Gola ze spalonego można uznać

jat, 4 listopada 2004 r.
Tak miał powiedzieć sędzia meczu pomiędzy rezerwami Pogoni Barlinek, a Unią Dolice w klasie okręgowej.

Pomyłek sędziowskich w niższych klasach nie można obejrzeć na powtórkach telewizyjnych, dlatego sędziowie czują się bezkarni. Wiele pretensji do sposobu prowadzenie meczu Pogoni II z Unią Dolice mieli barlineccy kibice.

- Takiego sędziowania, jak w tym meczu nie widziałem nigdy, mimo że mam już 30 lat - stwierdził Czytelnik "Głosu", pragnący pozostać anonimowy.

Jego zdaniem sędzia Karol Kieszkowski z Stargardu uznał pierwszego gola dla Unii, mimo że padł on ze spalonego.

Sygnalizował mu to nawet jego boczny asystent. Główny arbiter nie uwzględnił wskazań swego pomocnika. W 88 minucie pokazał zaś najpierw czerwoną kartkę zawodnikowi z Unii, a potem pozwolił mu dalej grać.

- Sędzia po meczu tłumaczył, że sam anulował nałożoną karę, a bramka ze spalonego ma prawo zostać uznana - twierdzi nasz Czytelnik.

Błędy arbitra nie miały większego wpływu na końcowe rozstrzygnięcie. Pogoń II przegrała w Barlinku z Unią 0:4.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie