Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Dariusz Bratkowski: Wierzę, że Pogoń Szczecin jeszcze może wiele zdziałać

Jakub Lisowski
Jakub Lisowski
Dariusz Bratkowski z najbliższymi
Dariusz Bratkowski z najbliższymi Archiwum Dariusza Bratkowskiego
Byłem pewny, że tym razem zdobędziemy mistrza; skład, zapał piłkarzy i umiejętności – wszystko wskazywało na Pogoń – mówi Dariusz Bratkowski, który w sobotę świętuje 50. urodziny.

Normalnie to w sobotni wieczór byłby na Stadionie im. Floriana Krygiera. Kibicuje od 40 lat, obserwuje spotkania nie tylko w Szczecinie, ale był też na większości polskich stadionów. Gdy Pogoń ostatni raz wchodziła do ekstraklasy – Dariusz Bratkowski dał się namówić do udziału w kampanii promocyjnej klubu „Król wchodzi na salony”.

Jeden z kibiców Pogoni ostatnią porażkę z Zagłębiem skomentował słowami "Twój ból jest lepszy niż mój". Kiedy Twój ustąpił?
Dariusz Bratkowski: Trochę mnie trzymało, zawsze przeżywam porażki Pogoni, bo bardzo wierzę, że ten zespół może więcej.

Byłeś mocno zaskoczony przebiegiem spotkania z lubinianami?
Szczerze mówiąc to obawiałem się tego. Przerwa w treningach, zmiany kadrowe to duży znak zapytania – oczywiście wolałbym żeby Pogoń pokazała więcej woli walki.

Jak będzie z Cracovią?
Liczę na to, że wygramy – zawsze na to liczę i mocno kibicuję drużynie.

Czy wygrana będzie dla Ciebie najlepszym prezentem na 50. urodziny?
Na pewno bardzo uprzyjemniłaby mi ten dzień, ponieważ nie umiem ukrywać emocji, więc wynik meczowy na pewno wpłynie na mój nastrój podczas świętowania 50. urodzin w gronie mojej rodziny i przyjaciół.

Kiedy w Twoim życiu na dobre pojawiła się Pogoń?
Mieszkałem niedaleko stadionu - na ul. 26 Kwietnia, więc Pogoń towarzyszy mi od zawsze. Pierwszy mecz jaki pamiętam to chyba 1979 r. - wdrapałem się na murek w pierwszym sektorze. Jako młody chłopak kombinowałem, jak wejść na mecz , więc albo przeprawiałem się przez płot albo prosiłem starszych żeby mnie na chwilkę zaadoptowali – robiłem tak, żeby zawsze być na meczu. Tak zresztą jest do tej pory z tym, że obecnie mam jeszcze ze sobą kompana, czyli mojego syna. Uważam, że pasja w życiu to coś fantastycznego. Bardzo się cieszę, że udało mi się tą pasją zarazić mojego syna, który jest kolejnym wiernym kibicem Pogoni. Maciej ogólnie bardzo interesuje się piłką nożną i to nie tylko z polskiego podwórka, ale praktycznie z całego świata. Jego konikiem są wszelkiego rodzaju statystyki, nowinki, więc wiedzę w tym temacie ma ogromną i cały czas ją uzupełnia. Od czasu do czasu towarzyszy nam jeszcze moja żona Żaneta, która może nie jest fanką piłki, ale akceptuje w pełni nasze piłkarskie zacięcie i z cierpliwością przyjmuje nasze wyjazdy, mecze oraz to, że podczas każdego urlopu oprócz zwiedzania tradycyjnych atrakcji turystycznych w nasz plan wpisane są wszystkie okoliczne stadiony. Podróżujemy dość dużo, w związku z tym lista odwiedzonych obiektów jest bardzo długa, a co najważniejsze na 99 procentach z nich udało nam się wejść do środka.

Który mecz, wydarzenie wspominasz najlepiej?
Mecz z Lechem Poznań w 1995 roku w Szczecinie - przegrywaliśmy 0:2, a w ostateczności wygraliśmy 3:2. To był totalny szał. Z kolei moja żona przyniosła nam szczęście będąc z nami na meczu w Poznaniu, gdzie Pogoń wygrała z Lechem po 15 latach wynikiem 2:1, ponieważ siedzieliśmy w sektorze rodzinnym, więc kibice z Poznania poklepywali mnie po plecach, że pewnie zaraz wyrównają, a ja modliłem się cały czas w duchu żeby się to broń Boże nie wydarzyło. No i oczywiście wracając jeszcze do Lecha niezapomniany mecz o Puchar Polski w 2001 roku z dramatycznymi karnymi - niestety przegraliśmy 11:12, ale tych emocji nigdy nie zapomnę. Z ostatnich wydarzeń bardzo emocjonujący był mecz w Wisłą Płock - wtedy byłem pierwszy raz na wyjeździe w Płocku i wszystko było nie tak. Widoczność masakryczna, gra piłkarzy mierna, ale pod koniec meczu coś się zmieniło. Piłkarze dostali skrzydeł i wygraliśmy ten mecz 3:2. Cały sektor ze Szczecina był w objęciach. To pokazuje, że zawsze trzeba walczyć do końca.

Co ze swojej historii na Pogoni chciałbyś wymazać z pamięci?
Na pewno spadek do IV ligi. Chciałbym wymazać z pamięci "pseudo prezesów" Ptaka, Bekdasa czy Gondora - oby nigdy więcej się to nam nie przydarzyło. Dlatego też powinniśmy szanować to, co mamy obecnie.

Gdybyś miał wybrać najlepszą "11" Pogoni w historii i najlepszego trenera to, kto by się w niej znalazł?
Szczech - Ostrowski, Węgrzyn, Stolarczyk, Urbanowicz - Murawski, Kensy, Andradina, Wolski, Frączczak – Leśniak.

Pamiętasz jaka radość panowała po pierwszym meczu Pogoni w tym sezonie i to jak mówiłeś, że zespół jest na mistrza i trzeba o to grać?
Oczywiście, że pamiętam. Chwilę wcześniej smażyłem się na plaży w Grecji, w Berlinie wylądowaliśmy około 2 w nocy, a o 7 rano razem z synem byliśmy gotowi do wyjazdu do Warszawy. Byłem zmęczony, ale musiałem tam być. Dostępne bilety były tylko razem z kibicami z Warszawy, więc znów byliśmy w samym środku karuzeli. Przy naszej drugiej bramce (strzelał Kozulj) krzyczałem na cały sektor "UDEEEEERZ!!!" wszyscy patrzyli na mnie, a ja nic nie czułem i nic nie widziałem tylko siłą woli gnałem piłkę do bramki. Po całej akcji nic nie pamiętałem, dopiero syn po meczu uświadomił mi co się wydarzyło. Byłem pewny, że tym razem zdobędziemy mistrza, skład, zapał piłkarzy i umiejętności – wszystko wskazywało na Pogoń. Wierzę, że jeszcze możemy wiele zdziałać.

Uda się jeszcze ten sezon uratować i zakończyć medalem?
Trzymam za to kciuki i na to liczę. Mistrz lub medal na urodziny to byłoby coś.

Na bieżąco śledzisz też postępy na budowie stadionu. Upatrujesz dla siebie już dobre miejsce?
Pewnie. Bardzo mnie cieszy ta budowa. Szczecin w końcu będzie miał stadion na normalnym poziomie, a Pogoń ma ogromną rzeszę wiernych kibiców i jest wizytówką Szczecina. Miasto pięknieje i się rozwija, a stadion pozostawiał wiele do życzenia, jeśli chodzi o komfort oglądania widowiska sportowego. Dlatego też strasznie zazdrościłem innym kibicom pięknych stadionów podczas, gdy na własnym podwórku trzeba było marznąć, moknąć i korzystać z zewnętrznych toalet. Szczecin potrzebuje stadionu na miarę XXI wieku, bo kibiców którzy go zapełnią już ma. Po wybudowaniu nowego, czystego i bezpiecznego obiektu z pewnością chętnie do kibiców dołączą ich dzieci i rodziny. Widać to wyraźnie na stadionach w zachodniej i południowej Europie, gdzie mecz traktowany jest jak rozrywka dla całej rodziny i możliwość spędzenia czasu z najbliższymi, spotkania znajomych, a przy tym można rozładować nagromadzone w pracy i codziennych obowiązkach napięcie. Jestem na stadionie bardzo często i "pilnuję" postępu prac.
Rozmawiał Jakub Lisowski

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Trener Wojciech Łobodziński mówi o sytuacji kadrowej Arki Gdynia

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński