MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Czy nowe schronisko zmieni operatora? Rewolucyjny pomysł szczecińskich organizacji pozarządowych

Łukasz Czerwiński
Łukasz Czerwiński
Andrzej Szkocki
Lada dzień szczecińskie schronisko dla bezdomnych zwierząt przeniesie się do nowej siedziby przy ulicy Południowej. Oprócz zmiany lokalizacji, może również zmienić się sposób zarządzania obiektem. Lokalne organizacje pozarządowe, działające na rzecz bezdomnych zwierząt, proponują konkurs na operatora nowego schroniska.

Jest to wspólny pomysł wszystkich szczecińskich stowarzyszeń, oparty na rozmowach z wolontariuszami i przede wszystkim mieszkańcami miasta, którzy według organizacji, mają mnóstwo zastrzeżeń do dotychczasowej pracy schroniska.

- Wiele osób krytykuje schronisko i wszyscy chcą kompleksowych zmian. Szczecińskie organizacje od kilku lat przejmują coraz więcej obowiązków schroniska, ponieważ mieszkańcy darzą je większym zaufaniem. Przez to zwierzaki zamiast trafiać do schroniska, trafiają do nas - mówi w rozmowie z "Głosem" Karolina Winter - Zielińska, prezes Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Szczecinie.

Dla porównania w szczecińskim schronisku przy Wojska Polskiego przebywa aktualnie osiem kotów czekających na adopcje. Według danych przekazanych przez panią prezes, w TOZ-ie jest ich siedemdziesiąt.

- Stąd pomysł, żeby miasto przekazało organizacjom pozarządowym prowadzenie schroniska. To organizacje, które mają dobry wizerunek, cieszą się zaufaniem mieszkańców i mają grupę zaangażowanych wolontariuszy. Dodatkowo i tak na co dzień wykonują już te obowiązki - argumentuje prezes TOZ.

Konkurs na operatora schroniska

Nowoczesna siedziba schroniska przy ulicy Południowej czeka już na nowych lokatorów. Razem z czworonogami przeniesie się tam także obecna kadra pracownicza. Urząd miasta zapytał lokalne organizacje pozarządowe, co można zmienić w działaniu schroniska, a w odpowiedzi do Piotra Krzystka trafił szczegółowo opracowany plan działania.

- Zaproponowaliśmy szeroki program obejmujący zmianę kadry na osoby wykwalifikowane i doświadczone w opiece nad zwierzętami, rozwój schroniska i wolontariatu, a także bezpłatny program edukacyjny dla mieszkańców - opowiada Winter - Zielińska - Z tego projektu wynikają także korzyści finansowe dla gminy. Organizacje działając wspólnie, są w stanie pozyskiwać dodatkowe środki, których jednostki publiczne pozyskiwać nie mogą - dodaje.

Objęcie zarządzania przez jedną z organizacji pozarządowych miałoby odciążyć finansowo gminę, ponieważ koszty utrzymania schroniska zostałyby podzielone. Decyzja o przeprowadzeniu konkursu i jego ewentualnych zasadach leży po stronie prezydenta. Takie rozwiązania funkcjonują już w innych miastach.

- Od 17 lat tak funkcjonuje schronisko w Gdyni. Miasto wszystkie obowiązki przekazało organizacji, która fantastycznie sobie radzi - zapewnia Karolina Winter - Zielińska.

Pomysł zyskał poparcie wśród miejskich radnych. Przemysław Słowik również uważa, że w schronisku wraz z nową siedzibą, powinna przyjść zmiana w funkcjonowaniu obiektu.

- To rozwiązanie, które powinno nie tylko przynieść oszczędności w finansowaniu działalności schroniska, ale również zapewnić, że opiekę nad zwierzętami będą sprawować specjaliści z pasją i miłością dla swoich podopiecznych - mówi miejski radny.

"Mam nadzieję, że mieszkańcy doceniają naszą pracę"

Z zarzutami kierowanymi w kierunku schroniska nie zgadza się jego kierowniczka, która jest zdania, że każdego dnia pracownicy wykonują świetną pracę. Mimo niewielkiej kadry realizują codziennie mnóstwo zadań.

- Oprócz adopcji zajmujemy się dystrybucją karmy dla kotów wolnożyjących, pogotowiem interwencyjnym, weterynaryjnym, czy też za niewielką opłatą przyjmujemy zwłoki zwierząt domowych, żeby wszystko odbywało się humanitarnie - tłumaczy Ewa Mrugowska.

Jak podkreśla w rozmowie z "Głosem", podczas ostatnich dwóch spotkań z organizacjami pozarządowymi, jedynym zarzutem w kierunku schroniska były niskie standardy adopcji stosowane w schronisku. Odpowiada również na zarzut niewielkiej ilości zwierząt w schronisku.

- Nikt mi nie powie, że schronisko działa źle, bo mamy mało zwierząt właśnie ze względu na wysoką adopcję - tłumaczy.

Ewa Mrugowska nie jest zdziwiona, że taka propozycja pojawiła się właśnie teraz, w przeddzień przeprowadzki do nowej siedziby.

- Wiem, że fajnie jest przyjść na gotowe i zamieszkać w nowym mieszkaniu. Dlaczego nikt tej propozycji nie składał kilka lat temu, kiedy pracowaliśmy w starej siedzibie? - pyta przewrotnie w rozmowie z "Głosem".

Jednocześnie podkreśla, że nie chce walczyć z organizacjami pozarządowymi, a w tym przypadku bardziej potrzebna jest dobra współpraca.

- Ja jestem pełna podziwu i zawsze wspierałam organizacje pozarządowe. Też długo działałam w różnych stowarzyszeniach i wiem jaki jest ich sens - mówi Mrugowska - Organizacja ma szersze cele niż jednostka budżetowa i kieruje się innymi przepisami, co nie oznacza, że robimy coś gorzej. Różnimy się, ale możemy się uzupełniać, a nie zwalczać - apeluje.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Eurowybory 2024. Najważniejsze "jedynki" na listach

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński