Aleksandra Jakubowska: Cała historia z KOD to manipulacja. Czasem ludzie dają się nabierać...

Dorota Kowalska
Aleksandra Jakubowska
Aleksandra Jakubowska Bartek Syta
- Historia z TK to pretekst do tego, aby ingerować w polskie sprawy, pogrozić palcem, mieć uległy rząd, który będzie interesy ekonomiczne państw silniejszych od siebie respektował w większym stopniu niż własne - mówi Aleksandra Jakubowska, była posłanka SLD, w rozmowie z Dorotą Kowalską.

Niespokojne czasy, prawda?
Szczerze mówiąc, to poza dzieciństwem „sielskim, anielskim” nie pamiętam spokojnych czasów od momentu, kiedy weszłam w dorosłość. Zawsze toczył się jakiś spór polityczny, ludzie nie przechodzili obojętnie obok rzeczywistości, której nie akceptowali. Ale teraz martwi mnie poziom tego sporu : takiej eksplozji chamstwa, nienawiści, przyzwolenia na język rynsztoku w debacie publicznej nigdy dotąd nie było. A co najgorsze, tzw. elity wiodą w tym prym.

Jak Pani patrzy na to, co się dzieje to, co sobie myśli?
Że dobrze, że mnie nie ma w polityce.

CZYTAJ TAKŻE: Aleksandra Jakubowska: Zapłaciłam swoją cenę za obecność w polityce

Wydaje mi się, że Polacy podzieli się na trzy grupy. Pierwsza jest przerażona tym, co widzi w Polsce i wychodzi na ulice. Drugiej podobna się „dobra zmiana”. Trzecia grupa przygląda się temu zamieszaniu i czeka, co z niego wyniknie. Pani, do której grupy należy?
Jestem w tej grupie, która siedzi i patrzy, co się dzieje. Nie jestem zaangażowana w żaden sposób ani w politykę, ani w czynne dziennikarstwo. Jestem Polką po przejściach, która żyje tak, jak los jej na to pozwala i obserwuje, co się dzieje. Moje doświadczenie jest jednak trochę inne niż przeciętnego Polaka, bo byłam parę lat w polityce i w dziennikarstwie także, Patrzę więc, analizuję, obserwuję, jak się to wszystko polaryzuje, jak się tworzą rowy, chyba już nie do zasypania w przyszłości. Martwi mnie to, ale nie jestem ani przerażona ani zachwycona. Można powiedzieć, że z zimnym obiektywizmem analizuję to, co się dzieje, wyciągam różne wnioski. One czasami są pozytywne dla rządzących, czasami są negatywne. Steram się uprawiać obiektywne dziennikarstwo, nieformalnie, bo nie jestem związana z żadną redakcją ani z żadnym medium, które działa na polskim rynku. Piszę na Twitterze, piszę na blogu i staram się zbytnio nie angażować w agresywną wymianę poglądów.

Domyślam się dlaczego! Ale muszę zapytać.
Bo jakakolwiek krytyka PiS-u czy rządzących natychmiast klasyfikuje człowieka po stronie Komitetu Obrony Demokracji, czy opozycji, a jakakolwiek krytyka opozycji, czy KOD-u natychmiast stawia człowieka po stronie zaangażowanych osobiście w obronę pisowskich ideałów. Strasznie jest ciężko! Jak patrzę, obserwuję, czytam różne rzeczy, to nawet wśród dziennikarzy ten podział jest bardzo widoczny.

CZYTAJ TAKŻE: Jakubowska: Dla SLD byłoby bardziej wygodne, gdybym skończyła jak Blida

Ten podział wśród dziennikarzy widoczny jest już od wielu lat.
No tak, może nie zwracałam na to wcześniej większej uwagi, w każdym razie bardzo trudno znaleźć osobę, która by miała bardzo obiektywny i niezaangażowany emocjonalnie stosunek do tego, co się dzieje. Mnie to trochę przypomina czas 1989 roku, kiedy do takiego formalnego obiegu weszli dziennikarze z tak zwanej podziemnej prasy. Dziwiła mnie zawsze ich emocjonalność. Właściwie nie dziwiła, bo rozumiałam skąd się brała: działając w prasie podziemnej, czyli de facto w opozycji, opowiadali się po tej stronie. Mieli jakiś cel, byli zaangażowani politycznie i widziałam potem, jaką trudnością była dla nich zmiana punktu widzenia. Nagle stali się dziennikarzami, którzy relacjonowali obrady Sejmu, różne ważne wydarzenia i strasznie ciężko im było pozbyć się tego zaangażowania emocjonalnego-politycznego. Potem to wyglądało inaczej. Wydawało się, że dziennikarstwo rzetelne, obiektywne bierze górę nad tym emocjonalnym. A teraz znowu mam wrażenie, że wróciliśmy do starego, do czasów, kiedy dziennikarze wspólnie z politykami znaleźli się na barykadach i zamiast opowiadać, co się na tych barykadach dzieje, to czynnie na nich walczą.

To strasznie się cieszę, że trafiłam na osobę, która stara się zachować zdrowy rozsądek i obiektywizm, bo emocji na scenie politycznej jest rzeczywiście bardzo dużo. Co się Pani w takim razie podoba w rządach Prawa i Sprawiedliwości?
Przede wszystkim podoba mi się to, że usiłują dotrzymać swoich obietnic. Nie dzieje się tak, jak w przypadku innych komitetów wyborczych, które zdobywając władzę natychmiast o tych obietnicach zapominały i mówiły, że jednak z perspektywy rządzących rzeczy, które obiecywali nie wydają się takie łatwe do zrealizowania, bo tu dziura budżetowa, bo tu takie problemy, a tam inne. Sama przeżyłam na własnej skórze sytuację, kiedy w 2001 roku odziedziczyliśmy dziurę budżetową Bauca i wszystkie obietnice kampanijne nagle musiały zostać schowane do szuflady, wyrzucone do kosza. Zastanawialiśmy się nawet na posiedzeniu Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów, czy odebrać bary mleczne studentom, czy wprowadzić VAT na książki i gazety. Więc to nie jest takie proste. To co mi się w tym rządzie podoba, to fakt, że próbują chociażby przez program „500 +” swoje obietnice wyborcze realizować.
A co się Pani w tym rządzeniu nie podoba?
Nie podoba mi się to, że Prawo i Sprawiedliwość zatraciło umiejętność rozmowy ze społeczeństwem, którą posiadło w stopniu znakomitym w czasie kampanii wyborczej. Nie wiem, co się takiego stało, że ugrupowanie, które w dwóch kampaniach tak świetnie sobie radziło z komunikowaniem się ze społeczeństwem i z przekazem publicznym, w momencie kiedy objęło władzę tak nieudolnie mówi o tym, co robi i dlaczego to robi. To jest chyba podstawowa sprawa, która została zawalona w ciągu tych stu czy już ponad stu dni rządów Prawa i Sprawiedliwości. I nie podobają mi się niektóre decyzje personalne, awanse ludzi bez kwalifikacji i kompetencji, dokonywane z dużą dozą arogancji - taki powrót do hasła TKM.

CZYTAJ TAKŻE: Aleksandra Jakubowska: Zapłaciłam swoją cenę za obecność w polityce

A to, co się dzieje wokół Trybunału Konstytucyjnego, wokół mediów, wokół prokuratury?
Powiem tak: o tym, że istnieje w Polsce Trybunał Konstytucyjny 90 procent Polaków dowiedziało się w momencie, kiedy wybuchł spór wokół TK. Dla przeciętnego Polaka taka instytucja jak Trybunał Konstytucyjny nie jest rzeczą najważniejszą. Natomiast dla nas, obserwatorów sceny politycznej: dziennikarzy, elit politycznych jest ton jedna z podstaw państwa demokratycznego. Cóż, mogę powiedzieć tak: „Sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało”. Przecież nawet gdyby poprzednia koalicja wybrała tylko trzech sędziów, to i tak mieliby w TK większość „swoich”. Nie rozumiem tego, co zrobili. Poza tym, zachowanie prezesa Trybunału Konstytucyjnego też mi się nie podoba, bo pan prof. Rzepliński uprawia politykę. Ale powtarzam: dla przeciętnych obywateli TK nie jest najważniejszą sprawą.

Może Pani tych obywateli nie docenia? Bo kto, w takim razie, wyszedł na ulice? Przecież nie sami dziennikarze i politycy.
Nie wiem, ale myślę, że wyszli ludzie, którzy są niezadowoleni z tego, że przegrała poprzednia koalicja. Wyszli ci, dla których polityka „ciepłej wody w kranie” była polityką do zniesienia, którzy uważają, że ich byt, interesy zostały w jakimś stopniu zagrożone. Nie wiem, wydaje mi się, że cała historia z Komitetem Obrony Demokracji to manipulacja. Czasami ludzie dają się nabierać na takie rzeczy. Nie wierzę w to, że tym demonstrującym naprawdę chodzi o Trybunał Konstytucyjny, bo w większości dowiedzieli się o nim właśnie podczas manifestacji. I gdyby pani zapytała, zrobiła wśród manifestantów sondę, na czym polega konflikt wokół TK i czym grozi Polsce, to nie potrafiliby na to pytanie odpowiedzieć.

Rząd, Pani zdaniem, powinien opublikować ostatnie orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego? I jak zakończyć ten spór?
Nie powinien publikować. Działania prezesa TK nie były zgodne z obowiązującą ustawą. Moim zdaniem trzeba zmienić Konstytucję likwidując TK, a jego kompetencje przekazując Sądowi Najwyższemu.

Wie Pani tylko zastanawiam się, jaki jest sens pójście na wojnę z Komisją Wenecka, Unią Europejską i Amerykanami, bo ci też na pewno obserwują to, co dzieje się w Polsce?
Jeśli Pani myśli, że taki, a nie inny stosunek Unii Europejskiej do Polski, czy Amerykanów do Polski, jest kwestią Trybunału Konstytucyjnego, to się pozwolę z panią nie zgodzić. Myślę, że interesy dużych graczy politycznych - i unijnych i tych ze Stanów Zjednoczonych - zostały zagrożone po przejęciu władzy przez PiS. To jest też pretekst do tego, aby ingerować w polskie sprawy, pogrozić palcem, mieć uległy rząd, który będzie interesy ekonomiczne państw silniejszych od siebie respektował w większym stopniu niż własne. Myślę, że wiele osób, nawet jeśli nie są zwolennikami partii rządzącej, taką deklarację ochrony interesów Polski, wzmocnienia polskiej gospodarki i nie przyjmowania z dobrodziejstwem inwentarza wszystkiego, co chcą nam wepchnąć czy Niemcy, czy Francja, czy Amerykanie, odbiera bardzo dobrze.

CZYTAJ TAKŻE: Jakubowska: Dla SLD byłoby bardziej wygodne, gdybym skończyła jak Blida

Pani odbiera ja dobrze?
Tak, dobrze. Wie pani, od lat obserwuję, co się dzieje z polskimi firmami, jak są wykańczane, jak są zastępowane przez firmy zachodnie, jak wiele wspaniałych, polskich marek, które można by przy pomocy państwa reanimować, ginie. Boli mnie to, jako Polkę. Boli mnie po prostu, że staliśmy się swego rodzaju zagłębiem nie za drogiej siły roboczej i miejscem, gdzie różne zachodnie koncerny lokują swoją produkcję, bo to się opłaca. Nie podoba mi się to. Chciałabym, żeby polskie marki, polskie firmy miały więcej do powiedzenia, niż do tej pory.
Nie uważa Pani, że Antoni Macierewicz trochę przesadził? Z jednej strony upomina Amerykanów, z drugiej sugeruje atak terrorystyczny w Smoleńsku. Jako poseł, Antoni Macierewicz mówić, co chciał, ale może, jako minister powinien bardziej baczyć na słowa?
Powiem pani tak: gdybym była panią premier Szydło, a dzięki Bogu nie jestem, bo nie zazdroszczę sytuacji, w jakiej się znalazła i roli, jaką musi pełnić, ale gdybym była na jej miejscu, to na wzór zakazu stadionowego wydałabym zakaz ministrom: zabroniłbym im gadać w mediach, co im ślina na język przyniesie. Naprawdę! Prowadzona polityka informacyjna rządu wprowadza bałagan. Rozumiem, że minister obrony może mówić o wojsku, minister szkolnictwa wyższego o nauce, a minister zdrowia o zdrowiu, ale nagle wszyscy stają się specjalistami od TK, stają się prawnikami! Wszyscy wypowiadają się na każdy temat i wprowadza się taki wielowątkowy przekaz, który sprawia, że przeciętny Polak nie za bardzo wie, w co ma wierzyć. Więc uważam, że pani premier powinna ograniczyć wypowiadanie się w mediach poszczególnych ministrów. Mają rzeczników prasowych, mają konferencje prasowe, na których mogą występować i mówić o sprawach, którymi się zajmują. Natomiast takie latanie z radia do telewizji i kłapanie językiem nie jest dobre dla tego rządu. Rola rzecznika rządu została też sprowadzona do minimum. Wydaje mi się, że w sytuacji, kiedy trzeba opanować trochę politykę informacyjną rządu, ktoś z większym doświadczeniem, większym autorytetem powinien być rzecznikiem rządu. Ta osoba powinna przekaz, który idzie z rządu do obywateli kontrolować i jakoś nim sterować. Nie widać, żeby tak się działo.

