Czy można w Polsce żyć tylko i wyłącznie z gry w golfa? Tak, ale trzeba być dobrym

red
Udostępnij:
O kulturze golfa rozmawiamy z Grzegorzem Zielińskim, trenerem i graczem z 18-letnim stażem Czy można w Polsce żyć tylko i wyłącznie z gry w golfa? Tak, ale trzeba być na tyle dobrym, żeby swoją wiedzę przekazywać innym. Na szczęście w naszym kraju ta dyscyplina zaczyna się rozwijać, a chętnych do nauki przybywa. Co ciekawe, nie ogranicza ich nic, bo to dyscyplina zarówno dla małych, jak i dużych. Dla mężczyzn i kobiet. - Na moje lekcje przychodzi praktycznie każdy. Od małych, 4-5-letnich dzieci do ludzi starszych, w wieku 60-70 lat - mówi trener Grzegorz Zieliński z PGA Polska, który na co dzień prowadzi lekcje w Golf Park Józefów.

Na świecie golf to dyscyplina dostępna dla każdego, bez względu na płeć i zasobność portfela.

- W grze w golfa przybywa zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Nie widzę tutaj żadnego przestoju - dodaje Grzegorz.

- Podoba mi się cała otoczka związana z tym sportem. Zamiast rywalizacji jest raczej życzliwość współgraczy, no i gra się zawsze w pięknych okolicznościach przyrody - mówi Monika, która w golfa gra od kilkunastu miesięcy. - Sam sport bardzo uczy pokory i dużo zależy od naszego nastawienia. Najbardziej podoba mi się, jak uda mi się zagrać birdie (zaliczenie dołka za pomocą jednego uderzenia mniej, niż przewidywano) - dodaje.

Jak to wygląda?

Co trzeba zrobić, żeby wyjechać z pierwszym koszykiem na pole golfowe? Przede wszystkim powinniśmy uzbroić się w golfowe „prawo jazdy”, a więc zieloną kartę. W ramach podstawowego kursu uczymy się techniki - jak uderzać, a także reguł i zasad gry w golfa, które są bardzo ważne.

- Gdyby wpuścić niedoświadczoną osobę na pełnometrażowe pole golfowe z osiemnastoma dołkami, to miałaby spory problem, żeby się odnaleźć na takim terenie. Kiedy zagrać, kiedy uderzyć, co zrobić potem, gdzie iść, jak się zachować, gdy nasza piłka leci w kogoś innego lub czyjaś piłka leci w nas? Ważne są zasady bezpieczeństwa - tłumaczy Grzegorz.

Takie szkolenie kosztuje około 650 zł (za grupową lekcję), do tysiąca złotych za indywidualny kurs. Później otrzymujemy międzynarodowy dokument, uprawniający nas do gry na polach golfowych na całym świecie. Taką kartę wyrabia się raz w życiu. To jednak nie koniec wydatków związanych z grą. Po otrzymaniu dokumentu musimy zainwestować w „wejście na pole”. Istnieje możliwość zakupu rocznego członkostwa na danym obiekcie, które wynosi kilkaset złotych. Do tego należy doliczyć koszyk piłek (za około godzinę gry to 20 zł), a także wypożyczyć sprzęt - jeden kij kosztuje 10-20zł. A wypożyczenie zestawu kijów golfowych -to cena 45 zł za cały dzień.

Jeżeli chcielibyście poruszać się po polu meleksem, to musicie doliczyć 100 zł, ale w Polsce mało kto z tego korzysta. W większości przypadków ludzie po prostu chodzą po polach. Na koniec należy jeszcze „uzbroić się” w profesjonalne golfowe buty, które można kupić już za około 100 złotych. Dobrze ubrany golfista powinien mieć na sobie polo, spodnie materiałowe (nigdy jeansy) i pasek.

Golf nie jest sportem drogim, gdyby podsumować wydatki - wychodzi taniej niż za wyjazd na narty. Fakt jest taki, że trzeba w niego więcej zainwestować na początku.

Kto gra w golfa?
W Polsce utrzymywanie pól golfowych to sprawa nieopłacalna (najtańsze pole to koszt około 10 milionów złotych, plus wysokie podatki). Właścicielami zielonych ośrodków są osoby bardzo zamożne, które tworzą miejsca dla golfiarzy ze względu na swoją pasję i zamiłowanie do tej dyscypliny. Dzięki ich inwestycjom w naszym kraju mogą się rozwijać zawodowcy, a na polach można spotkać graczy z całego świata.

Co ciekawe, wielu miłośników tego sportu znajdziemy np. w naszej reprezentacji w piłce nożnej. Pod Warszawą na polach często można spotkać Roberta Lewandowskiego, który przyjaźni się z golfistami. Oprócz tego w golfa grają też: Jerzy Dudek, Mariusz Czerkawski, Tadeusz Drozda, Wiktor Zborowski czy raper Tomasz „Pelson” Szczepanek z Molesty Ewenement.

Grzegorz: „Ja jestem golfem, a golf jest mną”

Co ciekawe, sezon dla tej dyscypliny trwa od marca do końca października. Gra się zarówno w deszczu, jak i w pełnym słońcu, bo jak zwykli mawiać gracze: „nie ma złej pogody na golfa, jest tylko źle ubrany golfista”.

- Zainteresowanie tym sportem się zwiększa. Widać to chociażby na przykładzie naszego małego klubu, w którym spokojnie rocznie wydajemy 50 nowych zielonych kart. Pomyślmy sobie, że w Warszawie przybywa 250 nowych golfistów, jak nie więcej. Jak rozszerzymy to na całą Polskę - będzie to kilka tysięcy nowych, początkujących graczy. Niektórzy z nich będą przecież kontynuowali naukę - podsumowuje Grzegorz Zieliński.

On sam z tym sportem związany jest od ponad 18 lat i mówi: „ja jestem golfem, a golf jest mną”. Na pole zaprowadził go tata, kiedy był małym chłopcem. Teraz jego marzeniem jest zdobycie karty na European Tour. - Poświęcam się grze. Trenuję cztery godziny dziennie, uczę innych, a do tego chodzę na siłownię i staram się rozwijać fizycznie, by nie mieć kontuzji. Dziennie na sport poświęcam kilkanaście godzin. Dziś było na przykład czternaście - mówi.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Głos Szczeciński
Dodaj ogłoszenie