MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Dzieci z COVID-19 w Szczecinie i regionie. Ciężko chore trafiają m.in. na Arkońską i do "Zdrojów". Jak wygląda sytuacja w szpitalach?

Leszek Wójcik
Leszek Wójcik
Na oddziale dziecięcym w szczecińskich Zdrojach codziennie przebywa kilkanaścioro dzieci z COVID-19. W szpitalu wojewódzkim przy ul. Arkońskiej obecnie leży czworo dzieci. Trzy dziewczynki mają potwierdzone zakażenie SARS-CoV-2: 5-miesięczna, 10-miesięczna i 5-letnia.

Choć w powszechnej opinii pandemia już się kończy i wszyscy oczekują od rządu wycofywania się z obowiązujących obostrzeń, szpitale wciąż są pełne chorych na COVID-19. Resort Zdrowia poinformował w niedzielę o 22 070 nowych przypadkach zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2 (zmarło 31 osób chorujących na COVID-19.

Na oddziały covidowe trafiają również dzieci. Bywa niestety, że z nich już nie wychodzą. Zdaniem lekarzy, mali pacjenci trafiają do szpitali z powodu bardzo słabego wyszczepienia, zarówno rodziców jaki i dzieci.

ZOBACZ TEŻ:

- To dlatego, stale mamy na oddziale od kilku do kilkunastu dzieci - zapewnia dr Paweł Gonerko, zastępca dyrektora ds. lecznictwa szpitala "Zdroje". - A przecież my jesteśmy drugim oddziałem tzw. drugiego poziomu zabezpieczenia covidowego (podstawowym jest oddział chorób zakaźnych w SPWSZ przy ul. Arkońskiej - przyp.lw) - to dlatego, że w szpitalu wojewódzkim brakuje miejsc, w styczniu został utworzony drugi oddział, u nas. Przypomnę, że poza tym oddziałem, dzieci z COVID-19 są hospitalizowane także w innych naszych dziecięcych oddziałach specjalistycznych - na nefrologii, neurologii czy intensywnej terapii.

Jak się okazuje, obecnie choruje stosunkowo dużo dzieci małych, kilku i kilkunastomiesięcznych. W tych przypadkach prawie wszystkie matki nie były szczepione pod koniec ciąży - a, jak zapewniają lekarze, takie zaszczepienie chroniłoby dodatkowo dzieci. Co ciekawe, część matek zaszczepiła się zaraz po porodzie i w związku z tym one są zabezpieczone przed koronawirusem, a ich dzieci nie.

U najmłodszych, tak jak u dorosłych ciężkość przebiegu choroby zależy od ich ogólnego stanu zdrowia. Jeśli mają jeszcze tzw. choroby towarzyszące, np. zaburzenia wydolności nerek czy serca, chorują dużo ciężej. Czasami też umierają. Dzieci, które poza zakażeniem nie mają innych obciążeń, raczej wychodzą z COVID-19 bez komplikacji.

- Trzeba też pamiętać, że zdarzają się jeszcze inne rodzaje zachorowań, poza samym zakażeniem wirusem SARS-C-V-2, to pocovidowy zespół wielonarządowych zmian, który występuje 3-4 tygodnie po ustąpieniu zakażenia koronawirusem - twierdzi dr Paweł Gonerko. - PIMS przebiega rzeczywiście ciężko, łącznie z istotnymi zaburzeniami wydolności serca.

Chore dzieci dodatkowo źle znoszą pobyt w szpitalu - na oddziałach covidowych ze zrozumiałych powodów nie ma odwiedzin. W jaki sposób można zmniejszyć ich stres? Przez kontakt z rodzicem.

- W przypadku najmniejszych pacjentów chorujących na COVID-19, jeden opiekun może przebywać z dzieckiem na oddziale - mówi Tomasz Owsik-Kozłowski, rzecznik prasowy SPWSZ w Szczecinie. - W takiej sytuacji rodzic spędza czas opiekując się dzieckiem w sali. Jest traktowany jako osoba potencjalnie zakażona.

ZOBACZ TEŻ:

Otwarto pierwszy całodobowy punkt testowania w kierunku koro...

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Pierwszy trening polskich piłkarzy pod okiem 2500 kibiców

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński