MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Chuligani dali o sobie znać. Stadion w Resku może być zamknięty

Redakcja
Spożywanie alkoholu na trybunach, niecenzuralne okrzyki, a co najgorsze rzucenie w piłkarza kamieniem - do takich scen doszło w sobotę podczas meczu klasy A pomiędzy Mewą Resko a Błękitnymi Trzygłów.

- Jestem mocno zaniepokojonym tym co zobaczyłem w Resku. Jak co tydzień wybrałem się w teren, żeby obejrzeć jak rywalizują zespoły z niższych lig. Tym razem opuszczałem obiekt sportowy z bardzo dużym niesmakiem - mówi Jan Bednarek, prezes Zachodniopomorskiego Związku Piłki Nożnej.

Sygnały o niewłaściwym zachowaniu sympatyków Mewy docierały do związku już od pewnego czasu. W poprzedniej kolejce, w Międzyzdrojach, jeden z kibiców Mewy, rzucił w trakcie spotkania z Falą w stronę piłkarzy gospodarzy pustą butelką. Tym razem wydarzenia były dużo bardziej gorszące i niebezpieczne.

- W zespole Mewy gra kilku byłych świetnych piłkarzy. Dariusz Adamczuk, Grzegorz Lewandowski czy Andrzej Miązek. Sprawili, że miło patrzyło się na przebieg spotkania. Piłkarska młodzież ma się w Resku od kogo uczyć. Murawa stadionu jest w bardzo dobrym stanie, spotkanie śledziło około 200 kibiców. Fajna atmosfera i niemal wszystko dopięte było na ostatni guzik. Niestety, zachowanie kibiców daleko odbiegało od standardów. Na takie ich zachowanie ze strony związku przyzwolenie nie ma - zapowiada Bednarek.

W pierwszej części meczu fani Mewy wykrzykiwali niecenzuralne okrzyki. Dziwne o tyle, że gospodarze pewnie prowadzili. Być może zadziałały promile, na trybunach obficie spożywano bowiem piwo. W drugiej połowie jeden z pseudokibiców rzucił kamieniem w stronę piłkarzy Błękitnych. Jeden z zawodników gości padł na murawę. Jedni świadkowie twierdzą, że stracił przytomność, inni że tylko symulował. Kamień na pewno znalazł się jednak na murawie i jako załącznik został dołączony do pomeczowego protokołu. Piłkarze gości w ramach protestu, bez zgody arbitra, opuścili boisko. Sędzia odczekał chwilę po czym zakończył spotkanie.

- Szkoda mi piłkarzy Mewy i organizatorów tego meczu. Sport w Resku przegrał bowiem z chuliganerią. Działacze Mewy robią dobrą sportową robotę, ale muszą znaleźć sposób na pseudokibiców. Na takie zachowanie publiczności związek nie może pozwalać. Wydział Dyscypliny będzie miał nad czym debatować. Sądzę, że stadion w Resku będzie musiał zostać przez Wydział Dyscypliny zamknięty. Tym bardziej, że to nie pierwsze tego typu kardynalne zachowanie pseudokibiców Mewy - dodał Bednarek.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński