Eurowybory: PSL rozpoczęło kampanię

Ynona Husaim-Sobecka
PSL swoją kampanię zainaugurowało przed budynkiem Uniwersytetu Szczecińskiego. Od lewej: Zygmunt Dziewguć, radny sejmiku i kandydaci do Parlamentu Europejskiego: Andrzej Matyjaszek i Józef Frąś.
PSL swoją kampanię zainaugurowało przed budynkiem Uniwersytetu Szczecińskiego. Od lewej: Zygmunt Dziewguć, radny sejmiku i kandydaci do Parlamentu Europejskiego: Andrzej Matyjaszek i Józef Frąś. Marcin Bielecki
- Gdybyśmy byli w strefie euro, kryzys by nas mniej dotknął - twierdzi prof. Józef Frąś, kandydat Polskiego Stronnictwa Ludowego do Parlamentu Europejskiego.

PSL zainaugurowało kampanię wyborczą. Liczy na co najmniej 12 procent poparcia w skali kraju. Większe grono zwolenników ma w części lubuskiej naszego okręgu wyborczego.

- W ostatnich wyborach parlamentarnych w okręgu szczecińskim zabrakło nam dokładnie 18 głosów, byśmy mieli poselski mandat - przypomina Zygmunt Dziewguć, wiceprzewodniczący sejmiku wojewódzkiego.

Zdaniem Dziewgucia, to dzięki PSL będzie rozbudowywana droga S3, modernizowana linia kolejowa Szczecin-Wrocław i będzie pogłębiany tor wodny. Jednak mamy większe możliwości, które powinniśmy wykorzystywać. W regionie lubusko-zachodniopomorskim są duże złoża gazu, dzięki któremu jesteśmy w stanie zaspokoić swoje potrzeby w 40 procentach. Właśnie energetyką, ekologią i sprawami gospodarki morskiej chce zająć się PSL w Parlamencie Europejskim.

Liderem listy jest Juliusz Engelhardt, podsekretarz stanu w ministerstwie infrastruktury, gdzie odpowiada za kolej. Zanim objął ministerialny stołek był wykładowcą ekonomii na Uniwersytecie Szczecińskim.

Jak twierdzą kandydaci PSL do parlamentu, po 2004 roku Polska miała duży potencjał, który nie został dobrze wykorzystany. Powstała strategia Unii Europejskiej dla rejonu Morza Bałtyckiego, z której nie skorzystaliśmy. W każdym jednak momencie możemy jeszcze do niej przystąpić.

- Szkoda, że za czasów rządu PiS nie wykorzystaliśmy dobrej koniunktury gospodarczej i nie weszliśmy razem ze Słowacją do strefy euro. Nasze firmy nie miałyby kłopotów z przeliczeniami euro na złotówki, a przede wszystkim nie byłoby tak fatalnych opcji walutowych, na których poległy choćby Zakłady Chemiczne Police - dodaje Józef Frąś, profesor Uniwersytetu Szczecińskiego, specjalista od zarządzania przedsiębiorstw.

Nie był to jedyny błąd popełniony przez poprzedni rząd. Stąd wynikają kłopoty naszych przedsiębiorstw: stoczni, ZCh Police czy portów. Obecny kryzys tylko je pogorszył.

- Jeżeli przez niespełna pół roku osiągnęliśmy 85 procent planowanego zadłużenia, to obawiamy się, że w roku 2012 nie wejdziemy do strefy euro - dodaje Józef Frąś.

Komisja Europejska wobec Polski wszczęła procedurę nadmiernego deficytu. To oznacza, że Unia zauważyła, iż nasz kraj żyje na kredyt, więcej wydajemy niż zarabiamy. To zdecydowanie oddaliło nasze szanse na wprowadzenie europejskiej waluty. Zdaniem polityków PSL najwcześniej Polacy będą mieli euro w 2015 roku. Choć może to być nawet w 2020 r.

- Swojej szansy w czasie kryzysu powinniśmy upatrywać w wykorzystaniu energii odnawialnej i współpracy naukowców z przemysłem - mówi Andrzej Matyjaszek, kandydat do Parlamentu Europejskiego, obecnie wicedyrektor Agencji Nieruchomości Rolnych.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie