylenia młodego pokolenia.Na szczęście ciągle żyją ich dziadkowie i mogą powiedzieć kiedy bardziej naród był oszukiwany i wykorzystywany.... Aż  mdłości biorą i rzygać się chce na tę prounijną propagandę okradania narodu polskiego...

e
emeryt

Ile jeszcze będziecie barany ogłupiać Polaków? Kradniecie tam na górze a naród zdycha , bo wam ciągle mało!!!

K
KSDS

Kiedyś  nic nie było a wszystko było dzisiaj wszystko jest a nic nie ma ?

E
Ewa

Okres pustek w sklepie trawl dlugo, a jak byl czas zapraw ogorki, grzybki to octu tez nie bylo. Pozniej kartki ktorych nie mozna bylo zrealizowac bo w dalszym ciagu nic nie bylo.

Alkohol od 13-tej czyli mniejsze pijanstwo.

j
jeszcze starszy zgred
W dniu 20.04.2014 o 22:16, stary zgred napisał:

Idiota czy prowokator?

 

Jaki prowokator?

Zwykły idiota i tyle!

Jestem rocznik 1949 i większość życia spędziłem w tzw. komunie.

Jako synowi chłopa nie było mi lekko - ale i czasy były znacznie cięższe niż dziś i wszystkim gorzej się wiodło. W każdym razie nie było u nas w szkole głodnych dzieci a kiedy dziś slucham opowieści wnuków, że więcej niż połowa klasy jedyny ciepły posiłek dostaje w szkole - to nie mogłem w to uwierzyć i zapytałem dyrektorkę szkoły, która potwierdziła!

Nie pamiętam nigdy sytuacji, że w sklepach był tylko ocet- to był jakiś epizod w najtrudniejszych czasach, wykorzystywany propagandowo do dziś przez idiotów! Ja zacząłem budowę domu w 1979 i budowałem sześć lat, wyposażyłem go we wszystko co potrzebne, co kosztowało dużo zabiegów i kłopotów - ale można było! Nikt z mojej rodziny nigdy nie chodził głodny, mieliśmy zawsze zabawki (ośmioro dzieci), podręczniki itp, czasem wyjeżdżaliśmy na kolonię i obóz harcerski - a nikt nigdy nam w niczym nie pomagał, nawet nie wiedziliśmy co to jakaś pomoc społeczna itp.

Tak, że wszystkim idiotom, którzy będą mi tu pieprzyć, że "tylko ocet" i że "tylko gruzy po komunie zostały" powiem jedno - już dwadzieścia pięć lat te gruzy są rozkradane a jeszcze ciągle trochę zostało i dalej jest co kraść - więc walnijcie się deb***e w te puste łby i zamiast słuchać propagandy półgłówków pogadajcie ze swoimi dziadkami, którzy powiedzą wam, jak było naprawdę...

s
stary zgred
W dniu 20.04.2014 o 19:57, SWQ napisał:

CHYBA URODZIŁEŚ SIĘ 10 LAT TEMU, BO BREDZISZ!!!

 

Idiota czy prowokator?

e
eugeniusz

to zdjęcie -sklep spożywczy JEDNOŚCI  NARODOWEJ 48- DZIŚ CIUCH BUDA data 14 sierpnia 1980 rok  strajki  Szczecin- Eugeniusz

r
ramol

Wychowałem się za komuny. Mam prawie 60 lat i co nieco pamiętam. Za komuny nikt nie odważył się aby w wielkim poście młodzież chlała i bawiła się na potańcowkach czy prywatkach, bo z domu ich nikt nie puścił, a i zabaw komuna nie organizowała, bo wiedziała że nikt nie przyjdzie. Pamiętam drogi krzyżowe w kościele i religie w salkach katechetycznych. Co niedzielę chodziliśmy z mamą do kościoła, a kilka razy w roku do spowiedzi.

Wczoraj po dlługiej nieobecności bylem w kościele poświęcić pokarmy i zobaczyłem tę komercję świąt wielkanocnych w kościele.

To nie są te same święta co kilkadziesiąt lat temu.

M
Marcin

Coś nie tak z pamięcią.... Owszem, brakowało, ale nie znaczy, że NICZEGO nie było! Było, ale trzeba było wystać w kolejkach lub "załatwiać". A zdjęcie fatycznie, pochodzi z lat 80-tych i później kartki juz jakoś dzieliły co było: mięso, wędline, nabiał, a takze buty czy wódkę.

k
kruk77

Nie wprowadzajmy młodzieży w błąd tym zdjęciem, że tak było za czasów PRL. Z tym octem to był krótki, może tygodniowy okres podczas niepokojów społecznych. A normalnie to nie było tak źle, jak się utarło mówić w dzisiejszym systemie politycznym o tamtych czasach. W każdy razie z głodu się nie umarło, a na święta nigdy nie brakowało wszelkiego rodzaju jadła przynajmniej tu w Szczecinie. Społeczeństwo może i było biedniejsze ale w niczym nie różniło się od dzisiejszego.

p
piterpiter

Dziś święta przypominają mi pijacy siedzący na ławkach z piwem i niewiedzą czym się zająć w czasie dnia oraz liczne libacje i spożycia alkoholowe w domu.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3