CZYTAJ TAKŻE: Aleksandra Jakubowska: Zapłaciłam swoją cenę za obecność w polityce

A co z ministrem Macierewiczem?
Myślę, że minister Macierewicz jest politykiem na tyle doświadczonym, że wie co mówi, a nie mówi co wie. Więc, jeśli takie słowa padają, to zakładam, że Antoni Macierewicz ponosi za nie odpowiedzialność. Inna rzecz, że widziałam wielokrotnie, jak te słowa były manipulowane, bo umówmy się, różnie z tym przekazem bywa. I to też jest straszne. Wydaje mi się, że nie ma odpowiedzialności za słowo wśród dziennikarzy. Obserwuję, jak przekręcane są wypowiedzi, a potem te nie do końca prawdziwe wypowiedzi są podawane innym do komentowania, co wywołuje falę komentarzy odnoszących się do niewypowiedzianych słów. Ostatni przykład to totalne zmanipulowanie jego wypowiedzi o eksperymentach na terenie Polski z bronią elektromagnetyczną. To wszystko wprowadza taki zamęt w publicznym przekazie, że przeciętny człowiek, który tego słucha może się czuć zdezorientowany. Jedyna nadzieja w tym, że takich skrzywionych ludzi, jak ja, czy pani, którzy interesują się polityką jest niewielu. Polacy głównie oglądają seriale i programy rozrywkowe wymagające inteligencji przeciętnej rozwielitki, a więc to całe zamieszanie polityczne nie odbija się na ich ocenie sytuacji.

CZYTAJ TAKŻE: Jakubowska: Dla SLD byłoby bardziej wygodne, gdybym skończyła jak Blida

Mówi Pani, że cieszy się, iż nie jest na miejscu premier Beaty Szydło, dlaczego? Bo jest w trudnej sytuacji?
Jest w trudnej sytuacji, bo to co się dzieje wymaga bardzo intensywnej pracy. Poza tym, nie owijajmy w bawełnę, pani Beata Szydło, która była do tej pory szeregowym posłem, jednak nie z pierwszego, czy nawet drugiego szeregu PiS-u została rzucona na bardzo szerokie wody międzynarodowe. Musiała od razu stanąć do boju, boju, który moim zdaniem, skończył się dobrym wynikiem. Sytuacja wewnętrzna też nie jest najlepsza. Jednak po raz pierwszy od wielu, wielu lat ludzie wyszli na ulicę, nie mówię o demonstracjach branżowych, ale o szeroko rozumianym narodzie. To sytuacja nowa, wymagająca nowych rozwiązań i dlatego jej nie zazdroszczę. Poza tym, to ciągle wmawianie wszystkim, że jest marionetką, że o wszystkim decyduje prezes Kaczyński, że ona i prezydent Duda są sterowani przez prezesa Kaczyńskiego… No, mój Boże, przecież szli do wyborów z jakimś programem partii. I pani premier Szydło, i pan prezydent Duda się z tym programem utożsamiali. Przedstawiali ten program w swoich kampaniach i trudno, żeby po wygranych wyborach zaczęli nagle realizować zupełnie coś innego. Czytam jakieś bzdury, że łamany jest kręgosłup pani premier i panu prezydentowi przez prezesa Kaczyńskiego - przecież to są dorośli, poważni ludzie, gdyby nie chcieli firmować tego, co robią własnymi nazwiskami, to by tego nie robili. Tak mi się przynajmniej wydaje.
Wie Pani, tylko wielu politologów, czy obserwatorów sceny politycznej podnosi, że na tym co się dzieje najbardziej traci prezydent Andrzej Duda, bo jego rola sprowadzona się do mechanicznego podpisywania ustaw.
Mieliśmy prezydenta, który cztery lata nic innego nie robił, tylko podpisywał ustawy i nikt mu zarzutu z tego powodu nie czynił. Trudno żeby prezydent, który wywodzi się z określonego ugrupowania politycznego nagle wetował ustawy, które to ugrupowanie tworzy. Przypominam sobie taką sytuację, jak w 2000 roku, po wygranych wyborach przez Aleksandra Kwaśniewskiego, spotkaliśmy się u niego późną jesienią w Pałacu Prezydenckim. Prezydent rozmawiał z nami o czekającej nas kampanii wyborczej. Zapytał nas, jaką większością chcemy wygrać te wybory, mieliśmy wtedy bardzo dobre notowania, odpowiedziałam, że taką, abyśmy mogli odrzucać weta prezydenta. A Aleksander Kwaśniewski zdziwiony: „No, ale przecież ja będę prezydentem”. No właśnie. Tyle, że wtedy była zupełnie inna sytuacja, etap szorstkiej przyjaźni prezydenta z premierem i takiego odcinania się od SLD, który zrobił taką wspaniałą kampanię umożliwiającą wygranie po raz kolejny wyborów prezydenckich. Ale wracając do prezydenta Dudy, trudno, żeby stał się nagle przeciwnikiem własnego obozu politycznego. Myślę, że ma świadomość tego, co robi. Mamy jeszcze trzy i pół roku jego kadencji i ja bym prezydentowi Dudzie na razie żadnych cenzurek nie wystawiała, bo nie wiadomo, co się jeszcze wydarzy. Może przedstawi różne propozycje swoich ustaw i zostaną one dobrze przyjęte przez społeczeństwo. Zobaczymy.

Lewica ma szanse podnieść się z kolan?
Która? O którą lewicę pani pyta?

CZYTAJ TAKŻE: Aleksandra Jakubowska: Zapłaciłam swoją cenę za obecność w polityce

O tę jedną: niezjednoczoną.
Myślę, że nadszedł kres lewicy w takiej formie, w jakiej prezentowała się do tej pory. Szkoda mi SLD, bo gdyby posłuchano tego, co mówiłam - i nie tylko ja - i tego, co pisałam, a powtarzałam, że nie można iść do wyborów pod szyldem Zjednoczonej Lewicy, ale pod szyldem SLD, który mimo dewaluacji, która miała miejsce ostatnimi laty, jednak w dalszym ciągu jest znakiem firmowym, który coś znaczy, to przypuszczam, że mielibyśmy reprezentacje w parlamencie w postacie Sojuszu. Natomiast błędne decyzje kierownictwa SLD w ciągu ostatnich kilku miesięcy ubiegłego roku, pierwsza dotycząca wystawienia Ogórek w wyborach prezydenckich, druga dotycząca zjednoczenia i zrobienia liderki z Nowackiej doprowadziły do tego, że lewicy nie ma. Żadne ruchy zjednoczeniowe nic nie dadzą. Nie wiem, czy SLD odzyska swoją siłę. Włodzimierz Czarzasty jest bardzo bystrym i inteligentnym człowiekiem, ale nie jest typem wodza porywającego tłumy. Zresztą, w dzisiejszych czasach charyzma chyba nie jest najważniejsza, bo są przywódcy, którzy jej nie mają, choćby Ryszard Petru, a jednak dla swoich ugrupowań punkt procentowe zdobywają. Myślę, że po pierwsze - SLD, jeśli mówimy o tej części lewicy, nie ma zaplecza finansowego, bo ta subwencja, która dostają, to bardzo małe pieniądze będące kroplówką dla partii, która chce mieć wymiar ogólnopolski, a po drugie - pozaparlamentarna opozycja traci możliwość uczestniczenia w życiu medialnym. Niejako z rozdzielnika zapraszana była wcześniej do takich programów, jak „Kawa na ławę”, czy „Forum”- nie wiem, czy jeszcze istnieje- w każdym razie była obecna w programach, które chciały prezentować spektrum życia politycznego. Teraz jej nie ma, Miller bywa zapraszany, jako komentator sceny politycznej. Czyli: nie ma pieniędzy, nie ma przełożenia na media, a do tego są absolutnie zawalone media społecznościowe. Absolutnie! To zadziwiające, że partia, która mieni się partią bardzo nowoczesną, chce działać w sposób bardzo nowatorski nie ma żadnego przełożenia na media społecznościowe. Widziałam, w jakiej mierze te media były wykorzystywane w kampanii PiS-u, widziałam, jakie to przynosiło efekty. Nie mogę tego zrozumieć. Przecież partia ma młodych działaczy, jest tam młode pokolenie trzydziesto paro tatków, którzy się bardzo swobodnie poruszają w Internecie. Zajrzałam ostatnio z ciekawości na stronę, którą obserwuje od wielu lat sld.org i nie może być tak, że są tam informacje sprzed 24 godzin. Nie może być tak, żeby nie było SLD na Twitterze.

CZYTAJ TAKŻE: Jakubowska: Dla SLD byłoby bardziej wygodne, gdybym skończyła jak Blida

Więc Pani zdaniem, to koniec lewicy w Polsce?
W tej formie tak. Myślę, że w następnych wyborach żadnemu z ugrupowań lewicowych nie uda się wejść do parlamentu. Nie sądzę, aby partia Razem, czy SLD miały jakieś szanse. Skończył się target lewicy w Polsce. To, co kiedyś było niejako przynależne lewicy, czyli postulaty socjalne przejął PiS, program takie wolnościowo-liberalno-gospodarczy jest realizowany przez Platformę i Nowoczesną, w imieniu wykluczonych i pokrzywdzonych upomina się Kukiz. Więc trudno znaleźć target, a ten stary żelazny elektorat, który od 30 lat na lewicę głosował, wymiera, nie ma tych ludzi. Oni też się poczuli trochę rozczarowani tych skrętem lewicy w ostatnimi laty w kierunku liberalizmu obyczajowego, który jest dla nich nie do zaakceptowania. Prof. Czapski w swoich analizach twierdzi, nie tylko on, bo i pani prof. Grabowska, że elektorat SLD rozumiany, jako tej żelazny elektorat jest drugim po PiS-ie konserwatywnym elektoratem w Polsce. O ile dla tego elektoratu czymś naturalnym są związki partnerskie, to już adopcja dzieci przez party homoseksualne, czy inne liberalne pomysły odstręczają ich trochę. I to odejście od socjalnego charakteru SLD zniechęciło wyborców do Sojuszu. Przykład? Wybory prezydenckie - przecież kandydatka SLD odcinała się jak mogła od jego programu. Jej wynik poniżej 3 procent powinien być zimnym prysznicem dla Sojuszu, a nie był. I skończyło się, jak skończyło.

Wideo

Materiał oryginalny: Aleksandra Jakubowska: Cała historia z KOD to manipulacja. Czasem ludzie dają się nabierać... - Polska Times

Komentarze 112

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

f
filip

tony wazeliny Jakubowskiej w stosunku do PISu pokazuje jak złożona jest natura ludzka. Kiedyś uważałem ją za elokwentną, inteligentną dziennikarkę, gdzies mam w pamięci jej wyjście ze studia z torebką , oraz udział w SLD owskim rządzeniu. To co wyprawia teraz , by PIS ja zauważyło, by dostać się do mediów, jest poniżające dla wszystkich, którzy ją kiedyś cenili. Otwierałem ze zdumienia oczy gdy słuchałem tych jej bzdur w babilonie, tych słów, które kazde z nich było wołaniem do PISu....tu jestem, tu jestem..... . Wstrętne, poniżające, zdumiewające i smutne . Ciekawy jestem co będzie mówiła za 3 lata, gdy zmieni sie opcja...???/

l
leo

Żałosna baba. Potwierdza to w wywiadzie w Rzeczpospolitej 10.10 2016. Widać, że jak wielu komunistom, nad grobem zmienił jej się światopogląd. Niech będzie, ale po co pluć na innych? Takiej obłudy i fałszu dawno nie spotkałem.

G
Gosia

Bardzo dobry i ciekawy wywiad. Moim zdaniem najlepsza i najpełniejsza analiza tego co się od kilku lat w Polsce dzieje. Choć nie po drodze mi nigdy było z SLD, to wiem, że Jakubowska zawsze była dobrą i zdolną dziennikarką.

w
wez cos zdrowego

Kazda porażkę tłumaczyć glupim społeczeństwem które nie wybrali zbawicieli tego kraju czyli PO? Zalosne to na pokazuje lekceważenie społeczeństwa przez Po. Dla mnie sa zdrajcami kraju. Zwłaszcza ze sa tam same polskie nazwiska i korzenie. Siemoniak, schetyna, frasyniuk moznaby tak dalej. Co do Jakubowskiej... Szacun... Ocena trzezwa racjonalna pozbawiona emocji i przede wszystkim spoza obecnego ukladu

L
Lech11

Syndrom sztokholmski : łasi się do silnych w danej chwili , może się zakochać i zostać piściorem jak wiele jej koleżanek.

N
NiePOpieram

ich poprzednicy

N
NiePOpieram

to PO to już chyba tylko lewatywa ...

N
NiePOpieram

ale może wyborcza i tvn już zżarły mózg ? nie jestem stara ani tym bardziej komusza ... a PO uważam za wroga tego kraju ...

Może wystarczy poczytać i posłuchać więcej, niż tylko tych mediów ? nie mówię tu o tvp a o mediach naprawdę totalnie niezależnych ... można się wiele dowiedzieć i o przeszłości Michników, Lisów i Komorowskich ...
i o GIGANTYCZNEJ dziurze budżetowej, o niewyjaśnionych zgonach Leppera, Petelickiego i 7 osób związanych ze Smoleńskiem, o ukradzionych pieniądzach z ofe, o podwyższonym podatku vat no ale to pis jest zły, bo dał 500+ i sprzeciwił się TK, który działał wbrew prawu ............nie twierdzę, że to ideał, ale rozliczmy z nieprawości najpierw tych, którzy rządzili 8 lat a teraz mówią o DEMOKRACJI, o której nie mają pojęcia ... jak to sam przyznał Lis, ludzie nie są głupi, ludzie są jeszcze głupsi ... ale nie wszyscy się dają nabrać ...

P
Polak.

PiS to lewactwo że względu na elektorat i hasła.Nazywa się samo prawicą chyba ze względu na stosunek do religii. I dlatego blisko im do SLD. Z tym że lsd jest od nich bardziej prawicowe- bo elektorat ma prawicowy tylko hasła,, LEWE..

T
Tina

Absolutny szacun ...... !!!!!!!!!!!!!!

P
POLITYKIEL

Faktycznie Jakubowska mówiła z sensem i do rzeczy .Z takim podejściem do sprawy , to i prezes Kaczyński dałby jej jakąś fuchę .

n
niepisiak

Pisiactwo to jednostka chorobowa atakująca ludzi starszych i w przeszłości czerwonych. Co do pierwszego - to wpływ degeneracji komórek mózgowych, co do drugiego - to te same marzenia - trzymać gawiedź krótko za pysk. Nic dziwnego, że pis to pzpr-bis.

L
Lech11

Tak oto cwana propagandzistka dawnej "grupy trzymającej władzę" manipuluje maluczkimi. A u możliwiają jej to "starzy przyjaciele"..,

D
Dr Wal

Zaczyna sie dobrze dziac nad Wisla... Jak tylko odcieto pepowine od SLD panu Millerowi i pani Jakubowskiej oboje zaczynaja mowic z sensem. Malo tego-okazuje sie jest takze u nas przecietny obywatel oblatany w sprawie TK, czego nie sa w stanie zglebic ani tabun naszych ekspertow-konstytucjonalistow ani specjalisci z Komisji Weneckiej. Proponuje zatem panu mm zglosic sie do naszego Sejmu, Parlamentu Europejskiego czy wlasciwych instytucji ONZ, ze jest swiadomy w sprawie TK i moze zaoferowac swa pomoc... Jesli potrzeba mu mego glosu/poparcia--ma je! Dobrze, ze pani Jakubowska nie pytala KODziarzy i nie-KODziarzy jaka maja wiedze na temat demokracji, bo z obserwacji zachowania sie aktywistow obu stron wyraznie widac, ze jest to wiedza na poziomie zera lub nawet ponizej tego...Ta nasza "murzynskosc" i "targowiczenie" okrutnie psuje nam opinie w oczach swiata.

A
Al

Dlatego dobrze jej sie slucha chciaz troche koloryzuje.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3