Budżet samotnej matki

Ewa Koszur, 23 listopada 2004 r.
Celina nie może dokładnie określić swojego domowego budżetu. Bywają dobre miesiące, gdy ma o tysiąc złotych więcej, bywa i tak, że zostaje z gołą pensją i alimentami na córkę.

Najgorsze są wakacje. A właściwie czas od maja do września.

Bez korepetycji

- Wtedy nie ma korepetycji ani żadnych innych dodatkowych zajęć - opowiada dyplomowana nauczycielka z niespełna trzydziestoletnim zawodowym stażem. - Na szczęście były mąż jest hojny dla córki, jej nie brakuje niczego.

Celina uważa, że jak na osobę po studiach, różnych kursach, z najwyższym stopniem awansu zawodowego i kilkudziesięcioletnim doświadczeniem, nie zarabia dużo. Nie ma jej w domu od rana do wieczora.

Na konto co miesiąc wpływa pensja z macierzystej szkoły - nieco ponad 1700 zł. Do tego 700 zł alimentów. Na szczęście Celina nie musi się martwić o jej ubrania, ekstra wydatki i wakacje - te zabezpiecza były mąż.

Sama też może się zwrócić do niego o pożyczkę na określony cel. Na przykład na lodówkę, która dawno ma już najlepsze lata za sobą. I byłyby całkiem nieźle, gdyby nie to, że Celina spłaca kredyt za używane auto oraz rozłożony na raty podatek od spadku (mieszkanie po matce).

Oszczędności na remont

Wszelkie oszczędności Celina włożyła w remont mieszkania, teraz wydatki systematycznie pogłębiają debet na koncie. Celina łapie więc każda okazję, by dorobić.

Czasem przez trzy miesiąc prowadzi zajęcia w prywatnych szkołach, zastępuje chore koleżanki, bierze dodatkowe dyżury. Dlatego samochód nie jest luksusem, ale koniecznością.

- Nie zdołałabym przemieścić się na czas z jednego końca miasta w drugi. Czasem mam na to tylko długą przerwę - mówi Celina.

Bez wczasów

O wyjeździe na wczasy dawno zapomniała. Dopóki nie spłaci ratalnych zaległości i nie zmniejszy debetu, będzie nadal jeździć tylko na działki do znajomych za miastem. Troskliwe koleżanki wyposażają ją przy okazji w owoce i warzywa.

Kiedyś dorabiała na koloniach, teraz nie ma już na to sił. Na wcześniejszą emeryturę się nie spieszy. Dostawałaby zaledwie tysiąc złotych. Wisi nad nią jednak groźba zwolnienia z pracy, bo niż demograficzny i nauczycieli za dużo.

- Coś bym sobie znalazła - Celina wierzy w swoją zapobiegliwość. - A za odprawę spłaciłabym długi. Może mnie jednak nie zwolnią.

Przychody

1700 zł - pensja
700 zł - alimenty
100 - 300 zł - dodatkowa praca (nieregularnie)
razem - około 2500 zł

Wydatki

450 zł - czynsz
200 zł - telefon
100 zł - światło, gaz
280 zł - rata podatku od spadku
300 zł - benzyna
1500 zł w roku - opłaty samochodowe
700 zł - żywność
300 zł - art. chemiczne
razem - około 2500 zł

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie