Drobne? Nie przyjmę!

ech, 13 października 2004 r.
Klientka, która chciała kupić kartę do telefonu płacąc za nią drobnym bilonem, spotkała się z odmową sprzedaży. - Sprzedawca nie miał prawa tak zrobić! - mówi rzecznik konsumentów.

Sytuacja miała miejsce w ubiegłym tygodniu, w saloniku prasowym w pobliżu pl. Wolności. Uczennica gimnazjum, Monika weszła tam ze swoją mamą, by za uzbierane drobne pieniądze kupić kartę do telefonu komórkowego.

- Córka chciała zapłacić za kartę telefoniczną, która kosztowała 30 zł, drobnymi pieniędzmi, miała uzbierane po 20, 50 groszy - opowiada Dorota Malczak, mama Moniki. - Sprzedający tam pan nie przyjął bilonu, a przecież to są pieniądze! Zapytałam, czy mu się tak dobrze powodzi? Odpowiedział: nie narzekam. Mógł więc dać kartę za darmo!

Gdy wybraliśmy się do tego saloniku, spotkaliśmy się z bardzo nieuprzejmym przyjęciem. Sprzedawca oparty o ladę czytał gazetę i niegrzecznym tonem odmówił rozmowy na temat zajścia.
- Nie ma pani o czym pisać?! - pytał.

Podał tylko jeden argument, który miał przemawiać na jego korzyść: że w bankach także nie jest przyjmowany nieposegregowany i niepozawijany w ruloniki bilon.
Zwróciliśmy się więc do dużego banku z pytaniem o zasady przyjmowania bilonu.

- Przyjmujemy każde pieniądze w bilonie - zapewnia Artur Flaczyński z biura prasowego Pekao S.A. w Warszawie. - Na pewno jakimś problemem jest czas, który trzeba poświęcić na ich przeliczenie, dlatego przy większej kwocie najlepiej, gdyby klient wcześniej umówił się telefonicznie na konkretną godzinę. Chodzi mi o kwotę 1000, czy 2000 zł. 30 zł to nie jest większa kwota.

O opinię poprosiliśmy także rzecznika praw konsumentów ze starostwa powiatowego, który znał już tę sprawę.

- Sprzedawca nie miał prawa tak zrobić! - mówi Marek Grażewicz, rzecznik praw konsumentów. - Pieniądz jest pieniądz! Powinien przyjąć te pieniądze. Mógł spojrzeć po ludzku, że dziecko oszczędzało. Podejść z kulturą osobistą i zrozumieniem. Dziewczyna mogła poukładać pieniądze na ladzie, posegregować je, cała operacja nie trwałaby więcej niż 5 minut. Przecież to żaden kłopot! Tym bardziej, że nie było tam ruchu, kolejki, a kwota nie była duża.
Rzecznik Grażewicz dodaje, że sprzedawcom zazwyczaj zależy na drobniakach, by mieć do wydawania.

- Sklep powinien mieć drobne - mówi rzecznik. - Kiedyś ludzie machali ręką, teraz czekają na każde 2 grosze reszty.
Sprzedawca nie tylko zachował się niekulturalnie, ale, jak uważa Marek Grażewicz, mógł jednocześnie popełnić wykroczenie, za które grozi grzywna.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie