Artur Skowronek: Pogoni najbardziej kibicuję. To jest ten moment

Jakub Lisowski
Jakub Lisowski
Artur Skowronek na trenerskiej ławce Pogoni Szczecin jesienią 2012.
Artur Skowronek na trenerskiej ławce Pogoni Szczecin jesienią 2012. Andrzej Szkocki
Udostępnij:
Teraz już jest taki etap sezonu, że ta mentalność jest kluczowa. Widać dobrze, że wszystkie drużyny są dobrze przygotowane fizycznie, mają sporo jakości, więc trzeba umieć odpowiadać na małe kłopoty – mówi Artur Skowronek.

Artur Skowronek obecnie jest szkoleniowcem pierwszoligowego Zagłębia Sosnowiec, ale wcześniej pracował w ekstraklasie. Debiutował w niej w 2012, gdy był trenerem Pogoni Szczecin. Tamta jesień była dobra dla beniaminka ze Szczecina, ale wiosną pojawił się kryzys i klub odsunął młodego szkoleniowca. Trener pracował Polonii Bytom, Widzewie, GKS Katowice, Olimpii Grudziądz, Wigrach Suwałki, Stali Mielec i Wiśle Kraków.

Trzy zespoły na czele PKO Ekstraklasy, każdy z taką samą liczbą punktów. Sześć kolejek do końca. Faworyta nr 1 w walce o mistrzostwo ciężko wskazać?

Artur Skowronek: Tak, a dla takiego postronnego kibica to naprawdę piękna sprawa, bo emocje gwarantowane są praktycznie do samego końca. Cały czas jest to stykowa sytuacja, a ostatnia kolejka tak się poukładała, że w zasadzie nikt nie zyskał i nie stracił. Szkoda, że Pogoń nie odskoczyła przeciwnikom, bo miała ku temu okazję, a jej kibicuję najbardziej.

Proszę nie czarować. Pracował Pan w Pogoni krótko i został zwolniony.

Ale sentyment pozostał, bo Pogoń była moim pierwszym klubem w ekstraklasie. Poznałem w Szczecinie bardzo wielu fajnych ludzi, z kilkoma do dziś mam bardzo dobry kontakt. Nie oszukuję więc, jak mówię, że kibicuję. Dostrzegam również, jak mocno klub się rozwija i czuję, że to jest właśnie ten moment.

Jak Pan pracował w Wiśle to pokonaliście Pogoń. Czy wtedy myślał Pan, że Pogoń pójdzie w kierunku mistrzostwa?

Nie. Pamiętam, że Pogoń przyjechała do nas jako lider, ale nie przypuszczałem, że tak szybko się rozwinie sportowo, a przecież niewiele wcześniej walczyła do końca o utrzymanie. Trener Kosta uratował sytuację, pewnie planował rozwój krok po kroku, a ta czołówka to raczej tak nagle się pojawiła. To, jak Pogoń się rozwinęła w ostatnich latach to bardzo pozytywna niespodzianka. Absolutnie.

I przed meczem i po meczu ciepło wypowiadał się Pan o trenerze Runjaicu.

Trenerzy są oceniani przede wszystkim przez wyniki, a trener Kosta je ma, ale jest też dobrym człowiekiem i to widać po mowie ciała piłkarzy, widać, że musi być dobra atmosfera w szatni, a to przekłada się na wyniki zespołu. To wszystko procentuje tym, że trener już tak długo jest w Szczecinie i robi kapitalną robotę.

Nie jest Pan zaskoczony, że ogłosił odejście z Pogoni po zakończeniu sezonu?

Trochę tak, ale potrafię chyba zrozumieć trenera. Ma fantastyczne lata w Pogoni za sobą, ciągle budował jeszcze mocniejszą pozycję drużyny w lidze i swoją na rynku. Można było się spodziewać, że różne oferty będzie otrzymywał i w pewnym momencie będzie potrzebował nowego bodźca do pracy, w nowym miejscu. Ale jestem zaskoczony tą decyzją teraz, bo Pogoń może być mistrzem Polski i może się pokazać w Europie. Pogoń ma warunki, by taki sukces osiągnąć i ta przygoda nie trwała krótko.

Główny atut Pogoni?

Dobry balans. Bramkarz Dante Stipica, środkowi obrońcy i Damian Dąbrowski w środku gwarantują spokój w tyłach i dają możliwość rozpędzenia się graczom ofensywnym. A tych nie brakuje. Dobrze wygląda kadra Pogoni.

Raków do pewnego momentu można było nazywać „czarnym koniem”, ale to też klub rozwijający się od paru sezonów.

Tu widać dużą dyscyplinę i powtarzalność w taktyce, którą trener Papszun preferuje. To cały czas jest drużyna rozwojowa i tu też trzeba wyróżnić stabilizację, intensywność, taktyka, podwyższanie jakości z roku na rok to są argumenty, które też mogą dać te mistrzostwo Polski.

Lech zbudowany na szybko, z konkretnym zadaniem na 100-lecie klubu.

Ciśnienie na sukces w Poznaniu zawsze jest wysokie. Teraz tych zmian było trochę więcej i może być wielkie święto. Ale na pewno nie będzie to zaskoczeniem, bo Lech w czołówce jest od dawna. Dla porównania – Pogoń, a szczególnie Raków – dopiero budują swoją mocną pozycję. Zaangażowaniem i wykonaną w ostatnich latach pracą zasługują teraz na miejsce w czołówce.

Ostatnia kolejka to remisy wielkiej trójki. Presja zaczyna ciążyć?

Presja może zaczynać przeszkadzać i dźwignięcie jej może być kluczowe dla ostatecznego rozrachunku. Przygotowanie mentalne może decydować w najważniejszych momentach i teraz zobaczymy, która szatnia radzi sobie z tym dobrze, a która niepotrzebnie się nakręca. Teraz już jest taki etap sezonu, że ta mentalność jest kluczowa. Widać dobrze, że wszystkie drużyny są dobrze przygotowane fizycznie, mają sporo jakości, więc trzeba umieć odpowiadać na małe kłopoty – np. Pogoń po porażce z Wisłą Płock. To oczywiście dotyczy wszystkim zespołów.

Trenerzy mają odpowiednią literaturę, która pozwoli im na spokojną pracę nad mentalnością?

Nikt takiej książki nie napisze, nie przedstawi recepty, bo każda szatnia jest inna. Przez cały sezon trener pracuje z zawodnikami, sztabem, by teraz tworzyć jedność, razem przechodzić przez kłopoty. Ważne jest mieć w zespołach doświadczonych graczy, którzy pomogą młodszym. Młodzi, głodni marzeń też są ważni i potrafią napędzić do sukcesów. Uważam, że nasza trójka ma takie kadry. Ale każdy trener ma swoją drogę na pracę i przygotowania. Nie można powiedzieć, że ta jest lepsza, a ta gorsza, bo każda jest inna.

Podczas świątecznej soboty Pogoń gra w Białymstoku…

Pogoń i Jagiellonia mają przeciwległe cele, ale stawka będzie dużo. „Jaga” może na koniec sezonu zaplątać się w nieprzyjemną sytuację, a Pogoń walczy o mistrza. Stawiam na Pogoń, ale przed nią bardzo ciężki mecz.

Lech gra w Płocku.

Trener Stano robi bardzo dobrą robotę i możemy mówić o udanej serii zespołu. Niespodziewanie Wisła może być w TOP5. Powalczą, nie mają nic do stracenia, a nad Lechem ogromna presja. Może być różnie.

Raków w Niecieczy.

Na papierze to wydaje się, że ma najłatwiejszego przeciwnika, ale gospodarze muszą ten mecz wygrać, by bronić się przed spadkiem. Tam wartości mentalne będą po obu stronach olbrzymie, jakość piłkarska po stronie Rakowa, ale czasami to o niczym nie decyduje.

Rozmawiał Jakub Lisowski

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Tata w klatce stawia córkę na nogi. To niesamowita historia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Głos Szczeciński
Dodaj ogłoszenie