Irena Szewińska: Rozumiem problemy zawodników

Rozmawiał Wojciech Kukliński Zaktualizowano 
Irena Szewińska była gościem honorowym XV Wielkiej Gali Sportu Pomorza Środkowego.
Irena Szewińska była gościem honorowym XV Wielkiej Gali Sportu Pomorza Środkowego.
Irena Szewińska, najwybitniejsza polska lekkoatletka opowiada o swojej karierze.

Kim jest

Kim jest

Irena Kirszenstein-Szewińska urodziła się 24 maja 1946 w Leningradzie (dzisiaj Sankt Petersburg). Jest wychowanką klubu sportowego Polonia Warszawa. Podczas igrzysk olimpijskich wywalczyła siedem medali (3 złote, 2 srebrne i 2 brązowe). W swoim dorobku ma 10 medali mistrzostw Europy. W latach 1965-79 zdobyła też 26 tytułów mistrzyni Polski na 100 m, 200 m, 400 m, w sztafecie 4 x 100 m oraz w skoku w dal. W 1974 w plebiscycie agencji prasowej United Press International uznana za najlepszą sportsmenkę świata. W 1977 - najlepsza lekkoatletka świata według magazynu "Track & Field News". W plebiscycie "Polityki", "Przeglądu Sportowego" i "Tempa" w 1998 roku uznana za postać numer 1 w polskim sporcie XX wieku. Czterokrotnie wygrywała plebiscyt "Przeglądu Sportowego" na 10 najlepszych sportowców Polski (w sumie 9-krotnie w "10"), siedmiokrotnie triumfowała w rankingu Złote Kolce. Obecnie jest prezesem Polskiego Związku Lekkiej Atletyki (od 1997) i członkiem (od 1998) Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego.

- Irena Szewińska jest członkiem Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego i prezesem Polskiego Związku Lekkiej Atletyki. Jest także honorowym obywatelem Bydgoszczy, doktorem honoris causa gdańskiej AWFiS, a jej imię nosi publiczna szkoła w Pułtusku. Zapytam zatem: kim nie jest Irena Szewińska?

- Na pewno nie jestem kobietą żądną władzy. Prawdę mówiąc, to po zakończeniu sportowej kariery nie miałam w ogóle pojęcia o tym, że pozostanę w sporcie. Właściwie to za bardzo nawet nie wiedziałam, co chciałam robić. Wówczas pojawiła się propozycja zostania członkiem kierownictwa Polskiego Związku Lekkiej Atletyki. Po dwóch miesiącach były również wybory do władz Polskiego Komitetu Olimpijskiego. W grudniu 1980 roku zostałam sportowym działaczem. I tak krok po kroku wciągnęłam się w tę pracę, która daje mi dużo satysfakcji. Teraz, gdy kieruję Polskim Związkiem Lekkiej Atletyki, rozumiem jak mało kto problemy zawodników. A moje sukcesy przydają się w prowadzeniu tego jednego z największych w kraju sportowego związku.

- A czy Irena Szewińska jest politykiem?

- Nigdy politykiem nie byłam. Nie kandydowałam ani do sejmu, ani do senatu.

- Politykiem pani nie była, ale politycznie się udzielała

- Nie rozumiem.

- Była pani członkiem Patriotycznego Ruchu Ocalenia Narodowego, a później również wspierała pani prezydentów: najpierw Aleksandra Kwaśniewskiego, a następnie Lecha Kaczyńskiego, będąc w jego Komitecie Honorowym.

- Tak, byłam członkiem Komitetu Honorowego Lecha Kaczyńskiego, bo poznałam go w czasie, gdy był prezydentem Warszawy. Zrobił na mnie dobre wrażenie. Zwróciliśmy się do niego z konkretnymi propozycjami pomocy dla sekcji lekkiej atletyki Polonii Warszawa. Okazał się być wielkim kibicem naszej dyscypliny sportu. Pan prezydent miło nas zaskoczył i gdy po jakimś czasie zwrócono się do mnie z prośbą o wejście do jego Komitetu Honorowego, zgodziłam się. Nie miałam jednak nigdy żadnych planów robienia kariery politycznej.

- Proszę powiedzieć, ile w tym prawdy, że ze względu na antysemickie ataki na panią w 1968 roku zmieniła pani nazwisko?

- Niewiele. Bardzo niewiele. We wszystkich dokumentach tożsamości mam do tej pory podwójne nazwisko Kirszenstein-Szewińska. Jak wychodziłam za mąż w 1967 roku, czyli na rok przed datą, którą pan wymienił, to uznałam, że już jako Irena Kirszenstein miałam spore sukcesy i nie chciałam, by ludzie o nich zapomnieli. Dlatego zdecydowałam się do mojego nazwiska dołączyć nazwisko męża. Żadnych innych powodów nie było. Oficjalnie nadal mam podwójne nazwisko.

- Na czym polega wyjątkowość Ireny Szewińskiej?

- Myślę, że przede wszystkim na tym, że w moim życiu musiałam pogodzić uprawianie zawodowego sportu z wyjściem za mąż, urodzeniem najpierw jednego, a potem także i drugiego syna. A ponadto musiałam dać radę ukończyć w tak zwanym międzyczasie studia ekonomiczne. Dlatego powiem tak: jak się umie rozkładać czas ekonomicznie, to na wszystko go starczy.

- Jak pani zaznaczyła, nawet na rodzinę. Może dlatego, że mąż też był sportowcem i dużo rozumiał...

- Męża Janusza poznałem w swoim klubie, czyli Polonii Warszawa. Wówczas byłam dopiero początkującym sportowcem. On natomiast był już w pełni ukształtowanym zawodnikiem. Gdy się pobraliśmy, doskonale wiedział, na czym polega sport na najwyższym poziomie i stworzył mi w domu takie warunki, które umożliwiły mi pogodzenie wszystkich obowiązków. Na dodatek przez ostatnie osiem lat mojej kariery był moim trenerem. To był mój piąty z kolei szkoleniowiec.

- Zdobyła pani siedem medali olimpijskich, w tym trzy złote. Co trzeba zrobić, by Polska doczekała się kolejnego takiego jak pani lekkoatlety?

- Mogłabym najkrócej odpowiedzieć tak: trzeba biegać nie tylko szybko, ale i mądrze. Nie ma jednak czegoś takiego jak uniwersalna recepta na sukces. My w PZLA otaczamy opieką jedynie najlepszych zawodników. Interesują nas tylko ci, którzy mają w sobie potencjał na mistrza. Już juniorom zapewniamy optymalne warunki do przygotowań. Mogą korzystać z doświadczeń naszych trenerów. Organizujemy im obozy, w tym dla tych najwybitniejszych klimatyczne oraz kupujemy całą gamę odżywek.

- Czy ktoś wyliczył koszty utrzymania mistrza lekkiej atletyki?

- Oczywiście, że dokonuje się takich przeliczników. Są one jednak bardzo indywidualną sprawą. Jeden sportowiec musi w roku przebywać na obozie klimatycznym raz, a inny dwa albo trzy razy. Na dodatek należy zapewnić mu opiekę lekarską, odnowę biologiczną, a często i psychologa. O ile pamiętam, swego czasu podawano, że roczny koszt utrzymania zawodnika klasy Roberta Korzeniowskiego to siedemdziesiąt tysięcy euro.

- A na jak wysokie premie mogą liczyć nasi lekkoatleci, jeżeli odniosą sukces podczas igrzysk w Pekinie?

- Polski Komitet Olimpijski zdecydował, że każdy złoty medalista dostanie dwieście tysięcy złotych i samochód osobowy. Zdobywcy srebrnych medali otrzymają po 150, a brązowych po 100 tysięcy złotych. Nagrody pieniężne za olimpijskie osiągnięcia będą zwolnione z podatku. Sportowiec, który odjedzie samochodem, będzie musiał jednak zapłacić podatek od darowizny. Pieniądze otrzymają tylko medaliści. Ja byłam za tym, by gratyfikacje objęły wszystkich zawodników, którzy wywalczą sobie prawo występu w olimpijskich finałach.

- A pani? Jakie pani dostała nagrody za swoje zwycięstwa?

- To były inne czasy. Wówczas o takich nagrodach jak te pekińskie mogliśmy tylko pomarzyć

- Chyba niezupełnie. Przecież premier Józef Cyrankiewicz wręczył pani volkswagena 1200. Wtedy to było naprawdę coś...

- To nie tak. Nie dostałam żadnego samochodu, a jedynie talon na niego. Auto musiałam kupić na raty. I kupiłam. Z tym tylko, że wszystkie pozostałe nagrody starczyły mi jedynie na pierwszą samochodową ratę. Dziś zawodnicy tej najwyższej klasy mają znacznie lepiej. Mogą na sporcie dorobić się całkiem sporych pieniędzy.

- Budujemy stadiony na piłkarskie Euro 2012. Czy Polacy mają szansę na zorganizowanie mistrzostw świata w lekkiej atletyce?

- Obecnie minimalne. Do tego, by otrzymać prawo zorganizowania takich mistrzostw, należy mieć odpowiedni stadion. A Polska go nie ma. I w najbliższym czasie mieć nie będzie. Teraz wiele mówi się o budowie w Warszawie Stadionu Narodowego. Pokazano już nawet jego plan. Moim zdaniem obiekt ten nie powinien nazywać się Stadionem Narodowym, będzie to bowiem typowy stadion piłkarski. Bez lekkoatletycznej bieżni. Nie będzie mógł zatem służyć wszystkim sportowcom. Jako związek napisaliśmy nawet do ministerstwa sportu nasze krytyczne uwagi. Najpoważniejszą z nich będzie sprawa późniejszego utrzymania tego jednofunkcyjnego obiektu. Wydaje się jednak, że dziś nikt nie chce nas słuchać.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3