Babcia zjadła im kwit

ika, 1 grudnia 2004 r.
Po raz pierwszy zdarzyła nam się taka historia - mówi Agnieszka Marciniak, dyrektor Biura Obsługi Interesanta. - Mieliśmy próby wyniesienia dokumentów, nawet całych akt, ale nigdy nikt nie chciał ich zniszczyć. I to w taki sposób.
Po raz pierwszy zdarzyła nam się taka historia - mówi Agnieszka Marciniak, dyrektor Biura Obsługi Interesanta. - Mieliśmy próby wyniesienia dokumentów, nawet całych akt, ale nigdy nikt nie chciał ich zniszczyć. I to w taki sposób. Marcin Bielecki
78-letnia szczecinianka zjadła w urzędzie miejskim ważny dokument. Zakrztusiła się papierem i pracownicy magistratu musieli podać jej wodę do popicia.

Tuż przed godziną 14 w poniedziałek do Biura Obsługi Interesantów zgłosiła się 78-letnia kobieta. Chciała zapoznać się z dokumentacją w dotyczącej jej sprawie meldunkowej.

- W piątek ta pani złożyła zeznania, z których został spisany protokół - opowiada Agnieszka Marciniak, dyrektor Biura Obsługi Interesanta. - Zeznania nie były dla niej korzystne. Nie pozwalały załatwić sprawy po jej myśli.

Kobieta otrzymała teczkę z papierami. Niewiele się namyślając zwinęła akta do torby i ruszyła do wyjścia. Urzędnicy zatrzymali ją, jeszcze raz zaprosili do pokoju i zażądali oddania dokumentów.

Kiedy wyciągała akta z torebki, wyrwała pierwszą, wpiętą w skorowidz, stronę. Akurat był to protokół z jej zeznaniami. Na oczach oniemiałych urzędników kobieta kartkę zjadła.

- Zakrztusiła się papierem i urzędnicy podali jej wodę do popicia - mówi Agnieszka Marciniak. - Nie wiedzieli, jak się w takiej sytuacji zachować.

Na koniec starsza pani oznajmiła urzędnikom, że nie po raz pierwszy je dokumenty. Robiła to kilka razy także w czasie wojny.

Kobieta została przewieziona do Komisariatu Policji Szczecin Niebuszewo. Tam został jej przedstawiony zarzut zniszczenia dokumentu. Jest to przestępstwo zagrożone karą grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do 2 lat. Kobieta nie przyznaje się do zarzucanego jej czynu.

Urzędnicy magistratu zastanawiają się, jak odtworzyć zjedzony protokół.

Zjadł prawo jazdy

Zenon Butkowski z biura prasowego Komendy Miejskiej Policji przypomina sobie historię sprzed lat, kiedy to na ulicy został zatrzymany do kontroli kierowca samochodu. Policjant z drogówki zakwestionował jego prawo jazdy.

Były to czasy, kiedy taki dokument można było bez problemu kupić na rynku. Kierowca ponoć oburzył się: "jak to fałszywe, niech pan pokaże". Chwycił prawo jazdy i je zjadł.

- Mężczyzna mało się nie udusił - opowiada Zenon Butkowski. - Miał kłopoty z wyjątkowo twardym zdjęciem.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie