Gdzie jest Romek?

Marzena Domaradzka, 5 stycznia 2006 r.Zaktualizowano 
Chłopak wziął ze sobą telefon komórkowy. - Dzwoniliśmy, ale natychmiast włączała się poczta. Próbowaliśmy wysłać sms-y, ale nie dochodziły. Po tygodniu przyszedł komunikat, że wiadomości nie zostały dostarczone - mówi matka chłopaka.
Chłopak wziął ze sobą telefon komórkowy. - Dzwoniliśmy, ale natychmiast włączała się poczta. Próbowaliśmy wysłać sms-y, ale nie dochodziły. Po tygodniu przyszedł komunikat, że wiadomości nie zostały dostarczone - mówi matka chłopaka. archiwum rodziny
Od 10 dni Roman Zemełka nie dał znaku życia. 23-latka szuka policja. Z domu wyszedł 23 grudnia 2005 roku. Ubrany był w czarną, sportową bluzę z kapturem, ciemnobeżowe spodnie z naszywanymi kieszeniami.

Gryfice. 23 grudnia, około godziny 17 Roman Zemełka planował pobiegać po położonej w pobliżu jego domu ścieżce rowerowej. Jak mówią rodzice, chłopak uprawiał jogging od kilku lat. W ostatnim czasie bardzo systematycznie. Trenował też na siłowni. Jednak każdy dzień zaczynał porannym biegiem. Potem szedł poćwiczyć.

Dużo biegał

Feralnego piątku także biegał rano.

- Wstał już o godzinie piątej, zrobił rundę i po godzinie był w domu, potem poszedł poćwiczyć na siłownię - mówi pan Piotr, ojciec zaginionego.

Około godziny 14.15-14.30 Roman wrócił do domu.

- Poszedł do swojego pokoju. Widziałam, że wyjął książki i zaczął się uczyć, bo sesja zimowa za pasem - wspomina Jolanta Zemełka, matka Romana. - Potem naszykował sobie kurtkę w przedpokoju, powiesił na krześle, mówiąc że po południu będzie jeszcze wychodził. Około godziny 17 mignął mi w drzwiach kuchni. Powiedział, że idzie jeszcze raz pobiegać - dodaje kobieta.

Ścieżka rozpoczynająca się tuż przy siedzibie gryfickiego Nadleśnictwa ma długość około 10 km. Roman pokonywał trasę w obydwie strony około godziny. To, że tego dnia zamierzał drugi raz powtórzyć trening nie było niczym nadzwyczajnym - twierdzą rodzice. - Bywały dni, kiedy biegał po dwa razy, z miesiąca na miesiąc robił się coraz sprawniejszy, pracował na sobą - dodają.

Nie doczekali się

W czasie, gdy chłopka nie było w domu, u państwa Zemełków zjawił się kolega zaginionego w towarzystwie dwóch koleżanek.

- Spytał czy jest Roman - mówi pani Jolanta. - Powiedziałam, że poszedł pobiegać, a on mi na to, że byli umówieni z nim przy mostku nad Regą i nie przyszedł. Postanowili wyjść mu naprzeciw i tak doszli aż do naszego domu - tłumaczy matka zaginionego.

Zemełkowie mieszkają w pobliżu siedziby gryfickiego Nadleśnictwa. Pan Piotr pracuje w Straży Leśnej. Ich dom, znajduje się prawie pod lasem. - Chłopak zapytał czy Roman wziął ze sobą komórkę, bo próbował się do niego dodzwonić, ale bezskutecznie. Sprawdziłam, ale w pokoju syna telefonu i dokumentów nie było. Kolega powiedział, że pewnie gdzieś go jeszcze spotkają po drodze i poszli - dodaje.

Przez kolejnych kilka godzin państwo Zamełkowie wciąż byli spokojni i pewni, że chłopak wróci do domu. - Może poszedł gdzieś ze swoją paczką, może gdzieś dłużej został - myśleliśmy - mówią rodzice.

Nie zdarzyło się nigdy, żeby Roman nie wrócił na noc. Jeśli już spóźniał się kilka godzin, zawsze dzwonił. Był obowiązkowy i dość zasadniczy. Wymagał od innych, ale i od siebie. W tym roku rozpoczął studia zaoczne na wydziale prawa Uniwersytetu Szczecińskiego. Mieszkał z rodzicami i starszą siostrą.

Mieli jechać na ślub

Doniesienie o zaginięciu złożyli pierwszego dnia świąt. - Przeczekaliśmy Wigilię. Dzwoniliśmy, ale natychmiast włączała się poczta. Próbowaliśmy wysłać sms-y, ale nie dochodziły. Po tygodniu przyszedł komunikat, że wiadomości nie zostały dostarczone - mówi matka chłopaka.

Na kilka dni przed świętami, rodzina państwa Zemełków dostała zaproszenie na ślub siostrzenicy. W drugi dzień świąt mieli jechać do Niemiec. Roman także. - Mieliśmy więc konkretne plany. Niemożliwe, żeby po prostu wyszedł z domu i gdzieś się zaszył - mówią rodzicie chłopka, którzy mimo upływających kolejnych dni wierzą, że ich syn wróci do domu.

***

Osoby posiadające informacje na temat miejsca pobytu Romana Zemełki, ur. 18 luty 1983 roku lub widziały go od dnia 23 grudnia 2005 roku proszone są o kontakt telefoniczny z Komendą Powiatową Policji w Gryficach pod numerem telefonu 091 384 30 81, 091 384 30 83, 091 384 20 88 lub z najbliższą jednostką policji pod numerem telefonu 997.

polecane: Flesz - Co piąta transakcja będzie wymagać użycia PIN-u

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3