Będą przenosić dzieci

Dorota Kozicka, 3 marca 2005 r.
W "Zielonym Dworze” w Szczecinie od wielu lat mają opiekę również dzieci z Polic. Dyrektor placówki ma nadzieję, że nikt nie będzie chciał ich stąd zabrać.
W "Zielonym Dworze” w Szczecinie od wielu lat mają opiekę również dzieci z Polic. Dyrektor placówki ma nadzieję, że nikt nie będzie chciał ich stąd zabrać. Marcin Bielecki
Od tego roku powiaty płacą za utrzymanie dzieci w domach dziecka. To oznacza, że wielu wychowanków w najbliższym czasie będzie musiało zmienić miejsce pobytu.

Starostowie zamierzają przenosić wychowanków z odległych placówek na własny teren, żeby obniżyć koszty ich utrzymania. W wielu wypadkach może oznaczać to krzywdę dzieci, ostrzegają specjaliści.

Powiat zapłaci

Do stycznia za wychowanków domów dziecka płacił budżet państwa. W tym roku koszty utrzymania dzieci z własnego terenu muszą pokryć starostowie. Te koszty są różne, w różnych domach dziecka. Zdarza się, że za pobyt "własnego" wychowanka w placówce mieszczącej się w innym powiecie trzeba zapłacić nawet kilkaset złotych miesięcznie za dziecko więcej.

W Szczecinie trwa właśnie gorączkowe ustalanie jakie było ostatnie miejsce pobytu, czy zameldowania, 60 dzieci.

- To często prawie detektywistyczna praca - przyznaje Mirosława Granops z Miejskiego Ośrodku Pomocy Rodzinie w Szczecinie. - Trzeba precyzyjnie ustalić miejsce, gdzie dziecko przebywało przed umieszczeniem w placówce, by określić który powiat ma za nie płacić.

Jacek Bursa, dyrektor państwowego domu dziecka "Zielony Dwór" w Szczecinie ma u siebie dzieci nie tylko z powiatu szczecińskiego.

- W prowadzonym przeze mnie domu mieszka kilkoro dzieci z powiatu polickiego - mówi Jacek Bursa. - Teraz za ich pobyt będzie musiał płacić starosta policki.

W Szczecinie drożej

Nie da się ukryć, że pobyt polickiego dziecka w szczecińskim domu jest droższy o kilkaset złotych od pobytu wychowanka w polickim domu dziecka.

- Nic mi jednak nie wiadomo, by Police chciały zabierać z "Zielonego Dworu" swoje dzieci do siebie - mówi dyrektor Bursa. - Trzeba brać pod uwagę fakt, że mieszkają w naszym domu od wielu lat i nagła zmiana przyjaciół, środowiska byłaby dla nich bardzo niekorzystna.

W polickim domu dziecka opiekę ma kilkoro dzieci ze Szczecina, ale nikt nie ma zamiaru ich stąd zabierać, jak twierdzi dyrektorka placówki Teresa Kuczyńska.

- Są u nas od kilku lat i nie wyobrażam sobie, by np. ze względów ekonomicznych ktoś miał je od nas zabierać - mówi Teresa Kuczyńska.

Starosta policki Henryk Ćwiacz przyznaje, że na pewno trzeba przeprowadzić w najbliższym czasie analizę kosztów utrzymania wychowanków z powiatu polickiego w domach dziecka i ośrodkach szkolno-wychowawczych.

- Rozliczenia między powiatami wykazują, że miesięczne różnice w kosztach utrzymania wychowanka mogą być nawet kilkusetzłotowe. Na przykład u nas jest to około 1800 zł miesięcznie, podczas gdy w Szczecinie może to być kwota 2300-2400 zł - mówi starosta Ćwiacz.

Starosta przyznaje jednak, ze starostwo nie będzie działało wbrew interesowi dzieci.

- Na pewno nie będziemy przenosić wychowanków, którzy w placówkach poza naszym powiatem są już od wielu lat - mówi starosta Ćwiacz. - Decyzja nie będzie uzależniona wyłącznie względami ekonomicznymi.

Kierować z głową

Mirosława Granops, która od lat w Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie w Szczecinie zajmuje się domami dziecka również nie wyobraża sobie automatyzmu w podejmowaniu decyzji o przenosinach dzieci.

- Doszły mnie już słuchy, że starostowie rozważają przenoszenie "swoich" wychowanków - mówi Mirosława Granops. - Nie wyobrażam sobie jednak, by np. zabierać polickie dziecko ze szczecińskiego rodzinnego domu dziecka, żeby było taniej. Wiadomo, że w takim domu rodzą się między jego mieszkańcami szczególne więzi. Nie sądzę też, by ktoś zdecydował o zabraniu trojga polickiego rodzeństwa z Domu Dziecka nr 2 w Szczecinie, gdzie przebywają od 9 lat.

W szczecińskich placówkach jest obecnie 25 dzieci spoza powiatu szczecińskiego, a 36 naszych dzieci korzysta z miejsc poza naszym powiatem.

Dla dobra dzieci

Mirosława Granops widzi jednak i dobre strony nowych, prawnych rozwiązań ustawy o pomocy społecznej.

- Ta reforma ma sens, bo zmusza do umieszczania dzieci w placówkach blisko ich środowiska, biologicznej rodziny i wymusza konieczność tworzenia takich placówek przez powiaty - podkreśla Mirosława Granops.- Zakłada się przecież, że pobyt dziecka w takich placówkach powinien być krótkotrwały, a powrót do rodziny konieczny jeśli to możliwe.

Urzędnicy ministerstwa polityki społecznej przekonują, że chodzi o zmuszenie samorządów do większej dbałości o normalne funkcjonowanie rodziny, a wtedy nie będzie konieczności tworzenia nowych domów dziecka w ogóle.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie