BMW spadło z nabrzeża, nie żyje 37-letnia kobieta. Znamy nowe fakty

Mariusz Parkitny
Akcja wyciągania z Odry dwutonowego bmw trwała niecałą godzinę. Poradził sobie średniej wielkości dźwig strażacki. Teraz samochód zbadają eksperci od wypadków drogowych.
Akcja wyciągania z Odry dwutonowego bmw trwała niecałą godzinę. Poradził sobie średniej wielkości dźwig strażacki. Teraz samochód zbadają eksperci od wypadków drogowych. Fot. Andrzej Szkocki
Rozpędzone auto w nocy wpadło do rzeki w centrum Szczecina. Zginęła kobieta. Mężczyźnie udało się wypłynąć. Prokuratura sprawdza, czy kobieta chciała zabić siebie i przyjaciela.

Koszmarne sceny rozegrały się w nocy z niedzieli na poniedziałek na nabrzeżu Odry przy ul. Nowej (naprzeciw Dworca Głównego). Wiśniowe bmw serii 5 zjechało z jezdni, przejechało przez bramkę między barierkami ochronnymi i wpadło do rzeki.

Ofiara to 37-letnia Hanna K., mieszkanka Szczecina. To prawdopodobnie ona kierowała samochodem. Świadczą o tym otwarte drzwi pasażera, przez które udało się wydostać 31-letniemu Mariuszowi P. Mężczyzna wypłynął na powierzchnię. Miał szczęście, bo wpadające do wody auto widziało kilka osób siedzących w barze przy dworcu. Pobiegli na pomoc.

- Rzuciłem mu koło ratunkowe. Sam nie skakałem do wody, bo nie pływam dobrze - mówił mężczyzna, biorący udział w akcji ratunkowej.

Mariusz P. był przytomny. To on poinformował świadków, że w samochodzie jest jeszcze jedna osoba. Trafił do szpitala na obserwację. Wczoraj po południu był przesłuchiwany w prokuraturze. Ma status świadka. Jak ustaliliśmy do niedawna był związany z kobietą która zginęła. Ta informacja może mieć duże znaczenie dla wyjaśnienia zagadki śmierci Hanny K.

Prokuratura prowadzi śledztwo pod kątem spowodowania wypadku drogowego. Ale okoliczności tragedii są tak niejasne, że pod uwagę brana jest każda wersja. Także taka, że dziewczyna chciała popełnić samobójstwo. Mariusz P. zanim trafił do szpitala opowiedział, co się zdarzyło w samochodzie. Policja, ani prokuratura nie potwierdzają jednak informacji, że chwilę przed wypadkiem dziewczyna miała powiedzieć do niego, że "skończy z nim". Inna wersja zakłada, że kobieta przestraszyła się innego auta i nie zapanowała nad swoim samochodem.

- W tej chwili sprawdzamy wszystkie wątki sprawy. Nie znamy jeszcze przyczyn wpadnięcia samochodu do rzeki. Dlatego o szczegółach nie możemy informować - powiedział prok. Norbert Zawadzki, szef prokuratury Szczecin - Prawobrzeże.

Jeszcze w tym tygodniu ma się odbyć sekcja zwłok Hanny K. To pozwoli określić m.in. czy kobieta była trzeźwa. Według wstępnych ustaleń bmw jechało z ulicy Dworcowej w kierunku nabrzeża. Na rondzie zamiast skręcić w jedną z ulic, pojechało na wprost. Tam między barierkami odgradzającymi jezdnię od nabrzeża jest bramka. Osobowy samochód zmieści się w niej bez problemów. Na jezdni nie ma większych śladów hamowania. Auto leżało około piętnastu metrów od brzegu na głębokości sześciu metrów.

Strażacy byli na miejscu o godzinie 23.56, sześć minut od wezwania. Godzinę później płetwonurkom udało im się zlokalizować bmw. Ugrzęzło dachem w mule. Wewnątrz auta było ciało Hanny K. Nie była przypięta pasami bezpieczeństwa. Przy pomocy specjalnych balonów i łodzi podholowano auto pod Nabrzeże Wieleckie. Wczoraj zostało wyciągnięte na brzeg i przewiezione na policyjny parking.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
dziwna sprawa ,faktycznie od razu nasuwa sie wiele pytań
Dodaj ogłoszenie