Aktywiści: Tak dramatycznie wygląda rzeczywistość farm futrzarskich w Polsce [WIDEO]

Oskar Masternak
Klatki o powierzchni 80 centymetrów kwadratowych, bicie, maltretowanie i okrutne mordowanie. Tak wygląda rzeczywistość farm futrzarskich w Polsce, a zachodniopomorskie jest prawdziwym zagłębiem tego przemysłu śmierci.

Na chodniku odchodzącym od placu Grunwaldzkiego w kierunku Urzędu Miasta powstał malunek przedstawiający plan fermy norek. Klatki o powierzchni osiemdziesięciu centymetrów kwadratowych, ścisk i fatalne warunki sanitarne są w tym przemyśle na porządku dziennym.

- W naszym województwie mamy około osiemdziesięciu ferm. Dzięki temu, niestety, jesteśmy na drugim miejscu w Polsce. Prawdziwe zagłębie przemysłu futrzarskiego to okolice Goleniowa i Nowogardu - informuje Łukasz Musiał z Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt - Viva!.

Oprócz samych ferm jest jeszcze cały przemysł związany z produkcją futer, klatek, przewozem i wyprawianiem skór oraz utylizacją odpadów.

Lobbing futrzarski blokuje zmiany

Jeszcze kilka miesięcy temu obrońcy praw zwierząt liczyli na wprowadzenie prawa zakazującego hodowli zwierząt dla futer. Niestety w lipcu minister rolnictwa Jan Ardanowski poinformował o wycofaniu się jego resortu pomysłu wprowadzenia zakazu hodowli zwierząt futerkowych. Tym samym kończy się dwuletnia walka o prawa tych zwierząt.

- Nie poddajemy się i cały czas prowadzimy rozmowy z przedstawicielami władz o wprowadzeniu zakazu prowadzenia ferm futrzarskich. Argumentujemy swój apel nie tylko motywami etycznymi, ale również brakiem społecznego przyzwolenia na istnienie takich miejsc - podkreśla Musiał.

Animalsi mówią jednym głosem, że za zablokowaniem zmian stoi bardzo rozwinięty lobbing ferm futrzarskich, który bardzo skutecznie działa w polskim parlamencie oraz ma dojścia do urzędników ministerstwa rolnictwa.

Społeczne protesty

Fermy norek, lisów, szynszyli i innych zwierząt futerkowych niosą ze sobą oprócz cierpienia niewinnych zwierząt również duży dyskomfort dla mieszkańców okolicznych miejscowości.

- Właściwie wszędzie gdzie ma powstać taka ferma pojawiają się protesty. Mieszkańcom najczęściej przeszkadza zapach, który jest nie do wytrzymania - podkreśla Musiał.

W naszym regionie największym echem odbiły się protesty w Przelewicach, gdzie mieszkańcy przez kilka tygodni prowadzili akcję protestacyjną.

Całkowity zakaz zamiast częściowych zmian

Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt - Viva! od lat prowadzą działania zmierzające do wprowadzenia całkowitego zakazu prowadzenia ferm.

- Nie zadowolą nas kosmetyczne zmiany czy obostrzenia. Jesteśmy za zakazem, który obowiązuje na terenie innych europejskich państw - podkreśla Łukasz Musiał.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie