Amerykański akcent w końcówce polskich wyborów. Komentarz politologa

Dr hab. Piotr Chrobak
Prezydenci Polski i USA w Warszawie.
Prezydenci Polski i USA w Warszawie. Marek Szawdyn/ Polska Press
W porównaniu do wyborów do Sejmu i Senatu, samorządowych, a nawet do Parlamentu Europejskiego, to elekcja Prezydenta RP jest najmniej wyrazista i wzbudza najmniejsze zainteresowanie. Dzieje się tak, ponieważ kandydatów jest niewielu, więc nie ma takich emocji. Ponadto uprawnienia głowy państwa są stosunkowo skromne, dlatego partie ze zrozumiałych powodów są znacznie bardziej zainteresowane wyborami parlamentarnymi, zwłaszcza do Sejmu, gdzie leży prawdziwa władza, a także do samorządu, szczególnie do sejmików, gdzie m.in. znajdują się pieniądze unijne.

Jednak tym razem sytuacja wygląda zupełnie inaczej, gdyż dotychczas wybory Prezydenta RP nie miały tak istotnego znaczenia. Stawką jest oczywiście weto prezydenta, którego większość sprawująca władzę w Sejmie nie będzie mogła odrzucić. Rząd PiS, a dokładniej Zjednoczonej Prawicy od roku 2015 rozpoczął szereg reform. W zależności od sympatii lub antypatii, jedni chwalą, a drudzy krytykują np. reformę sądownictwa, czy programy socjalne jak 500 plus wraz z innymi tzw. programami plus.

Ponieważ weto prezydenta może skutecznie sparaliżować działania rządu, to walka o pałac prezydencki, zwłaszcza po złagodzeniu obostrzeń związanych z pandemią koronawirusa, nabrała dynamizmu, momentami ocierając się o mowę nienawiści. Takie kontrowersyjne zachowanie wystąpiło u niektórych czołowych kandydatów lub ich zaplecza politycznego.

Zwycięstwo Andrzeja Dudy gwarantuje, że reformy rządu będą kontynuowane. W tej sytuacji może liczyć na głosy zwolenników PiS oraz osób zadowolonych z działań rządu, który prezydent Duda mocno wspierał przez cały okres swojej prezydentury.

Natomiast osoby niezadowolone z działań PiS, opowiedzą się za którymś z kandydatów opozycji, zapewne licząc, że taki prezydent będzie ostrym recenzentem Rządu, który w razie potrzeby użyje weta. Jak widać, stawka jest wysoka.

W tak zaciętej rywalizacji, w końcówce kampanii doszło do absolutnie zaskakującej sytuacji. Chodzi oczywiście o wizytę prezydenta Dudy w USA. Spotkanie Andrzeja Dudy z Donaldem Trumpem na cztery dni przed głosowaniem można odczytać jako sygnał, że prezydent USA chce w ten sposób pomóc prezydentowi Dudzie w wygraniu wyborów.

Dla prezydenta Dudy jest to bardzo ważna wizyta, bo pozwala mu pokazać, że Polska jest dobrze postrzegana przez USA, a on sam jako prezydent wraz z rządem PiS mają bardzo dobre stosunki z prezydentem Trumpem. To cenny i bardzo wymowny gest ze strony prezydenta USA. Ma to o tyle istotne znaczenie, że opozycja długo próbowała przekonać Polaków, że pozycja Polski na arenie międzynarodowej jest coraz słabsza.

Abstrahując od wyborów, Polska stanęła przed wielką szansą nawiązania ściślejszej współpracy z USA pod względem militarnym, co może się także przełożyć na korzyści gospodarcze. Oczywiście jedna wizyta wszystkiego nie załatwi. Ale dobrze rokuje na przyszłość. Już niedługo się przekonamy, w jakim stopniu prezydent Trump zechce ulokować interesy USA w Polsce.

Natomiast wracając do wyborów, bez względu na sympatie i antypatie polityczne warto pójść i oddać głos, kierując się zdrowym rozsądkiem, a nie emocjami.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Z którym kandydatem na prezydenta jest ci po drodze? Test preferencji politycznych. Wybory 2020

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie