Dzieci ćpają i piją na umór. Rekordzista w szczecińskim szpitalu? Miał 3,6 promila

Anna Folkman
Oddział Kliniczny Pediatrii, Nefrologii ze Stacją Dializ i Leczenia Ostrych Zatruć przy ul. Św. Wojciecha jest praktycznie jedynym w naszym województwie, w którym przyjmuje się wszystkie ciężko zatrute dzieci. Przez cały rok na oddział trafiają pacjenci z zatruciami, ale w czasie wakacji jest ich jeszcze więcej.
Oddział Kliniczny Pediatrii, Nefrologii ze Stacją Dializ i Leczenia Ostrych Zatruć przy ul. Św. Wojciecha jest praktycznie jedynym w naszym województwie, w którym przyjmuje się wszystkie ciężko zatrute dzieci. Przez cały rok na oddział trafiają pacjenci z zatruciami, ale w czasie wakacji jest ich jeszcze więcej. Archiwum
Przywożone są często nieprzytomne. Trafiają do szpitala z imprez - czasem karetką, czasem podrzucone przez kolegów. - Dzieci coraz częściej sięgają po używki, a dostęp do nich wydaje się nieograniczony - alarmują lekarze.

Oddział Kliniczny Pediatrii, Nefrologii ze Stacją Dializ i Leczenia Ostrych Zatruć przy ul. Św. Wojciecha jest praktycznie jedynym w naszym województwie, w którym przyjmuje się wszystkie ciężko zatrute dzieci. Przez cały rok na oddział trafiają pacjenci z zatruciami, ale w czasie wakacji jest ich jeszcze więcej.

- Najwięcej jest młodych osób nadużywających alkoholu i są to wartości rzędu 1,5 do 3 promili w surowicy krwi oraz w moczu - mówi dr hab. Andrzej Brodkiewicz, prof. PUM , lekarz kierujący Oddziałem Klinicznym Pediatrii, Nefrologii ze Stacją Dializ i Leczenia Ostrych Zatruć szpitala "ZDROJE". - Tak wysokie stężenia alkoholu sprawiają, że niektórzy pacjenci trafiają do nas nieprzytomni, bez możliwości nawiązania z nimi logicznego kontaktu.

Pacjenci przywożeni są o różnych porach dnia i nocy. Najczęściej wieczorem z imprez, ale zdarzają się również przypadki nastoletnich pacjentów, którzy np. kupują piwo i wypijają je gdzieś na łące przy temperaturze 30 stopni Celsjusza.
- Dla nastolatki ważącej poniżej 40 kg już jedno-dwa piwa wypite w takich warunkach, mogą prowadzić do istotnych zaburzeń świadomości - dodaje Brodkiewicz. - Dochodzi wtedy często do różnych urazów ciała, np. złamań kończyn czy zranień głowy w następstwie upadków. Szczególnie niebezpieczny jest brak koordynacji ruchowej i równowagi w pobliżu wody, np. jeziora, morza.

Rekordzista oddziału miał 3,6 promila alkoholu w surowicy. W chwili przyjęcia szesnastolatek był nieprzytomny. Karetkę wezwali jego kompani z imprezy. Okazało się, że założył się z kimś, że wypije pół litra wódki na raz. Błyskawicznie stracił przytomność.

- W oddziale dochodził do siebie dwa dni - wspomina lekarz. - Mógł tego zakładu nie przeżyć.

Dosyć często do szpitala trafiają dzieci zatrute różnymi lekami. Zazwyczaj to nastoletnie dziewczynki sięgają po różnego typu tabletki i popijają je np. alkoholem. W takich sytuacjach walka toczy się zazwyczaj nie tylko o ich zdrowie, ale i o życie.

- Chciałbym przestrzec przed zażywaniem dużej ilości aspiryny lub paracetamolu - podkreśla Andrzej Brodkiewicz. - Są to fantastyczne leki, jeżeli są używane prawidłowo. W nadmiarze stanowią śmiertelne zagrożenie. Po leki te sięgają najczęściej nastoletnie dziewczynki. Aby przestraszyć bliskich, zwrócić na siebie ich uwagę, najczęściej po kłótni z rodzicami, chłopakiem, problemach w szkole itp.

Wydaje im się, że to taki prosty lek, który sprawi, że na jakieś kilka godzin trafią do szpitala a następnie we współczuciu i zmartwieniu otoczenia wrócą do domu. Nie zdają sobie sprawy że np. paracetamol w dużej dawce może prowadzić do ciężkiego uszkodzenia wątroby a w konsekwencji do śmierci. Jedynym ratunkiem jest wtedy jej przeszczep.

- Jest też bardzo duża grupa dzieci, która odurza się środkami psychoaktywnymi. Przyjmują np. popularny lek na kaszel, który można kupić w aptece bez recepty - zauważa Andrzej Brodkiewicz. - Niestety, dzieci te sięgają również po amfetaminę, kokainę czy też marihuanę.

Już wypalenie jednego skręta może prowadzić do wystąpienia zaburzeń równowagi czy też bardzo złego samopoczucia.

- Demoniczne dopalacze nie stanowią tak dużego problemu, jak właśnie marihuana - wtrąca lekarz. - Marihuana, czy ostatnio modna amfetamina, zawsze funkcjonowały wśród młodzieży, ale obserwując liczbę hospitalizowanych z tego powodu pacjentów w naszym oddziale - dochodzę do wniosku, że dostęp do tych narkotyków musi być dzisiaj naprawdę nieograniczony. Nie ma tygodnia, w którym byśmy nie hospitalizowali pacjentów po ich zażyciu.

Można stracić koncesję

Pod koniec 2013 roku w Szczecinie było ponad 1200 punktów z aktualnym zezwoleniem na sprzedaż napojów alkoholowych. W 2013 r. cofnięto zezwolenie 13 punktom - w trzech powodem była sprzedaż alkoholu osobie nieletniej. Za sprzedaż alkoholu nieletnim grozi kara grzywny i rozpatrywane jest to jako wykroczenie.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Adam
W dniu 26.08.2014 o 08:32, Wyrez napisał:

Bardzo chciałbym aby ten Pan doktor podesłął wyniki potwierdzające jego słowa, że tak dużo dzieci trafia tam po marihuanie. Stawianie w jednym rzędzie po "joincie" lub po amfie czy alkoholu jest przegięciem a stwierdzenie, że dopalacze nie są zagrożeniem jest jakieś śmieszne. Dopalacze top największy syfjaki jest a jestem też pewien, że nie mieli żadnego przypadku żeby ktoś po 14stym roku życia trafił tam z zagrożeniem życia po marihuanie, jeśli takto niech zrobią badnia i powiedzą, że to jakiś innysyf, który mu sprzedali zamiast trawy. Nie chcę propagować marihuany tylko chce po raz kolejny sprostować te durne rzeczy, któe mówią na temat marihuany

 

"Napisawszy to zapaliłem blanta i poczułem się jak pan."

z
zegarmistrz

..."Takie będą Rzeczypospolite, jakie jej młodzieży chowanie"... - Jan Zamoyski.

Krótko mówiąc - jeszcze więcej wychowania bezstresowego, pozwalania na wszystko, itp., a będzie jeszcze więcej zdemoralizowanych wyrostków.

;/

Wyrez, znam wielu , którzy uważali, że Marihuana jest ok, w końcu pochodzi z ziemi...aż do czasu, kiedy się przekonali, że ok nie jest i dzisiaj zmienili zdanie.

Każda używka dla osoby poniżej 18 roku życia jest zabójcza, a ilości są duże, szpitale są czasami oblężone przez nastolatków, którzy chcą mieć fun...  Więc nie ma co się obruszać, a trzeba się puknąć w głowę i zrobić coś, aby mieli mniejszy do nich dostęp

W
Wyrez

Bardzo chciałbym aby ten Pan doktor podesłął wyniki potwierdzające jego słowa, że tak dużo dzieci trafia tam po marihuanie. Stawianie w jednym rzędzie po "joincie" lub po amfie czy alkoholu jest przegięciem a stwierdzenie, że dopalacze nie są zagrożeniem jest jakieś śmieszne. Dopalacze top największy syfjaki jest a jestem też pewien, że nie mieli żadnego przypadku żeby ktoś po 14stym roku życia trafił tam z zagrożeniem życia po marihuanie, jeśli takto niech zrobią badnia i powiedzą, że to jakiś innysyf, który mu sprzedali zamiast trawy. Nie chcę propagować marihuany tylko chce po raz kolejny sprostować te durne rzeczy, któe mówią na temat marihuany