Energa Basket Liga: King Szczecin walczy dalej o półfinał [ZDJĘCIA]

Jakub Lisowski
Jakub Lisowski
King Szczecin – Czarni Słupsk 83:78
King Szczecin – Czarni Słupsk 83:78 Andrzej Szkocki/Polska Press
Udostępnij:
Wilki Morskie długo kazali czekać na tak dobry występ: zespołowy, energetyczny, z charakterem. W półfinałowej serii z Czarnymi Słupsk przegrywają już tylko 1:2, a w środę znów mecz w Szczecinie.

Po dwóch spotkaniach fazy ćwierćfinałowej King przegrywał z Czarnymi, więc w poniedziałkowym spotkaniu grał z przysłowiowym nożem na gardle. Porażka premiowała słupszczan do półfinału, a dla szczecinian oznaczała koniec sezonu.

Do meczu King tradycyjnie przystąpił w niepełnym składzie. Problemy kadrowe ma w zasadzie od początku sezonu. Raz radził sobie z nimi lepiej, raz słabiej. Od drugiego meczu w play-offach brakuje w składzie Jay’a Threatta, a ciut dłużej Mateusza Bartosza. Goście przystąpili do rywalizacji w pełnej rotacji i już w pierwszej połowie ta różnica była zauważalna.

King walczył, momentami może i grał najlepszą koszykówkę w sezonie, ale gdy odcinało energię – popełniał proste błędy w defensywie, które słupszczanie łatwo wykorzystywali. Takich prezentów Wilki w ataku nie mieli i musieli się nieźle namęczyć, by trafiać. Ale dopóki skuteczność była na dobrym poziomie – gospodarze mieli kilkupunktową przewagę. Problem pojawił się w drugim fragmencie II kwarty. Na zmianę zszedł Jakub Schenk, a organizacja gry Kinga błyskawicznie się posypała. Szczecinianom trudno było zatrzymać m.in. Marka Klassena który chętnie odpalał trójki i trafiał. Jego koledzy tak skuteczni nie byli, ale przed przerwą przejęli prowadzenie w meczu.

W III kwarcie King jeszcze ulepszył defensywę, a że miał też kilka kontr to wyszedł na kilkupunktowe prowadzenie. Wszystko jednak rozstrzygało się w ostatniej odsłonie. Szczecinianie poszli na całość w defensywie. Wypruwali się, by zmuszać rywali do rzutów pod presją, ale przynosiło to efekt. 4,5 minuty przed końcem King prowadził 76:65.

Czarni próbowali wrócić do gry. Wyraźnie przyspieszyli akcje, byli agresywniejsi w ataku, ale King potrafił odpowiadać. Ważne piłki zbierał Sherron Dorsey-Walker i dorzucał punkty z osobistych. Ale gdy gospodarze nie wykorzystali trzech kolejnych akcji to minutę przed końcem było tylko 81:78. Gości mogła uratować jeszcze trójka Klassena, ale spudłował, a King utrzymał nerwy i przy świetnym dopingu przypilnował wygranej.

Czwarty mecz – w środę o 17 również w hali przy Twardowskiego.

King Szczecin – Czarni Słupsk 83:78
Kwarty: 22:21, 20:22, 25:18, 16:17.
King: Schenk 18 (2), Richardson 14 (1), Dorsey-Walker 12, T. Davis 10 (2), Langevine 10 – Matczak 9, Kroczak 8 (1), Borowski 2, Kikowski.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Tata w klatce stawia córkę na nogi. To niesamowita historia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Głos Szczeciński
Dodaj ogłoszenie