reklama

Dokąd dziś biegnie naprawdę nieźle wytrenowany Adam Hofman?

Witold GłowackiZaktualizowano 
Adam Hofman
Adam Hofman twitter.com/adamhofman
Adam Hofman był rzecznikiem Prawa i Sprawiedliwości i posłem tej partii. Jesienią 2014 roku, po tzw „aferze madryckiej” został usunięty z partii. Działał jako PR-owiec. Ostatnio został rekomendowany na członka Zarządu Polskiego Komitetu Olimpijskiego.

Były rzecznik Prawa i Sprawiedliwości, później bohater „afery madryckiej”, następnie działający w cieniu PR-owiec wchodzi właśnie w nową rolę. Adam Hofman dostał przed tygodniem od Polskiego Związku Tenisowego rekomendację na członka Zarządu Polskiego Komitetu Olimpijskiego, ma wejść tam na miejsce byłego prezesa PZT. Jeśli tylko zarząd PKOL zatwierdzi jego kandydaturę ma pełnić tę funkcję społecznie - bez pobierania wynagrodzenia. Na pieniądzach pewnie mu akurat niespecjalnie zależy - ponoć naprawdę dobrze sobie radzi biznesowo jako PR-owiec. Za to wchodząc do zarządu PKOL Hofman wraca do jakiejś formy działalności publicznej.

Adam Hofman rzeczywiście grywał w tenisa. Ale przez długie lata ze sportem raczej nikomu się nie kojarzył, choć akurat o tenisie w jego życiu zdarzało się przypominać tabloidom. „Tenis i drogie samochody to tylko kilka słabości Adama Hofmana.” - głosił w „Fakcie” podpis pod zdjęciem, na którym widzimy byłego rzecznika PiS wysiadającego w tenisowym stroju z Volvo. Chyba można też wierzyć zapewnieniom Hofmana, że zajmował się tenisem również jako polityk.

- Sytuacją w polskim tenisie i licznymi patologiami jakie miały w nim miejsce, interesuję się od pięciu czy sześciu lat. Jeszcze jako poseł i wiceszef komisji ds. sportu kilkukrotnie zbierałem komisję na ten temat - mówił Hofman, gdy tylko pojawiły się pierwsze informacje na temat jego nowej posady.

Tenisowe - czy w ogóle sportowe - zainteresowania należały jednak do najwyżej trzeciorzędnych elementów Hofmana-polityka. Słynął z raczej sybaryckich przyzwyczajeń, kojarzył się raczej z suto zastawionym stołem w niezłej restauracji. Pucułowate policzki i przylizana fryzura wzmagały to wrażenie. Znane - i stale dokumentowane przez tabloidy - było jego zamiłowanie do drogich ubrań, pokazywanie się w płaszczu za 6 tysięcy złotych musiało siłą rzeczy budzić mieszane uczucia w wyborcach Prawa i Sprawiedliwości. Skłonność do arogancji przysparzała mu natomiast niemało wrogów zarówno wśród polityków, jak i wśród dziennikarzy.

CZYTAJ TAKŻE: Oni raczej nie powrócą na szczyty. Największe polityczne upadki 2014 roku

Polityczny upadek Hofmana po „aferze madryckiej” okazał się jednak w jego życiu początkiem nowej drogi. W jej trakcie - przynajmniej pod pewnymi względami - Hofman stworzył się na nowo. Dziś naprawdę nie jest już żywym zaprzeczeniem sportowego stylu życia - przeciwnie, zmienił się niemal nie do poznania - mocno wyszczuplał, zmężniał, nawet wydaje się wyższy. Wszystko za sprawą biegania. Zabrał się za to niedługo przed wyrzuceniem z partii po aferze madryckiej - po nim miał chyba więcej czasu na treningi. Całkiem ciekawie, obrazowo i chyba szczerze opisywał swoje pierwsze i późniejsze doświadczenia z bieganiem dla serwisu, Agory zresztą (cóż za perwersja), PolskaBiega.pl. Mówił o momencie, w którym stanął na wadze i zobaczył 100 kg. I o miesięcznej pracy, którą włożył w to, by zamiast padać po 800 m, przebiec w końcu 3 km bez zatrzymania. Dalej szło już „z górki”, bo po 4 miesiącach treningów był w stanie zaliczyć Półmaraton Warszawski (21,1 km).

Z perspektywy czasu efekty tego przełamania są już naprawdę imponujące. Hofman biega dziś ultramaratony, w tym górskie - na dystansach rzędu 80 km. Przed niespełna miesiącem przebiegł Transvulcanię na Las Palmas (Wyspy Kanaryjskie) - dystans 74 km, suma przewyższeń 8000 metrów (sic!). Ale biegł też w The North Face Lavaredo Ultra Trail - a to już 120 km. Ma za sobą także krajowe biegi ultra - np. słynny Bieg Rzeźnika albo „Trzy razy Śnieżka” - ten ostatni bieg polega właśnie na trzykrotnym zdobyciu Śnieżki, suma wysokości jest odpowiednikiem wysokości Mont Blanc. Latem planuje udział w Biegu Granią Tatr a jesienią chyba Łemkowyna Ultra Trail (150 km!). Trudno patrzeć na te postępy inaczej niż z uznaniem i respektem.

Moment, w którym Hofman wypluwał płuca, by przebiec swoje pierwsze 3 kilometry, pokrywał się mniej więcej z czasem, w którym musiał na nowo ułożyć sobie życie zawodowe. To była jesień 2014 roku. Właśnie wtedy stale rosnący w siłę w partii rzecznik Prawa i Sprawiedliwości stracił wszystko, co osiągnął w polityce.
Bohaterów „afery madryckiej” było w zasadzie trzech - Mariusz Antoni Kamiński, Antoni Rogacki i właśnie Hofman. Wszyscy należeli do tzw „złotej młodzieży” PiS, ale z całej trójki to Hofman zaszedł w partii zdecydowanie najwyżej - to także on najwięcej po niej stracił. Zaczęło się od tego, że na pokładzie samolotu do Madrytu, którym na Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy podróżowała cała trójka w towarzystwie żon, doszło do awantury - właśnie z udziałem pań. Później wyszło na jaw, że posłowie wzięli z Sejmu ekwiwalenty na podróż samochodami (czyli na prawie 6000 km w obie strony) - tymczasem przelot tanimi liniami kosztował ich wielokrotnie mniej. Okazało się, że przypadków, w których stosowana była ta sama „metodologia” było więcej. Jarosław Kaczyński - wraz z Komitetem Politycznym partii - okazał się wtedy bezlitosny, co zresztą mocno poprawiło wizerunek PiS. Kamiński, Rogacki i Hofman wylecieli z Prawa i Sprawiedliwości. A Kaczyński mógł przeciwstawiać los, który spotkał jego partyjne czarne owce z miękkimi lądowaniami większości bohaterów afery taśmowej.

Mało kto natomiast pamięta, że w słynnym samolocie był jeszcze jeden pasażer - ówczesny europoseł Dawid Jackiewicz, którego przed partyjnymi konsekwencjami uratował przede wszystkim fakt, że w całej wyprawie brał udział prywatnie a samolotem poleciał na własny koszt. On jeden z całej czwórki przyjaciół mógł kontynuować karierę w PiS - jako ówczesny członek Komitetu Politycznego partii głosował ponoć wtedy za usunięciem kolegów. Później mówił publicznie, że liczy na to, że jego przyjaciele odzyskają w przyszłości dobre imię i będą mogli powrócić do działalności politycznej. Włos z głowy mu nie spadł - przeciwnie w rządzie Beaty Szydło, Jackiewicz został ministrem skarbu i pełnił tę funkcję aż do dymisji we wrześniu zeszłego roku.

CZYTAJ TAKŻE: Oni raczej nie powrócą na szczyty. Największe polityczne upadki 2014 roku

Natomiast Hofman w listopadzie 2015 roku, czyli tuż po zwycięskich dla PiS wyborach parlamentarnych otworzył firmę PR-ową - Adam Hofman Komunikacja. Ogłosił, że nie interesują go klienci polityczni i że będzie świadczył usługi wyłącznie dla biznesu. Poszło mu nieźle - wśród jego klientów znalazł się na przykład jeden z telekomów i kilka innych naprawdę sporych firm. Ale działał w ciszy i cieniu - Bussiness is bussines - można by powiedzieć. Ale nie wydaje się, by Hofman odcinając się od polityki, rzeczywiście pozrywał swe najważniejsze polityczne relacje. Jest pewne, że latem 2016 roku w PiS wręcz huczało od plotek o potężnych wpływach byłego rzecznika PiS w spółkach skarbu państwa - pozostających w gestii resortu Jackiewicza. Według tych plotek Hofman miał wręcz decydować o części intratnych nominacji w tym obszarze, wprowadzając „swoich ludzi” do kolejnych zarządów i rad nadzorczych.

Ile w tym było prawdy trudno dziś precyzyjnie ocenić. Prezes Prawa i Sprawiedliwości jednak nie dzielił włosa na czworo. To właśnie na podstawie tych doniesień (zdaje się skrzętnie zbieranych przez „życzliwych” kolegów) Jarosław Kaczyński miał podjąć decyzję o wyrzuceniu Jackiewicza najpierw z Komitetu Politycznego PiS a kilka dni później z rządu Beaty Szydło. Premier przedstawiła ten ruch - zresztą w zgodzie z wcześniejszymi zapowiedziami - jako całkowicie zaplanowany manewr związany z zamierzoną likwidacją resortu skarbu. Po dymisji w niektórych państwowych spółkach odbył się rodzaj dyskretnej czystki, kontrolę nad większością z nich przejął Mateusz Morawiecki, nad niektórymi inni ministrowie, częściowo z klucza resortowego, częściowo według bardziej nieformalnych hierarchii.

Dziś więc Adama Hofmana nie wymienia się już jako realnej czy potencjalnej szarej eminencji obszaru spółek skarbu państwa. Przez ładnych kilka miesięcy znów działał w zupełnej ciszy, a światu prezentował głównie fotografie z kolejnych biegów. Raczej to wątpliwe, by za sprawą działalności w PKOL jakoś szczególnie często stawał w świetle kamer, ale z pewnością nie należy zapominać o jego istnieniu. Dokądś jeszcze dobiegnie - o ile tylko oczywiście znów się nie przewróci.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Materiał oryginalny: Dokąd dziś biegnie naprawdę nieźle wytrenowany Adam Hofman? - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

d
drfrankovich

muszę powiedzieć że obecnie wydaje mi się bardzo sympatycznym facetem. Gdy był politykiem wyglądał jak kawał buca.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3