Brali na potęgę

Krzysztof Flasiński, Piotr Jasina, 30 grudnia 2004 r.
Według prokuratora strażnicy brali łapówki od końca lat dziewięćdziesiątych do 1 maja 2004 roku. Kiedy Polska przystąpiła do Unii Europejskiej, nie było już za co brać.
Według prokuratora strażnicy brali łapówki od końca lat dziewięćdziesiątych do 1 maja 2004 roku. Kiedy Polska przystąpiła do Unii Europejskiej, nie było już za co brać.
Przejazd bez kontroli samochodu osobowego "kosztował" 300-400 zł, busa - 1500 zł. Jeżeli przez granicę przejechało dużo aut, jedna zmiana mogła zarobić pięć tysięcy złotych dziennie.

Trzydzieści dziewięć osób usłyszało od szczecińskiego prokuratora zarzuty korupcji. Wśród nich jest ośmiu funkcjonariuszy Straży Granicznej z Kołbaskowa i ośmiu z Lubieszyna. Pozostali to cywile, którzy dawali łapówki.

Śledztwo dotyczy przewożenia poza kontrolą żywności, sprzętu elektronicznego i samochodów.

Pogranicznicy przyznali się do brania łapówek.

Z prokuratorskiego śledztwa wyłania się przerażający obraz polsko-niemieckiej granicy. Łapówki brały całe zmiany funkcjonariuszy Straży Granicznej. Na granicy miał działać system zapewniający zyski wszystkim obecnym. Strażnicy dzielili się łapówkami.

Najbardziej opłacało się stanąć na wjeździe z Niemiec do Polski.

Do aresztu trafiło siedmiu funkcjonariuszy oraz kilka osób, które dawały łapówki. Reszta pozostaje na wolności. Ci jednak musieli wpłacić kaucję - od 15 do 50 tys. zł.

Więcej w papierowym wydaniu "Głosu".

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie