Gang Olsena skazany. Wysokie kary dla bandytów

Mariusz Parkitny
Fot. Marcin Bielecki
Wyrok na jedną z najniebezpieczniejszych grup bandyckich. - Nie umiem sobie wyobrazić jak bardziej okrutnie mógłby wyglądać rozbój na człowieku - mówił sędzia Grzegorz Kasicki. Porywali ludzi, podawali się za policję, używali pistoletów.

Dlatego dzisiaj przed Sądem Okręgowym w Szczecinie posypały się naprawdę wysokie kary. Jeden z głównych oskarżonych, 36-letni Artur T. dostał 15 lat więzienia. To maksymalna kara za przestępstwa, które mu zarzucono. Jego ośmiu kompanów dostało od 11 lat do półtora roku.

Działali głównie w Stargardzie, Kobylance, Suchaniu, Dobiegniewie, Szczecinie, Dzietrzychowicach, Gorzowie, Gryfinie. Porywali ludzi z mieszkań, handlowali narkotykami. Ofiary terroryzowali pistoletem, strzelbą, obrzynem, paralizatorem i pałką teleskopową.

Udawali policjantów. Używali kominiarek. Na koncie mają napad na kantor i kilka brutalnych rozbojów. Ofiarom przykładali pistolet do głowy grożąc śmiercią lub strzelali na postrach nad głowami. Łącznie odpowiadali za ponad trzydzieści przestępstw (z dwóch zostali uniewinnieni). Odczytywanie wyroku z uzasadnieniem trwało cztery godziny.

Sąd nie zgodził się z wnioskiem prokuratora o nadzwyczajne łagodzenie kary dla tych, którzy zaczęli sypać. Uznał jednak, że choć byli potwornie brutalni nie stworzyli sformalizowanej grupy przestępczej.

- Tu nie było jednego lidera i wykonujących polecenia żołnierzy. Oni się po prostu umówili, że będą prowadzić działalność gospodarczą i zarabiać pieniądze na przestępstwach - grzmiał sędzia Kasicki.

Zauważył, że sposób działania bandytów to gotowy scenariusz filmu kryminalnego i...komediowego. Bo do oskarżonych przylgnęła opinia "Gangu Olsena". To z powodu niecodziennego pecha. W jednej z akcji mieli przebić opony w samochodzie ofiary. Okazało się, że przebili je we własnym aucie. Nie wyszedł im też napad na stację benzynową w Gryfinie. Choć próbowali dwukrotnie, to za każdym razem drzwi lokalu były zamknięte.

Pecha mieli też podczas napadu z bronią na konwojenta przewożącego pieniądze w Szczecinie. Skradziony samochód, którego mieli użyć do napadu odmówił posłuszeństwa. Na panewce spalił też pomysł napadu na hurtownię w Pyrzycach. Marcin D. który ukradł mercedesa... zakopał się nim w błocie.

Śmiesznie bylo też wtedy, gdy jeden z oskarżonych chciał wypróbowac paralizator. wypróbował go na sobie tak skutecznie, że do zapalanowanej akcji nie doszlo.

Oskarżeni to głównie kumple z więzienia i z podwórka. Mieszkańcy Stargardu, Szczecina, Barlinka, Koszalina. Mają od 25 do 40 lat. Połączyła ich osoba 37-letniego Wojciecha R., recydywisty, który w czerwcu 2006 uciekł z więzienia i wrócił do przestępczego procederu.

- Miał poważanie, bo ciągle był pijany i naćpany - powiedział o nim jeden z kolegów.
Choć formalnie nie była to zorganizowana grupa przestępcza, to z akt śledztwa wynika, że główne skrzypce oprócza Wojciecha R. (dostał 11 lat) grali Artur T. (15 lat), 32-letni Marcin D. (7 lat) oraz 30-letni Arkadiusz Ch. (6 lat). Pozostała piątka oskarżonych ma niższe wyroki m.in. za paserstwo i pomocnictwo w rozbojach.
Działali od września 2006 do marca 2007r. Zaczynali od handlu narkotykami. Gdy im nie szło zdecydowali, że będą napadać na ludzi przy użyciu broni. Szczegóły rozbojów są wstrząsające. Mieszkankę Stargardu wyciągnęli w lutym z domu. Była tylko w piżamie i klapkach. Grożąc bronią wywieźli ją na pole. Tam kazali uklęknąć. Wojciech R. przystawił jej pistolet do głowy. Potem oddał strzał w powietrze. Zawiązali jej oczy taśmą i zawieźli do motelu. Grozili zgwałceniem i śmiercią. Przetrzymywali w motelu żądając pieniędzy za jej uwolnienie. Wypuścili ją dopiero, gdy rodzina zawiadomiła policję.

Wstrząsający jest też rozbój z lutego 2007r. Napadli na małżeństwo Niemców, które wychodziło z kolacji w restauracji w Kobylance. Zamaskowani i uzbrojeni kazali im wsiadac do samochodu i wywieźli ich w okolice Pyrzyc. Podczas drogi grozili im śmiercią. Potem wyrzucli z samochodu i odjechali ukradzionym volkswagenem.

Takich rozbojów "Gang Olsena" ma na koncie więcej.

- Jak muszą się czuć ludzie wychodzący z restauracji, gdy napada na nich grupa zbirów, każe wsiadać do samochodów, grozi bronią i wywozi w nieznane miejsce. Takich zdemoralizowanych ludzi trzeba izolować - mówił sędzia Kasicki.

Prokuratura sprawdza w jakie inne przestępstwa oskarżeni są jeszcze zamieszani.

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Paweł

Zamiast do roboty się brać to zachciało się łatwego życia kosztem ludzi ciężko na co dzien zarabiających!Menele..Bardzo dobrze ze juz siedzą tylko szkoda że będziemy ich jeszcze karmić z naszych podatków, do kopalni z nimi może jakiś pożytek by był...W pudle wielcy gici itp a na wolności frajerstwo bez zasad taka prawda!

j
ja p..i

Ale jestes głupi, nie znasz ludzi a wypowiadasz sie pajacu.

k
kantorek

haha ale nieudacznicy teraz nauczą się planować.

d
dziki dzik
W dniu 11.03.2009 o 19:32, balu napisał:

Śmiej się dalej BARANIE!!!



Mlaskaj pytonga KONFIDENCIE
b
balu

Śmiej się dalej BARANIE!!!

X
XXX

UŚMIAŁEM SIĘ DOSŁOWNIE DO ŁEZ, NIEWYRABIAM .

Dodaj ogłoszenie