Andrzej Duda pisze na nowo relacje ze swoim obozem

Agaton Koziński
Jarosław Kaczyński w czwartkowym wywiadzie wyciągnął do Andrzeja Dudy rękę do zgody. Ale postawił warunek: puści w niepamięć weto, jeśli przygotowane przez niego projektu ustaw reformujących sądownictwo, będą naprawdę głębokie. Nawet jeśli PiS i prezydent wspólnie przygotują te reformę, na wzajemnych relacjach położył się cień.

Najtrudniejszy był poniedziałek. Gdy tylko Andrzej Duda zapowiedział zawetowanie dwóch z trzech ustaw reformujących sądownictwo, na Nowogrodzkiej zadrżało. Jarosław Kaczyński natychmiast wzywał na spotkania kolejno wszystkich swoich najbliższych współpracowników. Jego „Bez komentarza” rzucone do dziennikarzy długo było jedyną informację o tym, co się działo wewnątrz kwatery głównej PiS. Co się działo w środku? - Były na stole wszystkie możliwe opcje - mówi nam osoba, która została wezwana w poniedziałek na Nowogrodzką. - Jakie dokładnie? - Wszystkie. Głęboka rekonstrukcja, budowa szerszej koalicji rządowej, a nawet przedterminowe wybory - podkreśla nasz rozmówca.

Czytaj także: Jarosław Kaczyński w TV Trwam: Weto prezydenta to błąd. Ale nie wina

Kolejne dni były już łatwiejsze. Emocje na Nowogrodzkiej opadły, pomysły o przemodelowaniu rządu, czy wyborach na jesieni upadły. Zaczęła się analiza tego, co się stało, w jaki sposób doszło do takiego braku zrozumienia na linii mały i duży pałac. Postaraliśmy się zrekonstruować sekwencję zdarzeń z ostatnich dni. Poniżej relacja oparta na rozmowach z kilkoma aktorami ostatnich zdarzeń.

Co się stało?
Weto prezydenckie było autentycznym zaskoczeniem dla wszystkich. Nawet fakt, że Andrzej Duda tydzień przed nim ostro wszedł do gry w sprawie reformy sądownictwa zgłaszając własną propozycję w sprawie wybierania składu Krajowej Rady Sądownictwa (KRS), nie był sygnałem ostrzegawczym. Podobnie zresztą jak zawetowanie przez prezydenta ustawy o Regionalnych Izbach Obrachunkowych (RIO).

Zaskoczenie wetem było tym większe, że prezydent w żaden sposób nie sygnalizował, że zamierza po nie sięgnąć. - On był konsultowany w czasie tego gorącego tygodnia w Sejmie i zapewniał, że nie zablokuje tych ustaw. Mówił, że nawet drobne niedoróbki w dokumentach miał mu ni przeszkadzać, pod warunkiem, że dojdzie do szybkiej nowelizacji, która je naprawi - przyznaje nasz rozmówca, który był przy rozmowach z dużym pałacem.

Jeśli więc rozmiar i głębokość reform sądownictwa były z Andrzejem Dudą dogadane, to dlaczego wycofał się z tych ustaleń? Teorie są trzy. Jedna - bo gdy wrócił w weekend do Warszawy (w czasie debat w parlamencie przebywał w Juracie), przestraszył się tłumów, które protestowały przeciwko reformom przed Pałacem Prezydenckim. Druga - bo uznał, że musi podkreślić swą podmiotowość i wybrał kwestię, która da mu gwarancję, że na pewno znajdzie się w centrum zdarzeń, i że będzie w nim nie tłem, ale rozgrywającym. I trzecia, merytoryczna - że zmiany, które znalazły się w ustawach de facto nie były z nim uzgodnione,

Trzeci argument pojawia się najczęściej. Bardziej precyzyjnie: Pałac po ten argument sięga najczęściej. Bo, oczywiście, Nowogrodzka natychmiast po wecie zadała pytanie: co było jego powodem. To pytanie skierowała w dwa miejsca - do Zbigniewa Ziobry, bo to jego resort pilotował ustawy, i do Andrzeja Dudy. I otrzymała sprzeczne odpowiedzi.

Wersja resortu sprawiedliwości. Kwestią budzącą najwięcej kontrowersji w ustawach (zwłaszcza tej dotyczącej SN) było wzmocnienie pozycji szefa tego ministerstwa - i prokuratora generalnego przy okazji. Skąd ten pomysł? Dlaczego to minister sprawiedliwości miał decydować, którzy sędziowie będą mogli zostać w Sądzie Najwyższym, a którzy będą musieli odejść? - Bo Andrzej Duda bał się odpowiedzialności - wyjaśnia nasz informator. Jak zaznacza, w czasie uzgodnień pojawił się pomysł, żeby to prezydent miał wskazywać tych sędziów, ale głowa państwa tej opcji nie przyjęła. Chcąc nie chcąc musiał to na siebie wziąć Zbigniew Ziobro.

I wersja Pałacu Prezydenckiego. Według niej Andrzej Duda rzeczywiście był od samego początku informowany o tym, jaki kształt ma mieć ustawa. Tyle, że Zbigniew Ziobro w czasie rozmowy z prezydentem przedstawił zarys reform bardzo mgliście, ogólnikowo. Szczegóły do dużego pałacu już nie dotarły - a raczej dotarły, ale dopiero w formie zatwierdzonej przez parlament ustawy. Dla prezydenta wielkim zaskoczeniem była tak rozbudowana rola ministra sprawiedliwości (i prokuratora generalnego), która ograniczała kompetencje głowy państwa. Stąd weto. - Mówienie, że bał się odpowiedzialności to bzdury - przyznaje nasz rozmówca z otoczenia prezydenta.

Czytaj także: Iwona Śledzińska-Katarasińska: Ustawy dotyczące sądów są zwiastunem przejścia do półdyktatury

Te dwie opcje leżą teraz na najważniejszym biurku przy Nowogrodzkiej. Brak rozstrzygnięcia, która z nich jest prawdziwa. Każda ze stron przekonuje, że zawiniła ta druga. O tym, jak ostre jest to starcie, potwierdzają choćby słowne potyczki między Krzysztofem Łapińskim, rzecznikiem prezydenta, i Patrykiem Jakim, wiceministrem sprawiedliwości. - Jestem bardzo zawiedziony decyzją prezydenta Andrzeja Dudy o wetach do ustaw o Sądzie Najwyższym i KRS. Nie tak się z nim umawiałem jako jego wyborca - stwierdził Jaki. - W Polsce od kiedy pamiętam było tak, że jak dekomunizacja w różnych obszarach państwa była blisko, to zawsze ktoś wymiękał - dorzucił w jednym z wpisów na mediach społecznościowych.

Riposta Krzysztofa Łapińskiego na te uwagi była szybko i mocna. - Nie wypada, żeby wiceministrowie pouczali prezydenta. Jeśli któryś z wiceministrów osiągnie taki wynik wyborczy jak prezydent, czyli zdobędzie ponad 8,5 miliona głosów wyborców, to wtedy będą partnerami do dyskusji z prezydentem - odparował prezydencki rzecznik. Ale Patryk Jaki nie pozostał mu dłużny. - Partnerem do dyskusji dla mnie nie będą ludzie od PR-u. Bo oni nigdy nie rozumieją dlaczego trzeba robić niePRowe reformy państwa - napisał wiceminister na Twitterze.

Teraz Jarosław Kaczyński będzie musiał rozstrzygnąć, kto bardziej zawinił. A także opracować własną strategię działania w nowej zmienionej rzeczywistości. Pierwsze zapowiedzi były bardzo niepokojące. I nie chodzi nawet o sytuację z poniedziałku, kiedy możliwe było nawet rozwiązanie parlamentu. Później napięcie opadło, ale ciśnienie na stworzenie nowej strategii działania było stałe.

Jednym z rozważanych scenariuszy było przerobienie prezydenckich propozycji reform sądów tak, by były takie same jak te przez niego odrzucone - i postawienie Andrzeja Dudy przed ścianą, czy będzie gotowy zawetować zgłoszone przez siebie ustawy. Ale takie rozwiązanie byłoby pójściem na otwartą wojnę z dużym pałacem - tym bardziej, że ten wykazuje coraz większe chęć autonomizacji, zerwania z etykietą „Adriana”, „długoPiSu” - jak piszą o nim krytycy. W konsekwencji można by było się spodziewać blokowania przez niego innych działań większości parlamentarnej - a takie rozwiązanie byłoby druzgocące dla wszystkich, i dla PiS, i dla prezydenta.

AIP/x-news

Czego należy się spodziewać?
Jarosław Kaczyński na pewno nie zostawi kwestia weta bez odpowiedzi - bo to by oznaczało, że nie jest jedynym przywódcą na prawicy, że musi się dzielić władzą. Jego pojedynek z Andrzejem Dudą stworzy dodatkowy wymiar i w tak już złożonej mozaice politycznych bitew, które są toczone w czasie tej kadencji.

Bo Andrzej Duda się zmienia. Na początku swej kadencji nie miał żadnych oporów, by o 2 w nocy przyjmować przysięgę od trzech sędziów Trybunału Konstytucyjnego, a później jeszcze nazywać lidera PiS „wielkim strategiem”. Ale można postawić dolary przeciwko orzechom, że dziś żadne z tych zdarzeń nie miałoby miejsca. Przede wszystkim z tego powodu, że Andrzej Duda chce pokazać, że okrzepł na swoim stanowisku. - Nie każdy rodzi się prezydentem. Ale wetem on pokazuje, że zamierza działać samodzielnie - mówi jeden z jego współpracowników.

Zmiana strategii działania prezydenta mierzona jest wetami - ale należy je traktować nie jako cel, tylko jako środek do niego prowadzący. Co jest tym celem? Odbudowanie Andrzeja Dudy. W kampanii wyborczej przedstawił się jako dynamiczny polityk, który wie, czego chce i będzie ze wszystkich sił dążyć do zrealizowania swoich założeń. Ale potem powstał rząd Beaty Szydło - i nagle on się rozpłynął w wielkim obozie władzy. Więcej, w tym obozie zdążyło się wykreować kilka silnych postaci z autorskimi pomysłami (Morawiecki z planem, Ziobro z reformą sądów, Gowin ze swoją strategią, Rafalska z „500+”), tymczasem Duda stał jakby z boku. Podpisywał przesyłane mu ustawy, czasami zabrał głos, ale to wszystko było bez blasku i błysku.

Teraz to ma się zmienić. Stąd gruntowna przebudowa kancelarii prezydenta. Znikła z niej Małgorzata Sadurska, mocniejszą pozycję zdobyli Krzysztof Szczerski i Paweł Mucha. Pojawił się nowy sztab odpowiedzialny za wizerunek. Odszedł dotychczasowy rzecznik Marek Magierowski, zastąpił go Krzysztof Łapiński, którego wspierać zaczął Marcin Mastalerek. To właśnie poradom tego duetu - który zgodnie współpracował w czasie kampanii wyborczej w 2015 r. - przypisuje się ostatnią zmianę w zachowaniu prezydenta. Stał się bardziej asertywny. Nie tylko poprzez weta, ale na przykład podkreślając, że bez niego nie było programu „500+”, czy obniżenia wieku emerytalnego.

Właśnie w tym miejscu rozstrzygnie się, co się stanie dalej z reformą wymiaru sprawiedliwości - a także jak się ułożą relacje z prezydenta z jego dawną partią. Bo w PiS pojawiła się bardzo silna obawa, że Andrzej Duda przepadł; przyjmie koncyliacyjny ton, zacznie tylko dbać o swój wizerunek, oceniany z perspektywy liberalnych wyborców, którzy demonstrowali pod jego pałacem. Jeden z naszych rozmówców wprost stwierdził, że współpraca z Mastalerkiem sprawi, że nie uda się już przeprowadzić radykalnej reformy sądów. Bo duże zmiany wiążą się z dużymi protestami - a Andrzej Duda będzie ich chciał uniknąć za wszelką cenę. W parze z tym idą dywagacje o tworzeniu partii prezydenckiej opartej na Kukizie, Gowinie, Morawieckim. Nie przypadkiem ci dwaj ostatni zostali niemal natychmiast po wecie wezwani na Nowogrodzką - Kaczyński u źródła chciał się dowiedzieć, ile prawdy jest w plotkach o tym, że rzeczywiście są oni po słowie z Dudą. W ten sposób chciał ocenić, jak głęboki jest kryzys wywołany wetem.

Czytaj także: Frakcja prezydencka w polskim Sejmie?

Jaki może być finał
Wywiad, jakiego Jarosław Kaczyński udzielił w czwartek wieczorem TV Trwam, pokazał dwie rzeczy: że poniedziałkowe weto była dla niego prawdziwym szokiem, ale także to, że głęboka reforma („radykalna” - jak samo powiedział) sądownictwa jest dla niego absolutnym priorytetem.

By osiągnąć drugi cel, wyciągnął rękę do Andrzeja Dudy. - Sprawa jest za nami, przeszłości się nie cofnie. Idźmy do przodu, w ten sposób, żeby było jasne i to w krótkim czasie, że ta sprawa zostanie załatwiona i będziemy to oznaczało także kolejne sprawy, które mamy do załatwienia, z tych najważniejszych - podkreślił Jarosław Kaczyński. W wywiadzie kilka razy podkreślił, że rola prezydenta jest bardzo ważna i że wspólnie z nim zamierza zmieniać Polskę. Zaznaczył, że czeka na prezydenckie projekty ustaw. - Prezydent wziął na siebie odpowiedzialność i powinniśmy się tego trzymać. W tej chwili za tę sprawę odpowiada prezydent - mówił prezes.

Czyli piłka jest po stronie Andrzeja Dudy. Jeśli przygotuje on projekty ustaw refomy sądownictwa zachowujące ducha tych, które zawetował, to topór wojenny wykopany wetami, zostanie zasypany. Ale oczekiwanie jest jasne: te projekty muszą być naprawdę mocne. Prezes PiS wymienił jeden warunek: wymianę składu Sądu Najwyższego. Ale można zakładać, że także oczekiwana jest radykalna zmiana sposobu wyłaniania Krajowej Rady Sądownictwa. Spornym punktem będzie kadencja I prezesa SN. Jest ona jasno zdefiniowana w konstytucji, propozycja jej skrócenia była najczęściej wymieniana jako dowód na złamanie konstytucji w zawetowanych ustawach. Można zakładać, że Jarosław Kaczyński będzie nalegał, by kadencję Małgorzaty Gersdorf jednak wygasić - i trzeba pewnie zakładać, że Andrzej Duda będzie starał się tego uniknąć. Wypracowanie kompromisu w tej materii będzie jednym z kluczy do odbudowy porozumienia między dużym pałacem i PiS.

Odbudowa porozumienia to jedno. Drugie - odbudowa wzajemnego zaufania. Z tym drugim może być dużo trudniej. Weto prezydenta było pierwszą sytuacją (na pewno pierwszą od bardzo długiego czasu), kiedy ktoś ograniczył pole działania Jarosławowi Kaczyńskiemu w jego własnym obozie. On przywykł, że ma wielu przeciwników na zewnątrz - i żadnego we własnym środowisku. Trudno zakładać, by przeszedł nad tym do porządku dziennego. Ta sytuacja położy się cieniem na jego relacje z Andrzejem Dudą. Pewnie już do końca ich współpracy wewnątrz jednego obozu politycznego.

AIP/x-news

Wideo

Materiał oryginalny: Andrzej Duda pisze na nowo relacje ze swoim obozem - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 18

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gabriel

Widziałeś chyba na zjawie ?

G
Gabriel

" Puści w niepamięć " , to co łaskę robi Pan Prezes Prezydentowi ? Stawia warunki Prezydentowi ? To śmieszne, do czego dochodzi ?

a
antek

1. abp Gądecki wiedział wcześniej jaka będzie decyzja
2. przewidział naciski prezesa i jego marionetek, i jego list miał podtrzymać Dudę
3. uważał obie ustawy (może też i trzecią) za bardzo złe, inaczej nie zabierałby publicznie głosu
4. "z szybkością światła" pis przepychał przez Sejm złe ustawy

k
kasienka

... argumenty prosze!

k
kasienka

Jezeli nie kaczyskiego to napisz wiec jakie... Czy fakt, ze biskupi z szybkoscia swiatla poparli Dude ma byc jakas zaleta veta?

a
antek

może skłoni niektórych z pisu do myślenia.
A tak, przy okazji, dlaczego to pytanie odnosisz do "Prezesa Kaczynskiego"? I dodatkowe dla ciebie pytanie: dlaczego abp Gądecki JUŻ w 2 godziny po zapowiedzi Dudy, w LIŚCIE OTWARTYM podziękował Dudzie?

k
kasienka

? Napisz wprost o co ci chodzi, a nie obrazaj katolikow! Chciales wypowiedzic swoje fantasmagorie, ze elektorat Prawych i Sprawiedliwych "modli sie" do Prezesa Kaczynskiego? Czy mozna wymyslic wieksza glupote? Opanuj sie wez trzy glebokie oddechy i dotlen swoje szare, dosc nedzne zwoje.

a
antek

czy słowa powtarzane przez część, jeżeli nie większość, wyznawców pisu, parę razy dziennie: "bądź wola Twoja" odnoszą się jeszcze do Boga Qjca, czy już do czwartej osoby ...

ś
św.NH

Weście sobie tego Dudę na prezydenta ćwoki PEŁO i klanu PZPR!

G
Gabriel

Oznacza to, że każdego sędziego będą prześwietlać ? A skąd weźmie następców ? Sędzia z wysoką klasą to staż co najmniej 20 lat.

K
Król

razem z jarkiem i zbyszkiem możesz mnie w kutasa pocałować i z ABW też ty polska Śfynio

k
kasienka

JA tez stawiam waruki: przdstawienie jak najszybcie dwoch ustaw o KRS i SN, ktore przeoraja POstPRLowski system sadownictwa i usuna z niej agenture, zlodziei i skorumpowanych politycznie i moralnie "sedziow". To jest moj warunek inaczej niech Dudus nie liczy na moj glos. Mysle ze takze milionow Polakow.

k
kasienka

podobniue zreszta jak Komoruski, Kwasniewski etc

k
kasienka

dal dudy.. i tyle w tym temacie. Popieram obecny Rzad RP i Pana Prezesa dr Jaroslawa kaczynskiego. Jak zwykle ma racje.

k
kasienka

do natychmiastowego postawienia autora tego tekstu w stan oskarzenia

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3