Ciężarówka wyciągnięta z Odry. Wszyscy żyją

Marek Rudnicki
Meldunek był dramatyczny - ciężarówka wpadła do Odry. Woda w tym miejscu ma głębokość 6 metrów. W środku były prawdopodobnie dwie osoby.
Ciezarówka w OdrzeAkcja wyciągania ciezarówki, która wjechala do Odry.

Ciężarówka w Odrze

Świadkowie opowiedzieli nam przebieg wypadku, do którego doszło tuż po godz. 17 na nabrzeżu Bułgarskim w szczecińskim porcie. Na nabrzeżu stało w tym czasie kilku pracowników zajętych rozmową. W pewnym momencie jeden z nich odwrócił się i zauważył znikające auto - małą ciężarówkę KIA. Mężczyzna zdążył tylko krzyknąć:
- Samochód wpada do wody! - i pobiegł po koło ratunkowe. Trwało to, jak mówi, kilkanaście sekund. Gdy dobiegli z pozostałymi do nabrzeża, na powierzchni unosiły się tylko bąble.

- Czekaliśmy, czy ktoś nie wypłynie, by rzucić mu koło - opowiada drugi z nich. - W tym czasie kolega zadzwonił na 112, ale słyszeliśmy tylko komunikat policji, proszę czekać. Dopiero później zgłosiła się straż pożarna.

Gdy kwadrans po wypadku dotarliśmy na miejsce na nabrzeżu była już policja, strażacy, pracownicy portowi oraz pracujący w wodzie nurkowie. Próbowali zlokalizować samochód. Nie było to proste, bo na dnie zalega 2-metrowa warstwa mułu.

Po dłuższych poszukiwaniach nurkowi udaje się zlokalizować samochód i podczepić pasy. Dźwig powoli wyciąga auto. Z wody wyłania się mocno wgięty dach kabiny pasażerskiej. Jeden z ratowników mówi, że w dno wbite są prawie dwumetrowe pale. Auto musiało w nie uderzyć. KIA pozbawiona jest szyb. Czarna woda z mułem wylewa się z kabiny. Gdy pokazuje się puste wnętrze pada pytanie, gdzie są dwaj pracownicy, którzy mieli być w środku?

Dźwig przenosi ostrożnie auto na nabrzeże. Jeden z ratowników zagląda do środka.

- Hamulec ręczny zaciągnięty - raportuje.

Pracownicy komentują między sobą ten fakt.

- Zapalił, szarpnęło go, był niedoświadczony, pojechał na keję - rzucają luźne uwagi.

W miejscu, gdzie samochód przetoczył się przez keję są dwa metalowe kabłąki umocowane w betonie. Jeden z nich jest zniszczony. Wygląda tak, jakby bardzo duża siła próbowała go wyrwać z metalowej podstawy.

Tuż przed godziną 20 policja odnalazła dwóch pracowników firmy, którzy mieli być w środku zatopionego auta. Całych i zdrowych. Nie było ich w samochodzie. Policja bada, jako to się stało, że zaparkowana ciężarówka na zaciągniętym hamulcu ręcznym znalazła się w wodzie.

- Nic, tylko siły nieczyste - żartują policjanci po kilkugodzinnej nerwowej akcji.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie